niedziela, 13 października 2013

Epilog.

______________________________________________________________________________

                                                         **** Miesiąc później****

Czas leciał szybko, za szybko.  Harry ? Chcę mu wybaczyć, ale jakaś siła mi nie pozwala. Tak jakby ona sterowała mną i nie pozwalała mu wybaczyć. Nie kontrolowałam tego co się dzieję.   Dzisiaj czułam, że wydarzy się coś nie dobrego. Czułam, że zostanie to w moim sercu, ale co ?  Wyszłam na dwór. Poczułam zimny wiatr. usłyszałam karetkę. Byłam sama w domu.   Nie wiem czemu, ale pobiegłam za tą karetką. Zobaczyłam dziewczny płaczące. Było dużo dziewczyn.  Przestraszona przedarłam się przez tłum. Zobaczyłam spadającego człowieka. Loki. Loki ? Harry ? Nie to nie możliwe. Chłopak był coraz bliżej. Huk. Jeden wielki huk. Przestraszona pobiegłam do człowieka. Przewróciłam go tak żeby widzieć twarz. Harry. Harry ! Harry ? Nie mogłam uwierzyć. Zaczęłam nim potrząsać i krzyczeć żeby otworzył oczy.  Zaczęłam płakać.  Wtedy jakby uderzenie. Czułam, że spadam. Jakiś głos mówił ~Kochaj go. On cię kocha. Bądź z nim. Nie zostawiaj go~

Obudziłam  się w szpitalu. Zdziwiona rozglądałam się po sali. Koło mnie siedział Harry, Zayn, Liam, Niall, Magda,  Kati, Tam, Josh, James i Nate. Spojrzałam na Harrego.
K: Harry. Harry ?- spojrzała na mnie i łza spłynęła mu po policzku.- ty.. ty żyjesz.- przytuliłam go mocno i zaczęłam ryczeć.
H: Spokojnie. dlaczego nie miałbym żyć ? To ty miałaś wypadek.- spojrzałam na niego zdziwiona.
K: To wszystko.... to sen. Harry...- spojrzała na mnie- kocham cię. Nie zostawiaj mnie nigdy więcej. - uśmiechnął się do mnie szeroko. Byłam naprawdę szczęśliwa. W końcu zaznałam szczęścia.


                                                             *** 3 lata później ***


K: Kati chodź do mamusi. - uśmiechnęłam się do małej. Tak mam córkę Kati. Jest ona moim oczkiem w głowię . Z Harrym mamy zamiar wziąć ślub wiosną. Wszystko mi się ułożyło.
Z; Dzieci wspólne zdjęcie ! - Zayn i Perri mają synka Edwarda, Niall ma swoją ukochaną, Liam i Katie się rozstali, ale żyją jako przyjaciele. Liam jest z Sophi. Lou z Elenor planują dzieci.  Moje życie jest wspaniałe. Teraz czekam na ślub, a co dalej ? Pomyślcie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakańczam bloga. Chciałam dodać parę rozdziałów, ale zdecydowałam, że nie. Zresztą po co ? Nikt tego nie czyta więc nikomu nie będzie przykro. Jupi ! Teraz prowadzę innego bloga zapraszam http://moj-pamietnik-moje-historie-m.blogspot.com/ Zapraszam chętnych. Więcej dowiecie się na blogu :) Tutaj widzimy się ostatni raz. Dziękuje za te chwile spędzone razem. Jestem wdzięczna. Żegnam. :***

sobota, 21 września 2013

22

Rozdział 22

CZYTASZ- KOMENTUJESZ.

                                         
                                       
_______________________________________________________________
                                                 
                                              ***** Oczami Harrego*****
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ?-  Spojrzałem na nią przerażony. Co się stało. - Niall ! Zawołaj lekarza ! szybko !- Niall wstał i szybko wybiegł z sali. Po chwili wrócił z lekarzem. Lekarz podszedł do niej.
L: Proszę wyjść. - zaczęli wychodzić. Ja tylko stałem i wpatrywałem   się w nią. - Proszę wyjść ! - krzyknął do mnie lekarz, ale ja nadal stałem i się patrzyłem. Przyszły dwie pielegniarki i zabrały Klaudie.
H: Gdzie ją zabieracie ?!- nie uzyskałem odpowiedzi. Wpatrywałem się w miejsce gdzie przed chwilą stało łóżko Klaudii.
Li: Chodź Harry. Poczekamy na nią przed salą. - podniosłem wzrok na niego. Lekko się do mnie uśmiechał. - wszystko będzie dobrze.- jeszcze raz spojrzałem na miejsce łóżka Klaudii i odszedłem. Wyszedłem przed salę.

                                               **** 2 godziny później******
 Klaudia przeszła różne badania. Lekarz nic nam nie chcę powiedzieć. Nagle do Liama podeszła 2 ludzi. Kobieta i mężczyzna. Spojrzałem się na nich.  Liam próbował im coś wytłumaczyć, ale nie szło mu to za dobrze.  Kiedy kobieta zrozumiała Liama to zaczęła płakać.  Patrzałem się zdziwiony, jak mężczyzna przytula płaczącą kobietę. Liam usiadł koło mnie.
Li: Współczuję im. Muszą to przeżywać. - spojrzałem się na niego.
H: O co chodzi ? Kim są ci ludzie ?- podniósł na mnie wzrok.
Li: Rodzice Klaudii. - patrzałem na niego zdziwiony. Teraz dostrzegam podobieństwo. - nie umieją rozmawiać po angielsku. - kiwnełem głową, że rozumiem.  Spojrzałem na nich. Muszą być załamani.
Po chwili wyszedł lekarz i podszedł do nas.
L: Są już rodzice ?
Li: Tak, ale nie rozmawiają po angielsku. Mogę pomóc tłumaczyć. Trochę się uczyłem.
L: Dobrze. Chodź za mną.
H: Mogę też iść !- lekarz spojrzał na mnie.
L: A jesteś dla niej jakąś rodziną ?
H: Jestem jej chłopakiem. Niedługo narzyczonym- musiałem skłamać. Inaczej by mnie nie wpuścił.  Kiwnął głową i powiedział żebym poszedł za nim. Szedliśmy przez długi korytarz. Ściany były koloru białego. Było pełno drzwi zapewne do sal. Bałem się najgorszego. Bałem się, że ją stracę.
 Wszedliśmy do pomieszczenia w kolorze jasnego brązu.
L: Proszę usiąść. - rodzice Klaudii usiedli na fotelach, a ja i Liam  na sofie. - Przeprowadziliśmy badania. Nie jest źle, ale dobrze też nie jest. - Liam przetłumaczył im wszystko po polsku. Widać, że mniej więcej zrozumieli. -okazało się, że  Klaudia jest anorektyczką. Jest bardzo słaba i mdleję. Teraz śpi. - Anoreksja !? Nie to nie może być prawda ! Spojrzałem na Liama. Był tak samo zaszokowany, jak ja. Powoli tłumaczył rodzicom Klaudii. Widać było, że nie byli zachwyceni tą wiadomością. Kiwnęli głowa, ze rozumieją. - Zostanie jeszcze do jutra. Później będą musieli się państwo ją zaopiekować. Najlepiej jeżeli nie będzie nigdzie nie wyjeżdżała i była w pobliżu.
H: Może zamieszkać z nami !-krzyknełem.
L: Jeżeli mi wiadomo. Pan jest gwiazdorem i nie będzie miał pan czasu żeby się nią zająć. Musi być ktoś przy niej cały czas. Lepiej będzie jeżeli zostanie z rodzicami.
H: Jej rodzice mieszkają w Polsce i nie znają języka, a my damy radę- spojrzałem na Liama- zrobię wszystko żeby była zdrowa. - popatrzałem błagalnym wzrokiem na lekarza. Westchnął.
L: Dobrze. Mam nadzieję, że zaopiekujecie się nią. Podam wam nazwy  leków i co może robić, a co nie. - podał mi kartkę z  nazwami leków. Wyszliśmy z gabinetu. Tata i mama Klaudii rozmawiali między sobą, a raczej wyglądało to na kłótnie.  Mama Klaudii powiedziała coś do Liama,a on się szeroko uśmiechnął. Nachyliłem się i szepnełem mu.  
H: O co chodzi ?- spojrzał na mnie.
Li: Rodzice Klaudii zgodzili się żeby została u nas, ale będą mieszkać w starym domku Klaudii. - kiwnełem głową, że zrozumiałem.  Podeszliśmy do sali Klaudii. Liam wytłumaczył wszystko Magdzie i reszcie.
Stałem tak i patrzyłem przez wielkie okno przez które było widać Klaudię leżącą na łóżku. Była taka.... taka bezbronna. Za dużo błędów popełniłem. To prze ze mnie teraz tam leży. To wszystko moja wina. Gdyby mnie nie poznała to by się to  nigdy nie wydarzyło. Nie byłą by teraz tutaj i nie leżała przyczepiona do różnych aparatur. Piekąca łza poleciała mi po policzku. Nie  mogłem jej zatrzymać. Boli mnie to , że ona tam leży. Słaba, zmęczona, a ja patrzę, jak cierpi. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy. Żadną kobietę nie pokocham tak jak ją. Nigdy nie znajdę takiej osoby, jak ona. Miałem przy sobie skarb i go straciłem. Do tej pory nie  mogę uwierzyć, że prze te parę dni tyle się zmieniło, tyle namieszałem. Zniszczyłem jej życie i moje. Zniszczyłem nas.  Teraz rozumiem ile jest warta. Teraz wiem, że to ona może mnie zmienić. Pomóc mi.  Dzięki niej mogę zacząć życie od nowa.  Założyć rodzinę, mieć dzieci, psa. Mieszkać w małym domku. Wracać codziennie z pracy i wiedzieć, że jest tam i czeka na mnie. Marzenia. To tylko marzenia. Nigdy mi tego nie wybaczy. Kim ja jestem ? Rozkapryszoną gwiazdką ! Nikim na kogo można liczyć. Komu można zaufać. Zaufała mi i co zrobiłem ? Zniszczyłem to.  Zrujnowałem nasze wspólne życie. Poczułem, że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu.  Podniosłem głowe.
Lou: To nie twoja wina. - pokręciłem głową.
H: Nie moja ? To prze ze mnie ona tu leży. To ja nad użyłem jej zaufanie. - spuściłem wzrok na podłogę. - straciłem ją Lou. Straciłem.
Lou: Możesz ją w każdej chwili odzyskać. Kocha ciebie, a ty ją.
H: Myślisz, że po tym wszystkim co jej zrobiłem wybaczy mi  ? Nie Lou. Za bardzo ją zraniłem. Nie widziałem co mam.
Lou: Może i ci nie wybaczy od razu, ale spróbujecie.  Zaczniecie od nowa. Tak jakby nic się nie stało. - podniosłem na niego wzrok.
H: nie sądzę. - spojrzałem na Klaudię. Słodko spała.
Lou: Zobaczysz ułoży się. Będzie tak, jak dawniej. - uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Dobrze mieć takiego przyjaciela.  On jedyny mnie rozumie. Taki starszy brat. Usiadłem koło Liama.
H; Powiedz rodzicom Klaudii, że mogą wracać i wy też wracajcie. Ja zostanę. - Liam wiedział, że mnie nie przekona. Pokiwał głową na ok i podszedł do rodziców Klaudii. Na początku widać było, że stawiali opór, ale  Liam dał radę i się zgodzili. Kiedy wszyscy wyszli wszedłem do sali Klaudii. Usiadłem koło jej łóżka i złapałem ją za rękę. - Cześć księżniczko. - uśmiechnełęm się lekko.- Strasznie mi przykro. Prze ze mnie tu leżysz. - odgarnąłem kosmyk włosów z jej twarzy.- Mogłem ci pomóc. Mogłem powiedzieć im prawdę wcześniej. No właśnie. Mogłem, ale nie powiedziałem, bo moja pieprzona duma mi nie pozwalała. Zawsze muszę wyciągać złe wnioski. - pogłaskałem ją lekko po  ręce. Dobrze było znowu móc ją dotknąć. Była, jak anioł. Delikatna. Nie pomogłem jej. Mój aniołek został zniszczony i to prze ze mnie. Straciłem wszystko. - Przepraszam. - tylko tyle zdołałem wypowiedzieć. Łzy mimowolnie spływały mi po twarzy. Było już późno. Puściłem jej rękę i wstałem. Kiedy usłyszałem ciche szeptanie.
K: Zostań.- spojrzałem w jej stronę. Miała otwarte oczy. - nie chcę zostawać sama. - usiadłem znowu koło niej.- boję się Harry- łza zleciała po jej bladym policzku. - Zostaniesz ze mną ?
H: Tak. Nie bój się jestem przy tobie. Możesz spokojnie spać. - uśmiechnęła się lekko do mnie.  Po chwili zasnęła.  Patrzałem, jak jej ciało podnosi się przy oddychaniu. - Kocham cię.

