sobota, 21 września 2013

22

Rozdział 22

CZYTASZ- KOMENTUJESZ.

                                         
                                       
_______________________________________________________________
                                                 
                                              ***** Oczami Harrego*****
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ?-  Spojrzałem na nią przerażony. Co się stało. - Niall ! Zawołaj lekarza ! szybko !- Niall wstał i szybko wybiegł z sali. Po chwili wrócił z lekarzem. Lekarz podszedł do niej.
L: Proszę wyjść. - zaczęli wychodzić. Ja tylko stałem i wpatrywałem   się w nią. - Proszę wyjść ! - krzyknął do mnie lekarz, ale ja nadal stałem i się patrzyłem. Przyszły dwie pielegniarki i zabrały Klaudie.
H: Gdzie ją zabieracie ?!- nie uzyskałem odpowiedzi. Wpatrywałem się w miejsce gdzie przed chwilą stało łóżko Klaudii.
Li: Chodź Harry. Poczekamy na nią przed salą. - podniosłem wzrok na niego. Lekko się do mnie uśmiechał. - wszystko będzie dobrze.- jeszcze raz spojrzałem na miejsce łóżka Klaudii i odszedłem. Wyszedłem przed salę.

                                               **** 2 godziny później******
 Klaudia przeszła różne badania. Lekarz nic nam nie chcę powiedzieć. Nagle do Liama podeszła 2 ludzi. Kobieta i mężczyzna. Spojrzałem się na nich.  Liam próbował im coś wytłumaczyć, ale nie szło mu to za dobrze.  Kiedy kobieta zrozumiała Liama to zaczęła płakać.  Patrzałem się zdziwiony, jak mężczyzna przytula płaczącą kobietę. Liam usiadł koło mnie.
Li: Współczuję im. Muszą to przeżywać. - spojrzałem się na niego.
H: O co chodzi ? Kim są ci ludzie ?- podniósł na mnie wzrok.
Li: Rodzice Klaudii. - patrzałem na niego zdziwiony. Teraz dostrzegam podobieństwo. - nie umieją rozmawiać po angielsku. - kiwnełem głową, że rozumiem.  Spojrzałem na nich. Muszą być załamani.
Po chwili wyszedł lekarz i podszedł do nas.
L: Są już rodzice ?
Li: Tak, ale nie rozmawiają po angielsku. Mogę pomóc tłumaczyć. Trochę się uczyłem.
L: Dobrze. Chodź za mną.
H: Mogę też iść !- lekarz spojrzał na mnie.
L: A jesteś dla niej jakąś rodziną ?
H: Jestem jej chłopakiem. Niedługo narzyczonym- musiałem skłamać. Inaczej by mnie nie wpuścił.  Kiwnął głową i powiedział żebym poszedł za nim. Szedliśmy przez długi korytarz. Ściany były koloru białego. Było pełno drzwi zapewne do sal. Bałem się najgorszego. Bałem się, że ją stracę.
 Wszedliśmy do pomieszczenia w kolorze jasnego brązu.
L: Proszę usiąść. - rodzice Klaudii usiedli na fotelach, a ja i Liam  na sofie. - Przeprowadziliśmy badania. Nie jest źle, ale dobrze też nie jest. - Liam przetłumaczył im wszystko po polsku. Widać, że mniej więcej zrozumieli. -okazało się, że  Klaudia jest anorektyczką. Jest bardzo słaba i mdleję. Teraz śpi. - Anoreksja !? Nie to nie może być prawda ! Spojrzałem na Liama. Był tak samo zaszokowany, jak ja. Powoli tłumaczył rodzicom Klaudii. Widać było, że nie byli zachwyceni tą wiadomością. Kiwnęli głowa, ze rozumieją. - Zostanie jeszcze do jutra. Później będą musieli się państwo ją zaopiekować. Najlepiej jeżeli nie będzie nigdzie nie wyjeżdżała i była w pobliżu.
H: Może zamieszkać z nami !-krzyknełem.
L: Jeżeli mi wiadomo. Pan jest gwiazdorem i nie będzie miał pan czasu żeby się nią zająć. Musi być ktoś przy niej cały czas. Lepiej będzie jeżeli zostanie z rodzicami.
H: Jej rodzice mieszkają w Polsce i nie znają języka, a my damy radę- spojrzałem na Liama- zrobię wszystko żeby była zdrowa. - popatrzałem błagalnym wzrokiem na lekarza. Westchnął.
L: Dobrze. Mam nadzieję, że zaopiekujecie się nią. Podam wam nazwy  leków i co może robić, a co nie. - podał mi kartkę z  nazwami leków. Wyszliśmy z gabinetu. Tata i mama Klaudii rozmawiali między sobą, a raczej wyglądało to na kłótnie.  Mama Klaudii powiedziała coś do Liama,a on się szeroko uśmiechnął. Nachyliłem się i szepnełem mu.  