                                       ****Następny dzień. Oczami Klaudii******


Obudziła mnie pielęgniarka.  Miałam się spakować, ponieważ  dzisiaj wychodzę z szpitala. Miałam zamieszkać u chłopaków. Zdziwiłam się. Skąd oni mogli wiedzieć, ze w ogóle się zgodzę.  Pakowałam już ostatnie rzeczy kiedy Harry zaczął się przebudzać. Spojrzał na mnie zdziwiony.
K: Hej. - powiedziałam nieśmiało. Harry wstał i podszedł do mnie. Patrzył mi krótką chwilę w oczy, a później mocno przytulił. Potrzebowałam tego. Bardzo potrzebowałam.
H: Czemu mnie nie obudziłaś ? Pomógł bym ci. - powiedział kiedy się oderwał ode mnie.
K: Nie potrzebowałam pomocy. - schyliłam się by zapiąć torby. Wzięłam je w ręce i chciałam wychodzić, ale Harry szybko mi je zabrał.- poradzę sobie.
H: Jesteś przemęczona. Zabiorę to za ciebie. - westchnęłam. Znałam o dobrze i wiedziałam, że nie ustąpi.  Szłam powoli za nim.  Kiedy wyszłam ze szpitala stała grupka ludzi.  Rozpoznałam w nich Jamesa, Josha, Nate, Tam, Kate i Liam,a kawałek dalej stała druga grupka. Nawet na nich nie spojrzałam, bo od razu pobiegłam do Jamesa.  Przytulił mnie mocno.
J: Tęskniłem.
K: Ja też.- był on moim przyjacielem więc się nie dziwię, że za nim tęskniłam. Pomógł mi, odwiedzał.  podeszłam do każdego i mocno przytuliłam. - Tak bardzo się za wami z tęskniłam.
Nat: My za tobą też. Bez ciebie jest nudno na zajęciach. - zaśmiałam się.  Wtedy spojrzałam na drugą grupkę. Podchodziła powoli do nas. Kiedy byli już blisko rozpoznałam ich.  Lou, Zayn, Niall i Magda. Patrzyłam na nich, jak na ufoludków.
M: Cześć Klaudia. - spojrzałam na nią. Nie zmieniła się.
Li; Będziesz mieszkać z nami. - uśmiechnął się do mnie Liam.
K: Wiem. Pielegniarki mi wszystko wytłumaczyły. - Kiwnęli głową, ze rozumieją. Nikt się nie odzywał. Było naprawdę krępująco. W  końcu nie wytrzymałam i powiedziałam. -to co jedziemy czy będziemy tak stać ?
Lou: No idziemy.

___________________________________________________________________

Czekałam 2 tyg. na 1 kom. Nadal go nie ma :(  Smutam coraz bardziej. Napisała m ten rozdział tylko dlatego, że sprawia mi to przyjemność.  Chcę pisać tą historię do końca, ale szczerze wątpie czy dojdę do końca.  Czekam na tego kom. pod tym rozdziałem. będę bardzo szczęśliwa wiedzą, że czyta ktoś to.

Nie chcę wam straszyć, ale jeżeli nie będzie jakiegoś kom. zawieszam bloga. Będę pisać posty, ale nie będę ich wstawiała na bloga.   Może kiedyś wstawię. :)(


Siedzę sobie z moim kotkiem.  Nowym <3 Wygląda jak myły ryś !Słodko śpi na moim brzuchu. Haha <3 Nadal nie mam dla niego imienia.  Jest cały czarny z białymi łapkami i z białym futerkiem  pod szyją.  Może macie jakieś pomysły ?


1 kom - dalej

sobota, 7 września 2013

21

Rozdział 21

CZYTASZ-KOMENTUJESZ .


_____________________________________________________________

Li: Stało się coś ?- spojrzeliśmy na niego. Wstałem i podszedłem do niego. Byłem strasznie wściekł. Ja wiem, że on wiedział !
H: Czemu mi nie powiedziałeś ! Wiesz, że ją kocham !- wydarłem się na niego.  Patrzył na mnie zdezorientowany. - wiem, że wiedziałeś ! - podszedłem do niego  bliżej.
Li: O co ci chodzi ?
Lou: Uspokój się Harry. może on naprawdę nie wiedział .- spojrzałem na Lou.
H: Wiedział !Na pewno !
Li: Ale o co chodzi ?! - wszyscy spojrzeli na niego.  Musiał wiedzieć.
M: Czemu nam nie powiedziałeś, że Klaudia jest w szpitalu ?- powiedziała spokojnie załamującym się głosem. Liam spojrzał na nas przerażony. 
Li: Skąd wy to wiecie ?
H: Wiedziałem ! Wiedziałem , że wiesz ! - byłem  wkurzony na niego.
Li: Spokojnie Harry. To jej nie pomoże. - Lou kiwnął na kanapę żebym usiadł.
N: Czemu nam nie powiedziałeś ?- Laim westchnął. Usiadł na fotelu na przeciwko Zayna.
Li: Ona nie chciała. - spuścił głowę. - nie chciała żebyście się dowiedzieli. - przetwarzałem jego słowa.  Nie chciała ?
Z: ale czemu ? Czemu nie chciała ?- Liam podniósł wzrok na Zayna.
Li: Nie wiem. Może nie chciała żebyście widzieli ją w takim stanie. 
H: Co...- bałem się go o to zapytać. Bałem się najgorszego. - co... jej ... jest ?- Liam spojrzał na mnie.
Li: Potrącił ją samochód.  Niby nie będzie mogła chodzić....
M: Jak to ?!- Niall mocno przytulił Magdę.
Li: Nie jestem tego pewny, bo Klaudia narzeka, ze bolą ją nogi, a jeżeliby nie mogła chodzić to by ją nie bolały. Nie odczuwała by bólu. Nie jestem specjalistą, ale sądzę, że są złamaną i tyle.- wszyscy spojrzeli na niego przerażeni.
H: Chcę się z nią zobaczyć. Gdzie jest ten szpital ?- wstałem ubierając płaszcz.
Li: To nie jest najlepszy pomysł. Ona nie chcę was widzieć.- spojrzałem na niego.
H: Nie pozwolę, żeby sama się z tym dręczyła. Chcę być przy niej. Gdzie szpital ?- Liam westchnął. Chwilę się jeszcze zastanawiał.
Li: Na przeciwko starej szkoły. - miałem już wychodzić gdy Lou krzyknął.
Lou: Czekaj !- odwróciłem się w jego stronę.- podwiozę cię. To kawałek drogi.
M: Jadę z wami.
Z&N: Ja też.  spojrzeliśmy na Liama.
Li: Dobra. - wsiedliśmy szybko do samochodu Lou.  Liam mówił  Lou którędy ma jechać.  Droga trwała jakieś 20  minut.

                                                 ***** Oczami Klaudii *****
H: Co ?! Nie rozłą...- nic więcej nie usłyszałam, bo się rozłączyło. - spojrzałam smutna na Jamesa. Myślałam, że jeszcze mnie kocha. Myliłam się. Usłyszałam jak drzwi się otwierają, a w nich ustał lekarz.
Spojrzałam na niego.
K; Są już wyniki ?- uśmiechnął się do mnie.
L: Tak. Mam dobre wiadomości. - przyglądałam się mu, a on mówił dalej. - Okazało się, że ktoś podał mi złe wyniki i nie zgadzały się z tym co teraz.  Ma pani złamaną nogi, ale będzie pani chodzić.- uśmiechnęłam się szeroko.
K: Naprawdę ?! Nawet nie wie pan jak się cieszę !- chciałam skakać, ale nie mogłam.
L: Musimy pani założyć gips, a wtedy będzie mogła pani wyjść z szpitala.
K: Dzisiaj ?
L :Dzisiaj założymy gips, a jutro Pani wyjdzie.- uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
K: Słyszałeś James ! Będę chodzić !- czułam gromadzące się łzy szczęścia w moich oczach. Znowu wszystko będzie tak, jak dawniej.  Prawie wszystko.
J: Nawet nie wiesz, jak się cieszę ! - uśmiechnął się do  mnie szeroko.  James spojrzał na zegarek. - muszę już iść, ale przyjdę jeszcze dzisiaj do ciebie. - wstał z krzesełka. - a zapomniał bym. Tutaj przyniosłem ci książki, Te które chciałaś.
K: Dzięki- uśmiechnął się tylko i wyszedł. Wtedy weszła pielegniarka i pojechaliśmy założyć gips. Jeszcze tylko 1 noc w szpitalu i wyjdę !

                                            **** 3 godziny później*****
Kiedy założyli mi gips to zawieźli mnie do sali.  Wzięłam do ręki jedną z książek. "Księżniczka wampirów" . Zaczęłam ją czytać. Była naprawdę wciągająca. Nigdy nie lubiłam czytać lekur szkolnych, ale te które sama sobie wybierałam to tak. Przerwało mi ciche pukanie do drzwi.
K: Proszę. - do sali wszedł Liam.  uśmiechnęłam się na niego widok. - Liam ! Nawet nie wiesz, jakie mam dobre wiadomości !- mówiłam podekscytowana.  tedy za drzwi weszła reszta 1D i Magda. Mój uśmiech przerodził się w zdziwienie. Patrzyłam tak na nich zdziwiona.
Li :Hej.  Podszedł do mnie do łóżka i usiadł  na krzesełku. Spojrzał na niego, a potem na nich.
K; Co.... co oni t-tu robią ?- przełknęłam głośno ślinę.  Nie wiem czemu, ale czułam się zdenerwowana. Tak dawno ich nie widziałam.
Li: Przyszli  cię odwiedzić- powoli podeszli i okrążyli moje łóżko szpitalne. Przerażona spojrzałam na Liama.
K; ale.... ale.... ja....- nie potrafiłam się nawet wysłowić.  Harry dotknął lekko mojej ręki. Spojrzałam najpierw na ręce a potem nie niego. Szybko odsunęłam.  Wtedy odsunął się kawałek gipsu. Liam spojrzał na mnie zdziwiony.
Li: Gips ?
K: ym... ja chciałam ci powiedzieć, że  one są tylko złamane. Będę mogła chodzić. - uśmiechnęłam się lekko do niego. Jego twarz od razu rozpromieniała. Mocno mnie przytulił.
Li: Jak dobrze. - oderwał się ode mnie-ale jak to możliwe.
K: Pomyliły im się wyniki.
Li:  Niech ja ich dorwie ! Odpłacą mi za to !- spojrzałam na niego i się zaśmiałam.
K: Nic się nie stało. To była pomyłka i została naprawiona. -uspokoił się trochę.
Li: Za dobra jesteś dla ludzi. - wtedy rozglądnęłam się po reszcie.
H; Cieszę się, że nic ci nie jest. Nawet nie wiesz, jak bardzo mi ciebie brakowało- wyszeptał cicho.
M: Klaudia... proszę... wybacz mi. - zobaczyłam w jej oczach łzy. Proszę tylko nie płacz !
K; Ja.... ja.... - spuściłam głowę.- boję się wam zaufać.
H: Możecie zostawić nas samych ?- podniosłam głowę.  Liam popatrzył na mnie. Kiwnęłam lekko głową.
wszyscy wyszli z sali. Harry usiadł na miejscy gdzie siedział Liam.  Patrzył się chwilę na mnie. Siedzieliśmy tak w ciszy parę minut. Kiedy w końcu ja się odezwałam.
K; Więc....
H; Chcę cię bardzo przeprosić. Tęsknie za tobą. Nie potrafię beż ciebie żyć.  Brakuję mi ciebie.  Proszę wróć. - widziałam, że miał łzy w oczach. - tak bardzo cię przepraszam. Jesteś moim ideałem, moją księżniczką. Tylko ty się liczysz. - łza spłynęła mu po policzku.
K; Harry....- otarłam mu łzę z jego policzka  dłonią.
H: Zniszczyłem wszystko. Wiem popełniam błędy. . Dopiero wtedy zrozumiałem, że życie straciło sens.  Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa. - coraz więcej łez spływało mu po policzkach.- tęsknie. Bez ciebie cierpię.  Jestem zwykłym dupkiem. Tęsknie za tobą dniami i nocami.  Każdy popełnia błędy. Proszę daj mi szansę. Uwierz w nas. - mówił, ja najęty.
K: Kocham cię -szepnełam . Patrzył na mnie z nie dowierzeniem.
H: C-co ?
K; Kocham cię. - złapał mnie za dłoń.
H: Jak to ?-zaśmiałam się.
K: Od zawsze cię kochałam, ale ty myślisz , że to takie łatwe wybaczyć.  To co mi zrobiłeś zabolało.
H; Wiem, ale ja nie chciałem.- zakpiłam.
K: Nie chciałeś ? To czemu to zrobiłeś ?- spuścił głowę.
H; Byłem zdenerwowany. Nie chciałem żeby ktoś mnie zdradzał.
K: Harry. Bałeś się, że ktoś cię porzuci, zostawi. - spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami.
H: Bałem się, ze cię stracę.- nie wiem czy powinnam mu wybaczyć. Zranił mnie i to bardzo. - Proszę wybacz mi. - łzy leciały mu ciurkiem, a ręce mu się trzęsły.  Chciałam go przytulić, ale nie mogłam.  Bałam się mu znowu zaufać.
K: Ja.... nie będę potrafiła ci znowu zaufać....  muszę mieć trochę czasu.- piekąca łza spłynęła mi po policzku.
H: Wiem, że nie potrafisz już mi zaufać, ale proszę nie opuszczaj już mnie. - złapał mnie za rękę.
K: Harry ja nie wiem. Nie wiem co mam robić- patrzeliśmy sobie w oczy w milczeniu. Wtedy Harry wstał i mocno mnie przytulił. Tak bardzo mi tego brakowało. Tak bardzo brakowało mi jego zapachu, dotyku, oddechu.
H: Zamieszkaj z nami. Nie chcę cię stracić. - szepnął mi do ucha.
K: Ja nie mogę. Muszę.... to wszystko przemyśleć. - oddalił się ode mnie.
H: Dobrze- szepnął. -zawołam resztę- wstał i wyszedł. Po chwili weszli wszyscy. Usiedli koło mnie na łóżku, albo na wolnych stołeczkach. Uśmiechnęłam się mimo woli. Miło było ich zobaczyć. Znowu tak jak dawniej. Spojrzałam na Liama.  Widać, że miał iskierki szczęścia w oczach. Widziałam, że udało mu się z Kate.
K: Tęskniłam za wami.- szepnęłam przyglądając się im twarzą. Uśmiechnęli się do mnie szeroko.
M: My też tęskniliśmy. - czułam, że robi mi się słabo.  Powoli opadałam na łóżko.
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ? - chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam. Zobaczyłam tylko ciemność.
__________________________________________________________________________

W końcu weekend ! Ja już w poniedziałek mam kartkówkę z matmy. -.-' Nie lubię matmy i nie rozumiem jej.  U mnie w klasie jest 31 osób ! Na niektórych lekcjach nie mieścimy się. Niektórzy siedzą na podłodze.
Co do dzisiaj. Chora jestem : ( Nie lubię być chora. Mam nadzieję, że do jutra wyzdrowieję (jakoś). Jutro jadę na urodziny do kuzyna. Nie lubię go, ale chcę tam być ! Myślałam, że gimnazjum będzie łatwiejsze. Myliłam się.  Ja chcę do podstawówki !   

1 KOMENTARZ- DALEJ

wtorek, 3 września 2013

Co do rozdziałów.

Jak zauważyliście zaczęła się szkoła. Jestem teraz 1 pierwszej gim. Nowa klasa. Trochę się cieszę, bo nie jestem z moim "wrogiem",  ale paru kolegów ze mną nie chodzi :(  Dzisiaj nawijali na lekcjach to samo i po co ja siedziałam 8 lekcji w szkole!  Jutro znowu to samo. Najgorsze jest wstawanie o 6:00 -.-
Mam nadzieję, że chociaż wam się podobało. Co ja piszę ? Nikomu się nie podobało siedzenie w szkolę, a wam, jak minął dzień ?  Cieszycie się, że jest szkoła czy wolelibyście wakacje ? Ja osobiście wakacje. Tęsknie za nimi ! :'''( Co do rozdziałów. Będą dodawane w sobotę/niedzielę, bo w tygodniu nie będę miała czasu. Zaczynam się zastanawiać czy nie przestać prowadzić bloga. Pod ostatnim rozdziałem 0 komentarzy, a wiem, że wchodziło parę osóbek. Nikt nie skomentował. Bardzo mi przykro : ( Więc chcę sprawdzić kto CZYTA tego bloga. Pozostaw po sobie komek. Nawet anonim. 1 kom- będę kontynuować  opowiadanie, a jeżeli będzie 0 będzie mi przykro, ale zakończę.  To na wszystko.


Dreams519632 


Nutka na dziś.
Polecam !