H: O co chodzi ?- spojrzał na mnie.
Li: Rodzice Klaudii zgodzili się żeby została u nas, ale będą mieszkać w starym domku Klaudii. - kiwnełem głową, że zrozumiałem.  Podeszliśmy do sali Klaudii. Liam wytłumaczył wszystko Magdzie i reszcie.
Stałem tak i patrzyłem przez wielkie okno przez które było widać Klaudię leżącą na łóżku. Była taka.... taka bezbronna. Za dużo błędów popełniłem. To prze ze mnie teraz tam leży. To wszystko moja wina. Gdyby mnie nie poznała to by się to  nigdy nie wydarzyło. Nie byłą by teraz tutaj i nie leżała przyczepiona do różnych aparatur. Piekąca łza poleciała mi po policzku. Nie  mogłem jej zatrzymać. Boli mnie to , że ona tam leży. Słaba, zmęczona, a ja patrzę, jak cierpi. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy. Żadną kobietę nie pokocham tak jak ją. Nigdy nie znajdę takiej osoby, jak ona. Miałem przy sobie skarb i go straciłem. Do tej pory nie  mogę uwierzyć, że prze te parę dni tyle się zmieniło, tyle namieszałem. Zniszczyłem jej życie i moje. Zniszczyłem nas.  Teraz rozumiem ile jest warta. Teraz wiem, że to ona może mnie zmienić. Pomóc mi.  Dzięki niej mogę zacząć życie od nowa.  Założyć rodzinę, mieć dzieci, psa. Mieszkać w małym domku. Wracać codziennie z pracy i wiedzieć, że jest tam i czeka na mnie. Marzenia. To tylko marzenia. Nigdy mi tego nie wybaczy. Kim ja jestem ? Rozkapryszoną gwiazdką ! Nikim na kogo można liczyć. Komu można zaufać. Zaufała mi i co zrobiłem ? Zniszczyłem to.  Zrujnowałem nasze wspólne życie. Poczułem, że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu.  Podniosłem głowe.
Lou: To nie twoja wina. - pokręciłem głową.
H: Nie moja ? To prze ze mnie ona tu leży. To ja nad użyłem jej zaufanie. - spuściłem wzrok na podłogę. - straciłem ją Lou. Straciłem.
Lou: Możesz ją w każdej chwili odzyskać. Kocha ciebie, a ty ją.
H: Myślisz, że po tym wszystkim co jej zrobiłem wybaczy mi  ? Nie Lou. Za bardzo ją zraniłem. Nie widziałem co mam.
Lou: Może i ci nie wybaczy od razu, ale spróbujecie.  Zaczniecie od nowa. Tak jakby nic się nie stało. - podniosłem na niego wzrok.
H: nie sądzę. - spojrzałem na Klaudię. Słodko spała.
Lou: Zobaczysz ułoży się. Będzie tak, jak dawniej. - uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Dobrze mieć takiego przyjaciela.  On jedyny mnie rozumie. Taki starszy brat. Usiadłem koło Liama.
H; Powiedz rodzicom Klaudii, że mogą wracać i wy też wracajcie. Ja zostanę. - Liam wiedział, że mnie nie przekona. Pokiwał głową na ok i podszedł do rodziców Klaudii. Na początku widać było, że stawiali opór, ale  Liam dał radę i się zgodzili. Kiedy wszyscy wyszli wszedłem do sali Klaudii. Usiadłem koło jej łóżka i złapałem ją za rękę. - Cześć księżniczko. - uśmiechnełęm się lekko.- Strasznie mi przykro. Prze ze mnie tu leżysz. - odgarnąłem kosmyk włosów z jej twarzy.- Mogłem ci pomóc. Mogłem powiedzieć im prawdę wcześniej. No właśnie. Mogłem, ale nie powiedziałem, bo moja pieprzona duma mi nie pozwalała. Zawsze muszę wyciągać złe wnioski. - pogłaskałem ją lekko po  ręce. Dobrze było znowu móc ją dotknąć. Była, jak anioł. Delikatna. Nie pomogłem jej. Mój aniołek został zniszczony i to prze ze mnie. Straciłem wszystko. - Przepraszam. - tylko tyle zdołałem wypowiedzieć. Łzy mimowolnie spływały mi po twarzy. Było już późno. Puściłem jej rękę i wstałem. Kiedy usłyszałem ciche szeptanie.
K: Zostań.- spojrzałem w jej stronę. Miała otwarte oczy. - nie chcę zostawać sama. - usiadłem znowu koło niej.- boję się Harry- łza zleciała po jej bladym policzku. - Zostaniesz ze mną ?
H: Tak. Nie bój się jestem przy tobie. Możesz spokojnie spać. - uśmiechnęła się lekko do mnie.  Po chwili zasnęła.  Patrzałem, jak jej ciało podnosi się przy oddychaniu. - Kocham cię.