sobota, 31 sierpnia 2013

20

Rozdział 20

CZYTASZ-KOMENTUJESZ
__________________________________________________________________________

K: Będę mogła kiedykolwiek tańczyć ?- widziałam, że lekarz zastanawiał się nad tym. Podejrzewałam, że nie, ale chciałam wiedzieć to od lekarza.
L: Przypuszczam, że będzie pani musiała  przejść leczenie,  ale najpierw poczekamy na wyniki. Potem osądzimy. - uśmiechnęłam się do niego ciepło. To i tak dawało mi powód do szczęścia.  Wiara, że będę mogła kiedykolwiek jeszcze tańczyć.  Zastanawiam się dlaczego Harry nie przyszedł ? Skoro Liam wiedział to on też, a może u nie powiedział ? Nie. Nie myślę o tym, przecież ja go nie kocham.... co ja gadam ! Kocham go.  Chciałabym żeby teraz tu był i wpierał Tak strasznie za nim tęsknie. Łza spłynęła powoli po moim policzku.  Wytarłam ją ręką. Może powinnam mu wybaczyć ? Zresztą nie będzie chciał ze mną być, przecież ja będę jeździć na wózku ! Nie będzie  chciał być z takim kimś jak ja.  Byłam w sali sama. Łzy leciały mi ciurkiem. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Wytarłam szybko ręką twarz.
K: Proszę. - w drzwiach stanęła Kate i Liam. Uśmiechnęli się do mnie lekko.
Kat: Reszta poszła już do domu.  Powiedzieliśmy, że dzisiaj zostaniemy z tobą. - podeszli do łóżka i usiedli na małych stołeczkach.
K: Nie musieliście. - uśmiechnęłam się.
Li: ale chcieliśmy. Wiemy, że bardzo o przeżywasz i nie jest ci łatwo. - mój uśmiech z twarzy znikł.
K: Jak się trzymam.
Kat: Rozpoczniemy rehabilitację.
K: Przestańcie. T kosztuję, a ja nie mam tyle pieniędzy.
Li: Dam ci je.
K: Nie. Nie chcę twoich pieniędzy. To nie w moim stylu. - nikt się nie odezwał. Wiedzieli, że nie wezmę tych pieniędzy, że nie przekonają mnie. - a co u Harrego ?- szepnęłam.  Liam spojrzał na mnie wyraźnie zdziwiony moim pytaniem.- czy oni wiedzą ?- spuściłam wzrok na moje ręce.
Li: Nie powiedziałem mu. Wypytuję, ale mówię, że pracujesz. - podniosłam na niego wzrok. - chcesz żeby się dowiedział ?- No właśnie. Czy chcę żeby się dowiedział ? Nie. Nie chcę, a jeżeli już nigdy się o mnie nie odezwie ?
K: Nie. Nie mów mu.
Kat: Wiesz, że i tak się dowie. - spojrzałam na nią.
K: Na razie nie chcę żeby się dowiadywał. - szybko zmieniła temat. - a, jak tam między wami ?- oboje spojrzeli po sobie, a potem na mnie.
Li: Nic. - Zobaczyłam, że ukradkiem Liam spogląda na Kate.
K: Te wasze "nic" widać na kilometry. -zaśmiałam się. 
Kat: Zdaję ci się.
K: No wiecie ! Mi nie powiecie ! Foch.- skrzyżowałam ręce na piersi.
Li: Oj nie fochaj się. - wtedy dostałam sms.  Spojrzałam na  telefon "Liam". Podniosłam wzrok na niego z pytającym spojrzeniem. Otworzyłam  wiadomość.

                                   " Chcę zaprosić ją dzisiaj na randkę."
Uśmiechnęłam  się do telefonu. 
K:  No to teraz idźcie. - uśmiechnęłam się szeroko do Kate i Liama.
Kat: No wiesz co ! Wyganiasz nas .
K: Nie. Tylko pomagam.- zaśmiałam się.
L: To pa !- pociągnął Kate za rękę. Siedziałam.... leżałam tak z wielkim uśmiechem na twarzy . Strasznie się  cieszyłam, że im się układa. Chociaż im.  Czułam, jak oczy mi się zamykają. Byłam bardzo śpiąca. Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. Szybko usnęłam.

" Ksiądz: Czy ty Harry chcesz wziąć Klaudię za swoją zonę ?- uśmiechnął się do mnie szeroko.
   H: Tak.
  Ksiądz: Czy ty Klaudio chcesz wziąć  Harrego  za swojego męża ? - spojrzałam na niego   
  uśmiechnięta od ucha do ucha.
  K: Tak.
  Ksiądz: Więc ogłaszam wam mężem i żoną. Możecie się pocałować. - Wtedy nastąpił pocałunek.  
  Kiedy  Oddaliliśmy się od siebie Harry szepnął:
  H: To jest najpiękniejszy dzień w moim życiu. Kocham cię Klaudia. - uśmiechnęłam się do niego
  szeroko.  Nagle wszystko zaczęło się cofać. Czułam się jakbym spadała w dół. Harry był coraz dalej.
  K: Harry ! Harry !- krzyczałam.- Harry nie zostawiaj mnie ! Proszę ! - spadłam na wózek
  inwalidzki. Przede mną  była uśmiechnięta blondyna z toną tapety. Spojrzałam na jej twarz.
  Britney. Stała i stroiła się przed lustrem.
  H: Britney szybciej, bo nie zdążymy.
  B: Nie chcę wyglądać brzydko. Będzie tam pełno przystojniaków.
  H: a ja nie jestem przystojny ?- zaśmiała się odwracając do niego.
  B Ty jesteś  najprzystojniejszy.- podeszła do niego i lekko musnęła jego policzek. Chciałam wstać i
  ich zatrzymać, ale zobaczyłam, że  jestem przykuta do tego wózka. Próbowałam się wyrwać, ale
  nie  działało.
  K: Harry ! Harry ! Co ty robisz ! Harry !- znowu czułam, że spadam. Tym razem  byłam na
  cmentarzu. Nie wróżyło to nic dobrego.
  Ksiądz: Dzisiaj chcemy pożegnać syna, brata, przyjaciela,  członka zespołu Harrego Stylesa. -
  patrzałam nadal nie wierząc. - był on dobrym człowiekiem, synem, bratem i przyjacielem. Za szybko
  odszedł z tego świata. Miał tylko 19 lat. Był jeszcze młody. Miał jeszcze wiele przed sobą. - wstałam,
  ale upadłam. Resztkami sił doczołgałam się do jego grobu.
  K: Harry ? Harry ! Nie proszę ! To nie może być prawda !? On jest za młody !- zaczęłam
  wrzeszczeć, ale nikt  nie zwrócił na mnie uwagi, jakbym nie istniała...."
Obudziłam się cała spocona. Koło mnie siedział James, był przerażony. Trzymał mnie za rękę.
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ?- spojrzałam na niego przerażona.
K: Harry. Ja muszę się skontaktować z Harrym ! - spojrzał na mnie zdziwiony.
J: Stało się coś ?- Nie wiedziałam co robić. Musiałam zadzwonić do Harrego. Wzięłam swój telefon w ręce i sprawdziłam czy mam jego numer.  Miałam go jeszcze. Szybko zadzwoniłam. Był sygnał. Ktoś odebrał połączenie.
K: Harry ?
B: Nie Britney. Harry się myję. Przekazać coś mu ?- Britney ? Czyli ułoży sobie życie beze mnie.
K: Nie. Chciałam się tylko upewnić czy nic mu nie jest. - wtedy usłyszałam kogoś  w tle był to Harry.
H: Britney kto dzwoni ?
K: Jakaś Klaudia.
H: Co ?! Nie rozłą...- nic więcej nie usłyszałam, bo się rozłączyło. - spojrzałam smutna na Jamesa. Myślałam, że jeszcze mnie kocha. Myliłam się.

                                                       *** Oczami Harrego****

Szybko wyszedłem w ręczniku spod prysznica.
B: Ups. Rozłączyłam się.- zaśmiała się.  Od razu posmutniałem.  Liam mi nic nie chcę powiedzieć,  ale to, że zadzwoniła  zdziwiło mnie. Myślałem, że mnie nienawidzi. 
H: Idź Britney na dół. - podeszła do mnie.
B: Może się zabawimy ?- zaśmiała się.
H: Zrozum, że cię nie kocham !- odsunełem ją o siebie.
B: Oj Hazzuś. Ona nie wróci, a mnie masz na wyciągnięcie ręki. - spojrzałem na nią. W głowie brzmiały mi słowa " Ona nie wróci".
H: Ja będę o nią walczył, bo ją kocham. - powiedziałem i wszedłem do łazienki. Ubrałem się  w  poprzednie przygotowane ubrania.  Przygotowany wyszedłem z łazienki. Dzisiaj mieliśmy wolne. Liam poszedł do Klaudii. Chciałem iść za nim, ale zobaczyłem ,że jedzie w inną stronę.  Tak bardzo za nią tęsknie.  Nasz pierwszy pocałunek, byłem w siódmym niebie.  Pamiętam każde zbliżenie, twoje ciało przy mym ciele. Pamiętam wszystko dokładnie. Brakuje mi jej, brakuję mi jej oddechu, jej całej. Ni potrafię bez niej żyć.  Teraz rozumiem. Straciłem mój skarb.  Pamiętam słowa, którę zabolały mnie najbardziej.


"....Kat: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wracajmy.
Kat: Okey.- chciałam już odejść lecz spojrzałam jeszcze na moją bransoletkę od Harrego. Zdjęłam ją i podeszłam do Harrego.  Złapałam go za rękę i położyłam mu na rękę bransoletkę.
K: Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że miedzy nami koniec. Uznajmy, że nic nie było. - spojrzałam mu w  oczy. Widać, że był smutny.- nie spodziewałam się po tobie tego Harry. Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zabrałeś mi wszystko co tak pragnęłam. Przyjaciół, miłości.  Nienawidzę cię rozumiesz ?- wyszeptałam. - żegnaj...."


Co ja mogę zrobić ?  Liam mówi, że ona nie chcę się ze mną widzieć. Może powinienem iść do jej domu. Poczekać na nią. Muszę. Muszę coś zrobić.Zszedłem szybko na dół po schodach. Spojrzałem jeszcze na zegarek 16:00. Ma zajęcia. Poczekam na nią.
H: Wychodzę !- Lou na mnie spojrzał.
Lou: Gdzie ?
H: Odzyskać Klaudię- szybko wyszedłem z domu zanim coś dodał. Szedłem powoli chodnikiem.  Z oddali zobaczyłem dom Klaudii. Zapukałem w drzwi. Miałem nadzieję, że jest w domu. Może skończyły się prędzej zajęcia ?
S(sąsiadka): Niech pan nie puka nie ma Pani Klaudii w domu. - obróciłem się i spojrzałem na starszą Panią.
H: Wie Pani kiedy wróci ?
S: Nie.  Pewnie wypuszczą ją za tydzień. Biedna dziewczyna. Tyle wycierpiała.
H: Jak to za tydzień ? Stało się coś ?- kobieta spojrzała na mnie zdziwiona.
S: Nie wie Pan ? Pani Klaudia leży w szpitalu. - przetwarzałem jej słowa. W szpitalu. W szpitalu ? Nie. To nie możliwe.
H: Jak... jak to się stało ? - powiedziałem bezradny
S: Podobno potrącił ją samochód, ale nie potwierdzam tego. Od tego zdarzenia minęły chyba 2/3 dni. - szybko zszedłem ze małych schodków.
H: Dziękuję !- Krzyknełem. Biegłem szybko domu.  Jak to ona jest w szpitalu ?  Czemu Liam nic nam nie powiedział. Wiedział, że ją kocham ! Byłem wściekły i smutny.  Wbiegłem do domu z hukiem.
M: Spokojnie Harry.
H: Jak mam być spokojny kiedy Klaudia leży w szpitalu  !-wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.
M: Skąd ty to możesz wiedzieć ?- spytała ledwo dosłyszalnie.
H: Byłem u niej. Sąsiadka powiedziała, że leży w szpitalu. - usiadłem na kanapie.
N: Czemu leży w szpitalu ? Powiedz nam wszystko.
H: Potrącił ją samochód, ale nawet sąsiadka nie była pewna. - spojrzeli na mnie smutno. - Liam o tym wiedział ! Na pewno !
Lou: Nie możesz go obwiniać o to. Może też nie wiedział.
H: Ja to wiem. Wiem, że wiedział  ! - usłyszeliśmy otwierane drzwi frontowe.  Spojrzeliśmy wszyscy na mnie. Wszedł szczęśliwy Liam. Spojrzał na nas i uśmiech mu z twarzy zginął.
Li: Stało się coś ?

____________________________________________________________________________

Witam. ^^ Jak się wam podoba ? Zresztą czuję się jakbym gadała sama do siebie. Takie jest już te życie.
Ostatnio zauważyłam, że odwiedzający mojego bloga nie zostawiają komentarza. Przykro mi z tego powodu :( Więc czekam na komentarze. :)

Już 2 września szkoła. Cieszycie się, bo ja tak średnio :[  Fajnie, że zobaczę znajomych, ale znowu trzeba będzie się uczyć, a to będzie przyczyną tego, że nie będę za często wchodzić na bloga. Wczoraj skończyłam czytać książkę "Anioł" L.A. Weatherly. Polecam ją. Napiszę wam parę cytatów z książki. Bardzo one mi się spodobały.

1.
"...- więc naprawdę  ci to nie przeszkadza ? To, kim jestem ?-serce Alexa ścisnęło się ze wzruszenia.   Ujął jej twarz w dłonie i mocno pocałował.
   - Willow- wyszeptał z ustami na jej wargach -obchodzi mnie tylko to, że jesteś sobą i chcesz być ze mną. Jedynie to się liczy..." 

2.  
"...-Powiedz coś po hiszpańsku- zarządałam wtulona w jego pierś.
    - Te amo, Willow- odrzekł ze spokojem i pocałował mnie w czubek głowy (...)
   - co to znaczy ?-szepnęłam (...)
   - a jak myślisz ?- objełam go mocno i pocałowałam w obojczyk . (...)
  - Te amo, Alex..."

Te amo- kocham cię.

Willow jest półaniołem, a Alex zabójcą aniołów. Piękna opowieść. Z początku nudna, ale potem się rozkręca.  

piątek, 30 sierpnia 2013

Liebster Blog Award

                                     Liebster Blog Award

Pierwszy raz ktoś mnie nominował i bardzo mu za to dziękuję, a nominował mnie blog : http://moniaa-blog.blogspot.com  Dziękuję jej bardzo !  Prowadzisz wspaniałego bloga.

Pytania: 

1. Kochasz zwierzęta ?

Tak.

2. Jaki masz kolor oczu ? 

Piwne. 

3.Ideał mężczyzny ?

Musi mieć poczucie humoru, być opiekuńczy (ale nie przesadnie) i żeby mnie kochał.

4. W jakim celu założyłaś bloga ?

Żeby sprawdzić na co mnie stać. 

5. Jak długo prowadzisz bloga ?

Chyba od początku wakacji, ale nie pamiętam dokładnie.   

6. Czy chętnie chodzisz do szkoły ?

Tak. Pomijając kartkówki, sprawdziany, wkurzających nauczycieli, matematyki  i osób których nie cierpię to tak. Wtedy wręcz kocham szkołę.

7. Jakie blogi czytasz ?

Dużo by wymieniać.

8. 1D czy BTR ?

Wszystkie zespoły traktuję tak samo.

9. Czy masz twittera ?

Tak.

10. Ulubiony kanał telewizyjny ?

Eska.tv

11. Czy podejmujesz współpracę z jakimś sklepem ?

 Nie.

 Moje pytania:

1. Ulub. zespół/piosenkarz/piosenkarka ?

2. Twoje hobby ?

3. Kolor włosów ?

4.  Czemu założyłaś/eś bloga ?

5.  Nutka na dzisiaj ?

6.  Największe marzenie ?

7. Londyn czy NY ?

8.  Ulub. blog który czytasz ?

9. Czego nienawidzisz w ludziach ?

10.  Do kturej klasy idziesz ?

11. Cieszysz się, że koniec wakacji ?

 Nominuję:

 http://wszystko-zaczyna-sie-od-marzen8.blogspot.com/

 http://one-direction-imaginy-the-heart.blogspot.com/

 http://directionoverload.blogspot.com/

 http://szalonepisarki-imaginy.blogspot.com/

 http://five-directions.blogspot.com/

 http://imaginy-o-tw.blogspot.com/

 http://fromhatredtoolove.blogspot.com/

 http://painlikenever.blogspot.com/

 http://onedirectionpolskieimaginy.blogspot.com/

 http://fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/

 http://lao-fashion.blogspot.com/

To wszystko. Nawet nie wiecie, jak się cieszyłam. Dziękuje bardzo.  


Do tych co czytają bloga:

Rozdział dodam jutro popołudniu lub wieczorem.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Happy Brihtday Liam !

Dzisiaj urodzinki Liama ! Wątpię żeby to czytał.
 
                               Najlepszego Liam. Może nie jestem waszą prawdziwą directioner,
                                      ale uważam, że jesteś (jesteście) naprawdę spoko. Więc najlepszego !

 
 
Happy B-day.
        

                                              Mam nadzieję, że nigdy się nie zmienisz !

                                                                                                                                        Dreams519632

środa, 28 sierpnia 2013

19

Rozdział 19

CZYTASZ-KOMENTUJESZ
________________________________________________________


Magda szybko podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
M:Klaudia ja przepraszam.... nie wiedziałam....- odepchnęłam ją od siebie i zaśmiałam się.
K: Podejrzewałam, że tak będzie. - wstałam.
M: Pogodzimy się ?-
K:  Żartujesz ? Po tym co zrobiłaś ?
M: Wiem, ale ja cię przepraszam. Nie wiedziałam !
K: Było mi zaufać, a teraz idź. - odwróciłam się. Wtedy podszedł do mnie Nate.
Na: Wszystko w porządku ?
K: Teraz już tak. - spojrzał na Magdę i 1D
Na; Proszę wyjść. - Magda się odwróciła i wyszła.


                                                           *** Oczami Harrego****
 Wyszliśmy po za budynek, jak zwykle pełno paparazzi. Kiedy dostaliśmy się do auta wpadłem na pomysł.
H: Magda ? Masz jeszcze kluczę od domu Klaudii ?
M: Tak w torebce powinny  być, a co ? - spojrzeli na mnie zdziwieni.
H: Poczekamy tam na nią.
Lou: Nie widziałeś, że nie chcę z nami gadać.
H: Spróbujmy  chociaż.
N: Spróbować nie zaszkodzi. - wiedziałem, że Liam nie jest pewny, ale wiem, że chcę żebyśmy się pogodzili. Magda zaczęła szukać w torebce kluczy.
M: Mam !- krzyknęła. Szybko dojechaliśmy do domu. Weszliśmy do środka. Zaczeliśmy  się rozglądać po pomieszczeniach. Nadal miała nasze wspólne zdjęcia.  Każdy metr tego mieszkania przypominał mi chwilę z nią spędzone, każdy milimetr  jej ciała.  Czemu to wszystko straciłem ? Nie potrafiłem docenić tego  co mam, miałem.  Wszystko schrzaniłem.  Popatrzyłem na twarze reszty. Wszyscy byli smutni, zawiedzeni,  na kim ? Na mnie.  ja zniszczyłem wszystko.  słyszeliśmy, jak drzwi się otwierają....



                                            **** Oczami Klaudii*****


Po skończonych zajęciach wróciłam do domu.  Chciałam włoży klucz, ale drzwi były otwarte.  Przestraszona lekko otworzyłam je. Otworzyłam je szerzej. W salonie stało 1D i Magda.
K: Co wy tu robicie ?
M: Daj nam to wytłumaczyć. Porozmawiaj z nami.
K; Co mi szkodzi ? Dobra.- usiadłam na sofie. - słucham ?
Lou: Chcemy cię przeprosić. - wtedy wszyscy umilkli.
K; i co to wszystko ? Przeprosiny nic nie dadzą. Myślicie, że łatwo jest takie coś wybaczyć ? Wy myślicie, że nic się nie stało- zdenerwowana wstałam i zaczęłam chodzić. - zwiodłam się. -czułam słone łzy w moich oczach.
M: Zrozum my nic nie wiedzieliśmy !
K: To was nie usprawiedliwia. Chcieliście chociaż ze mną o tym porozmawiać ?! Oskarżyliście mnie  coś czego NIE zrobiłam !
N: My nie chcieliśmy. To Harry nam powiedział. - wtedy spojrzałam na Harrego.
K; Cały czas zastanawiam się po co ci to było ? chciałeś mi zniszczyć życie ? Proszę bardzo. Już to zrobiłeś. - łzy spływały mi po policzkach . Nie potrafiłam ich powstrzymać. - poniżaliście mnie. Raniliście, a teraz chcecie o tym zapomnieć i ja mam wam wybaczyć ?
H: To nie tak. Nie chciałem ci zniszczyć życia. Kocham cię. Proszę wybacz mi- Widziałam, że w oczach miał łzy.
K: To za bardzo boli. Wy nie rozumiecie co to zostać opuszczonym, porzuconym. Nie wiecie, jak to boli. - usiadłam bezwładnie na kanapie i zakryłam rękoma twarz. Liam  podszedł   do mnie i mocno mnie przytulił.  Ja nadal płakał.
M: Nie chcę cię stracić...- wyszeptała łamiącym się głosem.  Podniosłam na nią wzrok.
K: Już mnie straciłaś i nie wiem czy odzyskasz. Miałam cię za siostrę, a ty uwierzyłaś pierwszemu lepszemu. Teraz chociaż wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto nie.-  wstałam i podeszłam do wejściowych drzwi. - teraz wyjście i zostawcie mnie. - wskazałam na drzwi.  Powoli zaczęli wychodzić.  Harry był ostatni. Odwrócił się i spojrzał na mnie.
K: Bardzo ciebie kocham. Zachowałem się, jak szczeniak, a teraz tego żałuję. Przepraszam. - nie odpowiedziałam. Tak bardzo bolało mnie to spotkanie.  Teraz już jestem pewna, ze ich straciłam. Kiedy wychodzili miałam ochotę wybiec za nimi i mocno każdego przytulić. Powiedzieć, że wybaczam, ale to nie jest takie łatwe.  Za bardzo mnie zranili.  Czy ja zawsze muszę dostać kopa od życia? Zawsze ich tracę. Mimo, że znam ich bardzo długo to oni odchodzą i nigdy nie wracają.  Bardzo kocham Harrego, ale nie mogę  z nim być.  Straciłam go już.   Za późno. Wbiegłam do góry szybko i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam szlochać.  Dlaczego ja ? Czy ja zawsze muszę coś spieprzyć !?  Muszę sobie zniszczyć życie ?!

                                         **** Następny dzień****


Spóźniona o pracy szybo ubrałam to:
Wybiegłam bez śniadania z domu. Nie chciałam się spóźnić. Biegłam przez park, potem musiałam skręcić. Szłam już przez pasy. Kiedy zobaczyłam samochód pędzący w moją stronę. Stałam i się przerażona patrzałam. Potem widziałam tylko ciemność. Usłyszałam tylko " zdzwoń na pogotowie", bo potem zemdlałam......
                                                          *** Dzień później****
Obudziłam się  w.... szpitalu ?! Otworzyłam szerzej oczy. Chciałam wstać, ale ..... nie mogłam ? Spojrzałam na swoje nogi.  Wtedy wszedł lekarz.
L( Lekarz): Widzę, że pani się obudziła. - uśmiechnął się do mnie lekko i spojrzał na jakąś kartkę którą trzymał w ręce. 
K: Co się stało ?- spojrzał na mnie i usiadł  na moim łóżku.
L: Wjechał w panią pijany kierowca i bardzo mi przykro, ale nie będzie pani mogła chodzić.
K: Co ?! To jakiś sen. To nie może być prawda !- czułam łzy w oczach,
L: Przykro mi. Pani przyjaciele czekają. Zaprosić ich do środka ?
K: Tak.- wyszedł, a za nim weszła Kate, James, Tam, Josh i Liam.  Kate podbiegła szybko do mnie.
Kat: Jak się czujesz ?
K: Lekarz was co kol wiek mówił ?
J: Nie, ponieważ nie jesteśmy rodziną. Zadzwonił do twoich rodziców. Przyjadą za 2 dni.
Li: Coś ci jest ?- podeszli wszyscy do łóżka i mnie okrążyli.
K: Ja....- a jeżeli teraz oddalą się ode mnie ?-... nie będę... m-mogła chodzić. - schowałam twarz w rękach.
Jo: O boshe.
K: Przepraszam w-was. - podniosłam głowę i zaczęłam płakać.
Kat: Zaopiekujemy się tobą. Nigdy cię nie opuścimy. - wszyscy zgodnie pokiwali głową.
Li: Zamieszkasz z nami.
K: Nawet nie wiecie jak was kocham. - uśmiechnęli się.
J: Kiedy masz wyjść ?
K: Ni wiem. Nie powiedział mi jeszcze lekarz. - wtedy wszedł lekarz.
L: Zabieramy cię na badania.
Jo: Kiedy będzie mogła wyjść ?
L: Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to za tydzień. - pielęgniarki zabrały mnie na badania. Nadal nie mogłam uwierzyć, że już nigdy nie zatańczę ?  Zostanę sama.  W końcu mnie opuszczą. Szukam pozytywów tego, ale ich nie ma. Co ja zrobię ?   Kiedy wróciliśmy z  badań zapytałam się lekarza.
K: Będę mogła kiedykolwiek tańczyć ?

____________________________________________________________________
Mam nadzieję, ż się podoba. Wiem, że długo nie było rozdziału, ale nie miałam pomysł i czasu.
Pod ostatnim rozdziałem nie kom. Zasmuciłam się. : (  Mam nadzieję, że jeszcze ktoś czyta tego bloga. 


Jak tam przygotowania do szkoły ? Wszystko macie ? Ja w piątek będę miała zebranie w szkole. Idę teraz do 1 gim. ; (

piątek, 23 sierpnia 2013

18

Rozdział 18


 CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________


K: To się nazywa miłość. Czyli ktoś zawładnął twoim sercem. Zdradzisz mi kto ?
Kat: To Liam. Wczoraj, jak poszłam zabrał mnie do na spacer i  rozmawialiśmy.  Dużo się o nim dowiedziałam i możliwe, że to będzie coś więcej- zaczęłam  piszczeć.
K: To super. Mam nadzieję, że wam się ułoży !- przytuliłam ją mocno- masz mnie informować na bieżąco .
Kat: Oczywiście !- strasznie się cieszyłam z jej szczęścia. Mam nadzieję, że chociaż ona ułoży sobie życie.
Na: Dobrze. Teraz ułożymy układ.

      
                                        ***** 3 godziny później***********
Na: Jutro na 16:15 !-Zmęczone  weszłyśmy do szatni. Do konkursu został 1 miesiąc, a my nie mamy dopracowanego układu.  Usiadłam na ławce koło Kate.
T: Jestem wykończona.
Kat: Nie tylko ty.- napiła się wody.  Spojrzałam na zegarek 21:28. Przyjrzałam się dobrze.
K: Dziewczyny jest już po 21:00. Wracam do domu.
T: Podwiozę cię.
K: Naprawdę ? Dziękuję.
T: Chodź.
K: Pa Kat- przytuliłam ją.
Kat: Pa- wyszłyśmy ze studia. Wsiadłam do samochodu.
K: To, jak z Joshem ?
T:  Zaprosił mnie do kina w sobotę. - uśmiechnęła się szeroko patrząc na drogę. Reszta drogi przeminęła cicho. Byłyśmy zmęczone więc się nie dziwię. Po 15 minutach dojechaliśmy do mojego domu.
K: Dzięki za podwiezienie. Do jutra.
T: Nie ma za co. Pa.- zamknęłam drzwi i pomachałam jej kiedy odjeżdżała. Podeszłam do drzwi, a przed nimi znalazłam czerwoną różę. Od małego uwielbiałam róże, a najbardziej czerwone. Były to moje ulubione kwiaty.  Podniosłam ją. Wtedy zobaczyłam przyczepioną kartkę, a na niej "Spotkajmy się w parku gdzie się poznaliśmy o 10:00. H" Od  Harrego ? Nie, a może ?  Pójść ? Rozejrzałam się, ale nikogo nie widziałam. Weszłam do środka i włożyłam różę o wazonu. Mam tam iść ? Jeżeli to pomyłka ? Może chcą mnie wyśmiać ? Weszłam do łazienki i umyłam się.  Czysta ubrałam na siebie pidżamę i zeszłam jeszcze na dół.  Wtedy usłyszałam dzwonienie dzwonka. Kto tak późno przychodzi ? Otworzyłam drzwi, a przed nimi stała Magda, Niall, Lou i Harry.  Zdziwiona patrzałam na nich.  Stali i nic nie mówili w końcu Magda się odezwała.
M: Przyszłam po swoje rzeczy. - wepchała się do środka. Przepuściłam resztę. Magda zaczęła pakować swoje rzeczy do torby, a Niall jej pomagał.  Patrzałam, jak się pakuję. Nie mówię bolało mnie to, że ona nie fa mi. Wtedy podeszłam do Harrego.
K: Możesz mi powiedzieć dlaczego to zrobiłeś ? Dlaczego ich okłamałeś ?- nie uzyskałam odpowiedzi- tak ty sobie milcz. Nie obchodzi cię to, że ja cierpię ? Nigdy dla ciebie nic nie znaczyłam. Byłam tylko zabawką. - czułam słone łzy.
H: To nie tak. - zaśmiałam się.
K: Zawsze ta sama wymówka. -  odwróciłam się. - myślałam, że jesteś inny. - Magda już pakowała ostatnie rzeczy.  Wtedy podszedł do mnie Lou. Spojrzał na mnie.
Lou: Myślałem, że jesteś.....- przerwałam mu.
K: ze jestem inna ? To ja myślałam, że jesteście inni. Zaufałam wam. - czułam, jak łzy spływają mi po policzkach.
Lou: Okłamałaś nas. Co byś zrobiła na naszym miejscu ?
M: Przestań Lou. Nie gadaj z nią. To zwykła dziwka. - czułam, jak moje serce pęka na parę kawałeczków. Wychodzili już kiedy odezwałam się.
K: Tak. Nie powiedziałam wam prawdy. Nie powiedziałam, że chodzę do studia tanecznego. Skłamałam, ale nie zdradziłam Harrego, nie zależało mi na waszej kasie. - odwrócili się.- Zaufałam wam. Nie chciałam sławy. To Harry was okłamał, a nie ja. - wtedy Harry spojrzał na mnie. Chciałam teraz rzucić się na niego i mocno przytulić.
N: Ty myślisz, że ci uwierzymy ? Harrego znamy dłużej.
K: Magda. Ty mnie znasz wiesz, że bym tego nie zrobiła.- byłam bezradna.
M: Ja nie znam tej Klaudii . Nie wiem czy w ogóle ją znałam.- spojrzałam na Harrego.
K: Powiedz im prawdę. Chcę tylko tego. Proszę Harry. Powiedz im prawdę.- łzy ciekły mi ciurkiem. - proszę- wyszeptałam. Nic nie odpowiedział po prostu odwrócił się i wyszedł, a za nim reszta. Czułam, jak opadam z sił. Co ja jeszcze miałam zrobić, żeby im powiedział ? Tak bardzo mnie to bolało. Czy życie polega na wzajemnej chęci upadku drugiej osoby?
                                        ***** Oczami Harrego****
Nie potrafiłem patrzeć, jak płaczę więc wyszedłem. Wsiadłem do auta Lou i pojechaliśmy. Nadal zadaję sobie to pytanie: Czemu ja jej to zrobiłem ? Najgorzej jest wtedy gdy nie wiesz czy prosić Boga o śmierć czy o życie ?  Kiedy dojechaliśmy szybko wyszedłem z auta i poszedłem do domu. Wbiegłem do góry.  Mogłem jej wysłuchać, a nie tworzyć bajeczki, że mnie zdradziła, że zależało jej tylko na kasie. Może powinienem powiedzieć im prawdę ? Czy oni mi to wybaczą ? Może nie uwierzą ? Ona na pewno mi nie wybaczy. Zniszczyłem jej życie. Zabrałem przyjaciółkę. Skłamałem na jej temat, przecież zaufała mi, a ja to wykorzystałem.  Usłyszałem  pukanie.
Lou: Harry ? To ja Lou. Pogadamy ?
H: Wejdź.- potrzebowałem z kimś pogadać. Usiadł koło mnie na łóżku.
Lou: Widzę, że coś się stało. Opowiesz. - spuściłem wzrok na swoje ręce.
H: a jeżeli mi tego nie wybaczycie ?
Lou: Nie obiecuję, że od razu ci wybaczymy, ale to też zależy co ?- podniosłem wzrok na niego.
H: Wszyscy są na dolę ?
Lou: Tak. - może lepiej, jak powiem. Ułatwi to wszystko ?
H: Zejdź na dół. Ja za chwilę dołączę do was.
Lou: Dobrze. - zszedł na dół.  Wziełem w rękę komórkę i napisałem wiadomość do Klaudii. 
              
                             " Powiem im wszystko, dzisiaj, teraz. Przepraszam. Hazza xoxo"

Wysłałem i zszedłem na dół. Jak ja miałem im o powiedzieć ? Ustałem przed nimi.
H: Nie wiem czy mi uwierzycie, ale to co powiem to jest prawda.- rozejrzałem się po pozostałych.
M: Nie przejmuj się Klaudią. Nie jest tego warta.
H: Jest warta. Nie oczekuję,  że mi wybaczycie, bo to nie jest proste. Zniszczyłem Magda waszą przyjaźń.
M: Nie Harry to ona ją zniszczyła. - ~powiedz prosto z mostu~
K: To  nie Klaudia mnie zdradziła. To ja ją zdradziłem. - patrzyli na mnie zdziwieni.- to nie wszystko. Ja sobie wymyśliłem to wszystko. Po prostu czułem, że coś jest nie tak, a okazało się, że ona chodzi do studia tanecznego. - spojrzałem na nich. Każdy był zdziwiony oprócz Liama.
Li: Wiedziałem. Mówiła prawdę, a wy jej nie ufaliście. Skrzywdziliście ją, a najbardziej ty Harry. Kochała cię. - wstał i ustał koło mnie.
Za: ale jak to ?
Li: Ona cały czas mówiła prawdę. Ja jej ufałem.
M: Harry czy to prawda ?
H: Tak. Wiem okłamałem was. Nie mam na to wytłumaczenia.
M: Nie. Nie. Nie. Ja przecież.... o nie... co ja narobiłam. - zaczęła płakać. Wtedy dostałem sms-a. Spojrzałem na ekran  "Klaudia" Spojrzałem na wszystkich.
Li: Od Klaudii ?- pokiwałem głową na tak. Otworzyłem wiadomość i przeczytałem na głos.

 " Powiesz im ? Co to zmieni ? Zostałam poniżona przez was, ciebie.  Myślisz, że ci wybaczę, wam ?
   To nie jest  takie proste.  Teraz już za późno. Już po wszystkim.  Boli mnie to, że mnie nie kochasz,
   że nie ufaliście. Zawiodłam się. Więc zostaw mnie, nie chcę, mam już dość.  Żegnajcie. Klaudia "

Popatrzyli się na mnie. Widać, ze byli smutni i źli.  Magda nie przestawała płakać. Czułem się okropnie, ale nie mam już tego na sumieniu. Zresztą prędzej czy później by się dowiedzieli.
N: Po co ci to było ? - widać, że był zły.-lepiej ci ?
- nie odpowiedziałem. Wszedłem do góry i zasnąłem.
                                          
                                                ****Następnego dnia*****


Wszyscy mieli zły humor. Nikt ze mną  nie gadał. Nie dziwię się. To co zrobiłem jest nie do wybaczenia. Usiadłem koło Lou na kanapie.
M: Próbowałam do niej dzwonić, ale nie odbiera.
Z: Ty też byś po takim czymś nie odbierała. - spojrzał na mnie.
Lou: Ej. Chłopaki  ! To  nie wina Harrego.
N: a czyja ? - miał rację to moja wina.
Lou: Nie usprawiedliwiam go, ale dajcie mu spokój. On też ją kochał.
Li: No to niech ją odzyska !- spojrzałem na Liama. Może ma rację. Muszę ją odzyskać. Porozmawiać.- jeżeli chcesz ją odzyskać to o 16:15 ma zajęcia w studiu. Mogę cię tam zaprowadzić.
M: ja idę z tobą.
Z: Wszyscy pójdziemy.
H: Skąd ty to wiesz ?
Li: Mam znajomości- powiedział tajemniczo.  Za nim się obejrzałem dochodziła 16:00. Wsiadłem do samochodu Lou, a za mną reszta.
M: a jeżeli nie będzie chciała z nami rozmawiać ?- wszyscy spojrzeli na nią. Nikt tego nie przemyślał. Reszta drogi upłynęła w ciszy. Kiedy dojechaliśmy wysiadłem z auta. Ominęliśmy fanów i paparazzi.  Weszliśmy cicho do studia i ustaliśmy w drzwiach tak żeby nas nie widzieli.

                                                     ****Oczami Klaudii, studio*****

Na: Dzisiaj dopracujemy układ, ale najpierw rozgrzejcie się. - tak powiedział tak zrobiliśmy. W tle leciała muzyka Paramore- still into you. Podszedł do mnie James.
J: Jak się czujesz ?- oczywiście on i Kate o wszystkim wiedzieli.
K: Dobrze- uśmiechnęłam się promiennie do niego. - postanowiłam zapomnieć. Teraz to wy jesteście moimi przyjaciółmi. - uśmiechnęłam  się do Kate.
Kat: Masz rację. Nie ma czym się przejmować.
Na: Dobra. Kto ma jakieś pomysły ? - zgłosił się Josh z Tam. - Josh ?
Jo: Może najpierw będzie początek układu Klaudii, a później będzie puszczona następna i układ Tam.
Na: Dobrze, a ty Tam ?
T: Tak jak mówił Josh a po moim układzie jego, a później Kate.
Na: Dobra. Spróbujmy, jak to będzie wyglądało. - ustawiliśmy się. Ja stałam z przodu.  Puszczono muzykę i zaczęliśmy. Po chwili poszłam do tyłu i wkroczył układ Tam.  Potem szło coraz lepiej. Było to połączenie piosenek: Nsyn'c , Olly Murs, Tyga, Katty Pary. Szło nam naprawdę dobrze.
Na: Dobrze. Nawet świetnie.  Coś czuję, że uda nam się nawet zająć 3 miejsce. Odpocznijcie.- każdy usiadł  na podłodze. Ja Kate i James usiedliśmy w kółku.  Tam i Josh usiedli osobno i rozmawiali. Czuć było chemię między nimi.
Kat: Mam nadzieję, ze uda się im- kiwnęła głową  na Tam i Josha.
J: Będą tworzyć piękną parę.
K: Już się nie mogę doczekać ich ślubu- zaśmialiśmy się. Usłyszeliśmy, że drzwi do studia otwierają się,. Odwróciliśmy się. W nich stał Liam, Niall, Lou, Zayn, Harry i Magda.  Patrzyłam nie dowierzając. Magda szybko podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
M:Klaudia ja przepraszam.... nie wiedziałam....

_________________________________________________________________________

Jak wam się podoba ? Miałam inne plany co o tego rozdziału, ale jakoś wyszło, że jednak się nie udały. Mam nadzieję, ze pozostawicie po sobie komentarz.

1) Chcecie żeby Klaudia była z Harrym ?
2) Chcecie żeby Kate była z Liamem ?

Ps: Słyszeliście, że Zayn zaręczył się z Perrie ?! Jeżeli to prawda to już nie mogę się doczekać ich ślubu ! Cieszycie się z tego ?

środa, 21 sierpnia 2013

17

Rozdział 17

CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________________________________


K: Tam... ona cię kocha...- przerwał mi.
J: Wiem, ale myślałem, że jej przejdzie, bo ja jestem gejem.- patrzyłam na niego i zastanawiałam się czy mówi prawdę ?
K: Naprawdę ?
J: Tak. Ona nie może tego zrozumieć i myśli, że kiedyś ją pokocham.
K: Oni wszyscy wiedzą ?
J: Tak. Zresztą Josh kocha Tam, a ona  tego nie potrafi zrozumieć.

K: To nie wiem czemu ona mówi, że ja zabrałam cię jej ?
J: Wytłumaczę jej wszystko. Poczekaj tutaj.
K: Nie. ja już będę wracać. 
J: Jak chcesz. Do jutra- pocałował mnie w policzek i odszedł.  Nie spieszyłam się do domu.  Szłam przez park podziwiając go. Wtedy zobaczyłam Kate siedzącą na ławce. Podeszłam do niej.
K: Hej.
Kat: Cześć. Siadaj- usiadłam koło niej na ławce.- przepraszam cię za Tam. Ona po prostu jest zakochana i zwariowana.
K: Nie musisz przepraszać. Jednak ją trochę rozumiem.- uśmiechnęła się do mnie przyjaźnię.
Kat: Może masz ochotę na zakupy ?
K: Chętnie, ale nie mam kasy.
Kat: Nie będziemy kupować tylko chodzić sobie po sklepach.
K: No to chodzimy.- wstałyśmy z ławki i ruszyłyśmy do najbliższego centrum handlowego.  Chodziłyśmy po wszystkim możliwych sklepach. Przymierzając i śmiejąc się. Kate była naprawdę fajna. Właśnie wchodziłyśmy do sklepu z butami ja od razu "rzuciłam" się  na conversy. Były to moje ulubione buty. Kate oglądała szpilki.  Chciałam sięgnąć białe conversy  kiedy ktoś na mnie wpadł. Spojrzałam się w górę i zobaczyłam  Lou.  Spojrzał na mnie.
Lou: O kogo my tu spotkaliśmy ? Panią, której zależy tylko na kasie. -zakpił. Wtedy doszedł do niego Niall, Liam, Zayn i Harry. Wstałam szybko i chciałam odejść lecz Zayn złapał mnie za rękę.
Z: Chyba należą nam się przeprosiny.- powiedział poważnie.
K: Nie będę przepraszała za coś czego NIE zrobiłam.- podkreśliłam słowo nie.
Li: Dajcie spokój.- Harry stał z boku i się przyglądał.
K: Nie wiem co nagadał wam Harry, ale ja nic nie zrobiłam. Wiem nic nie mówiłam, że chodzę do studia, ale to nie jest powód do kłamstwa Harry. - poparzyłam się na niego. - a teraz mnie puść.- powiedziałam do Zayna.
N: My Harremu wierzymy i nie musisz kłamać. Zaufaliśmy ci.
K: Ja też wam zaufałam i zobacz co mam.  - czułam łzy w oczach. Wtedy podeszła Kate.
Kat: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wracajmy.
Kat: Okey.- chciałam już odejść lecz spojrzałam jeszcze na moją bransoletkę od Harrego. Zdjęłam ją i podeszłam do Harrego.  Złapałam go za rękę i położyłam mu na rękę bransoletkę.
K: Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że miedzy nami koniec. Uznajmy, że nic nie było. - spojrzałam mu w  oczy. Widać, że był smutny.- nie spodziewałam się po tobie tego Harry. Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zabrałeś mi wszystko co tak pragnęłam. Przyjaciół, miłości.  Nienawidzę cię rozumiesz ?- wyszeptałam. - żegnaj.- powiedziałam po czym odeszłam. Poczułam ucisk na ręce.
H: Klaudia.... proszę.... zostań- wyszeptał. Pokręciłam tylko głową na nie i odeszłam z Kate. Po chwili dognił mnie Liam.
Li: Wszystko w porządku ?
K: Nie najlepiej, ale nie chcę o tym rozmawia, a to jest Kate, Kate to jest Liam.
Kat: Hej.
Li: Cześć- uśmiechnął się d niej promiennie.
K: Powiesz mi co z Magdą ? zwróciłam się do Liama.
Li: Dobrze. Mówiłem jej, że to nie prawda co mówił Harry, ale ona nie chcę wierzyć.
K: Nie mów jej, że pytałam o nią. Chcę żeby była znowu tą wesołą Magdą jaką znałam.
Li: Czyli po tym wszystkim nadal chcesz żeby była szczęśliwa, ale ty nie jesteś szczęśliwa.
K: Kiedy ona jest szczęśliwa to ja też, a teraz  was przepraszam, ale wracam do domu. - przytuliłam Kate.
Kat: Do jutra. Trzymaj się.- uśmiechnęła się do mnie.  Podeszłam do Liama i także go przytuliłam.
Li: Pa. - odeszłam od nich. Teraz czułam prawdziwą pustkę.  Tak jakbym nie miała serca. Tak trudno przyszło mi to rozstanie. Wiesz co jest gorsze od płakania w poduszkę? Pustka. Taka chwila kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w niebo, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera cię od środka. A Ty nie robisz nic. Po prostu się przyglądasz.  Patrzysz, jak to cię zabija od środka.  Boisz się zrobić chociaż mały krok, boisz się, że cię zrani.  Usiadłam na pierwszej lepszej ławce.  Pamiętam każde wspomnienie. To jak się poznaliśmy :

"....-Dobra, mam skręcić w prawo i.. ? – popatrzyłam na nich.
-może odprowadzimy was ? –spojrzał na chłopaków, a oni z uśmiechem kiwnęli głową na tak
-a skąd mamy wiedzieć, że nie jesteście zboczeńcami i … - nie dokończyłam, bo Magda mi przerwał
-albo, że nie zabierzecie nam jedzenia- zrobiła  groźne minę
-ponieważ nie jesteśmy zboczeńcami i my już jedliśmy –powiedział chłopak ubrany w paski
-mów  za siebie ja tam jestem głodny- powiedział blondyn łapiąc się za brzuch
-wreszcie  ktoś dla Magdy ja już nie daje rady z zakupami. - powiedziałam uśmiechając się do nich
- dlatego robię sama zakupy gdy cię nie ma- zaczęła się śmiać. Spojrzałam na nią groźnie ....."
albo, jak wyznał mi miłość :

"....H: I jak ?
K: ślicznie-podeszłam do niego i poprawiłam mu marynarkę. Spojrzałam mu w oczy, były one takie piękne. Chwilę staliśmy tak w siebie wpatrzeni, kiedy nagle poczułam wargi Harrego na swoich .Stałam zdziwiona, lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek. Całował cudownie. Po chwili oderwał się ode mnie.
H: Jesteś cudowna i inna od tych dziewczyn co spotkałem.
K: czyli gorsza .. ?
H: Nie, o wiele lepsza od nich. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale ja coś czuję do ciebie nie wiem co to dokładnie jest , ale mogę to nazwać raczej miłością, pierwszy raz czuje coś takiego do dziewczyny...."


 
Byłam wtedy wręcz przerażona, a teraz ? Czuję pustkę, którą tylko ty możesz wypełnić. Każdy z nas zna to uczucie kiedy musimy opuścić naszą ukochaną osobę. Kiedy nie liczy się nic co się dzieje wokół nas tylko to co dzieję się ''w nas''. Ból, rozpacz i tęsknota. Z jednej strony chcemy zapomnieć, a z drugiej przypominamy sobie, po kolei, zadając sobie ból, każdy centymetr jej ciała. Przypominamy sobie zapach włosów, skory i oddechu tej osoby. Odtwarzamy w pamięci dokładnie jego głos. Jego dotyk, smak jego ust i spojrzenie. Spojrzenie jednym razem namiętne, innym przestraszone. Zapach perfum tej osoby, lub jej naturalny zapach, mimo, że nie wąchamy, to nadal przepływający przez nozdrza. Jej śmiech, tak charakterystyczny! I dlaczego to wszystko tracimy ? Dlatego, że ta osoba rani, porzuca, zostawia. Może jemu jest łatwo, ale mi jest trudno. To boli.  Dopiero po czasie dowiadujemy jaki naprawdę  jesteś, kim zawsze byłeś w oczach ludzi, których ceniłam ponad własne życie. Ile tak na prawdę dla nich znaczyłam, jaką wartość miały te wszystkie słowa, czym była każda obietnica. Dopiero po czasie okazuje się, że wszystko co było tak cholernie ważne, było niczym, nie liczyło się, że wszystko było ściemą.  Teraz zostałam sama, został mi tylko taniec. To wszystko. Zostałam bez niczego.

                                           "Miłość jest jak mydło, ubywa jej przy używaniu"


Weszłam do domu i poszłam na górę. Nie miałam ochoty na jedzenie. Muszę się wyspać, bo jutro już o 7:00 mam przyjść do Nando's.

                                                      ****Następny dzień*******

Obudziłam się o 5:00. Poszłam do łazienki wykonałam poranną toaletę i ubrałam to

Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam szybko na dwór. Była już 6:30,  a ja nie chciałam się spóźnić  pierwszego dnia w pracy.  Weszłam do Nando's  i ubrałam specjalny strój.
                                                            
                                               ***8 godzin później*****

Każdego dnia kończyłam o 15:00. Miałam jeszcze 1 godzinę, bo o 16:00 są zajęcia.  Weszłam do domu. Byłam wykończona. Był dzisiaj strasznie duży ruch myślałam, że oszaleję.  Wzięłam przygotowane rzeczy i ruszyłam do studia. Po 15 minutach byłam koło niego. Zostało półgodziny. ~Co ja będę robić?~  pomyślałam.  Usiadłam sobie na ziemi i czekałam. Wtedy zobaczyłam paparazzi, jak robił mi zdjęcia. Podeszłam do niego spokojnie. Widać był przerażony. Co myślałam, że wybuchnę ? Zaśmiałam się widząc jego minę. Zdezorientowany patrzał na mnie.
K: Spokojnie. Nie wybuchnę.   Co byś chciał wiedzieć ?
P( paparazzi):  Naprawdę chcesz gadać ? Nie wygonisz mnie ?
K: Wiem, że  tak to nie pomorze. Wiec co mi szkodzi.- wyjęłam z torby spakowane żelki. Otworzyłam paczkę. - poczęstuj się.- wziął ode mnie żelki. - pytaj.
P: Co jest między tobą i Harrym ?
K: Spodziewałam się tego pytania.-westchnęłam- Między nami nic nie ma. Zakończony rozdział.
P: ale czemu się rozstaliście ?
K: Zaszła tak zwana pomyłka, której nie chcą wyjaśnić.
P:  a twoja przyjaciółka Magda ? Czemu cię odrzuciła ?
K: Po niej się tego nie spodziewałam, ale jeżeli mnie " odrzuciła" to nie jest moją przyjaciółką. Teraz chociaż wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem.
P: Widzę, że nie masz łatwego życia ?
K: Ono nigdy nie było łatwe.
P: Czyli, że w przeszłości też zostałaś zraniona ?
K: Tak, ale o tym już nie chcę rozmawiać.
P: Dobrze. Może chciała byś coś jeszcze powiedzieć swoim fanką ?
K: Nie jestem żadną gwiazdą i nie mam fanek, ale jak już są to chcę powiedzieć, żeby nie popełniły tego błędu co ja. Nie ufajcie za szybko ludziom. Potrafią cię zniszczyć.
P: Dzięki. -uśmiechnął się do mnie.
K: Nie ma za co. Teraz dasz mi spokój tak ?
P: Tak- zaśmiał się i odszedł.  Zobaczyłam, że wszyscy już są.  Podeszłam do nich. Wtedy Tam Podeszła.
T: Możemy pogadać. Na osobności.
K: Okey.- odeszłyśmy na bok. - jeżeli chcesz znów na mnie krzyczeć to daruj sobie. Między mną a Jamesem  nic nie ma.
T: Wiem. - wbiła wzrok w parkiet- Ja po prostu.... no... to była moja pierwsza miłość. Przykro mi, że niestety  on nie czuję tego samego. Przepraszam cię.
K:  Wybaczam, ale ty wiedziałaś, ze James jest gejem ?
T: Tak. - widać, że jest smutna.
K: a jeżeli powiem ci w tajemnicy, że Josh się w tobie podkochuję ?- podniosła wzrok na mnie z uśmiechem na ustach.
T: Tak ? Kto ci to powiedział ? - powiedziała podekscytowana.
K: a taki jeden. Pogadaj z nim. Możliwe, że to ten jedyny.- uśmiechnęłam się do niej.
T: No wiesz.... od jakiegoś czasu podoba mi się, ale myślałam, że on mnie nie lubi.
K: Po prostu jest nieśmiały. - uśmiechnęła się do mnie i odeszła. Podeszła do Josha i zaczęła rozmawiać, a poszłam do szatni, przebrałam się i zaczęłam się rozciągać koło Kate. Była uśmiechnięta, jak nigdy.- to może powiesz mi co lub kto jest  powodem twojego uśmiechu.- zachichotała cicho.
Kat: Nawet  nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa. Czuję się jakbym.. jakbym miała pełno motylków w brzuchu.
K: To się nazywa miłość. Czyli ktoś zawładnął twoim sercem. Zdradzisz mi kto ?
Kat: To.......
____________________________________________________________

Hey.
1) Zastanawiacie się pewnie kto to ?
2) Jak myślicie ? Ktoś z członków 1D czy może jeszcze ktoś inny ?
3) Podobało się ?
4) Jeżeli to czytasz to skomentuj. Dla ciebie to nic, a dla mnie powód to radości.  Nie musi ci się podobać. Możesz napisać, że nie podoba ci się. Zależy mi na waszej opinii. Nawet jeżeli jesteś anonimkiem.
5) Czy Klaudia ma wrócić do Harrego, a może wydarzy się coś co wywróci jej świat do góry nogami ?
Jedno wiem.  Wszystko co budowała może się zniszczyć. 1 dzień,  24 h. Dzień w którym.......

Dziękuję <3                                                                                                        xoxo