                                       ****Następny dzień. Oczami Klaudii******


Obudziła mnie pielęgniarka.  Miałam się spakować, ponieważ  dzisiaj wychodzę z szpitala. Miałam zamieszkać u chłopaków. Zdziwiłam się. Skąd oni mogli wiedzieć, ze w ogóle się zgodzę.  Pakowałam już ostatnie rzeczy kiedy Harry zaczął się przebudzać. Spojrzał na mnie zdziwiony.
K: Hej. - powiedziałam nieśmiało. Harry wstał i podszedł do mnie. Patrzył mi krótką chwilę w oczy, a później mocno przytulił. Potrzebowałam tego. Bardzo potrzebowałam.
H: Czemu mnie nie obudziłaś ? Pomógł bym ci. - powiedział kiedy się oderwał ode mnie.
K: Nie potrzebowałam pomocy. - schyliłam się by zapiąć torby. Wzięłam je w ręce i chciałam wychodzić, ale Harry szybko mi je zabrał.- poradzę sobie.
H: Jesteś przemęczona. Zabiorę to za ciebie. - westchnęłam. Znałam o dobrze i wiedziałam, że nie ustąpi.  Szłam powoli za nim.  Kiedy wyszłam ze szpitala stała grupka ludzi.  Rozpoznałam w nich Jamesa, Josha, Nate, Tam, Kate i Liam,a kawałek dalej stała druga grupka. Nawet na nich nie spojrzałam, bo od razu pobiegłam do Jamesa.  Przytulił mnie mocno.
J: Tęskniłem.
K: Ja też.- był on moim przyjacielem więc się nie dziwię, że za nim tęskniłam. Pomógł mi, odwiedzał.  podeszłam do każdego i mocno przytuliłam. - Tak bardzo się za wami z tęskniłam.
Nat: My za tobą też. Bez ciebie jest nudno na zajęciach. - zaśmiałam się.  Wtedy spojrzałam na drugą grupkę. Podchodziła powoli do nas. Kiedy byli już blisko rozpoznałam ich.  Lou, Zayn, Niall i Magda. Patrzyłam na nich, jak na ufoludków.
M: Cześć Klaudia. - spojrzałam na nią. Nie zmieniła się.
Li; Będziesz mieszkać z nami. - uśmiechnął się do mnie Liam.
K: Wiem. Pielegniarki mi wszystko wytłumaczyły. - Kiwnęli głową, ze rozumieją. Nikt się nie odzywał. Było naprawdę krępująco. W  końcu nie wytrzymałam i powiedziałam. -to co jedziemy czy będziemy tak stać ?
Lou: No idziemy.

___________________________________________________________________

Czekałam 2 tyg. na 1 kom. Nadal go nie ma :(  Smutam coraz bardziej. Napisała m ten rozdział tylko dlatego, że sprawia mi to przyjemność.  Chcę pisać tą historię do końca, ale szczerze wątpie czy dojdę do końca.  Czekam na tego kom. pod tym rozdziałem. będę bardzo szczęśliwa wiedzą, że czyta ktoś to.

Nie chcę wam straszyć, ale jeżeli nie będzie jakiegoś kom. zawieszam bloga. Będę pisać posty, ale nie będę ich wstawiała na bloga.   Może kiedyś wstawię. :)(


Siedzę sobie z moim kotkiem.  Nowym <3 Wygląda jak myły ryś !Słodko śpi na moim brzuchu. Haha <3 Nadal nie mam dla niego imienia.  Jest cały czarny z białymi łapkami i z białym futerkiem  pod szyją.  Może macie jakieś pomysły ?


1 kom - dalej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz