Rozdział 20
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
__________________________________________________________________________
K: Będę mogła kiedykolwiek tańczyć ?- widziałam, że lekarz zastanawiał się nad tym. Podejrzewałam, że nie, ale chciałam wiedzieć to od lekarza.
L: Przypuszczam, że będzie pani musiała przejść leczenie, ale najpierw poczekamy na wyniki. Potem osądzimy. - uśmiechnęłam się do niego ciepło. To i tak dawało mi powód do szczęścia. Wiara, że będę mogła kiedykolwiek jeszcze tańczyć. Zastanawiam się dlaczego Harry nie przyszedł ? Skoro Liam wiedział to on też, a może u nie powiedział ? Nie. Nie myślę o tym, przecież ja go nie kocham.... co ja gadam ! Kocham go. Chciałabym żeby teraz tu był i wpierał Tak strasznie za nim tęsknie. Łza spłynęła powoli po moim policzku. Wytarłam ją ręką. Może powinnam mu wybaczyć ? Zresztą nie będzie chciał ze mną być, przecież ja będę jeździć na wózku ! Nie będzie chciał być z takim kimś jak ja. Byłam w sali sama. Łzy leciały mi ciurkiem. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Wytarłam szybko ręką twarz.
K: Proszę. - w drzwiach stanęła Kate i Liam. Uśmiechnęli się do mnie lekko.
Kat: Reszta poszła już do domu. Powiedzieliśmy, że dzisiaj zostaniemy z tobą. - podeszli do łóżka i usiedli na małych stołeczkach.
K: Nie musieliście. - uśmiechnęłam się.
Li: ale chcieliśmy. Wiemy, że bardzo o przeżywasz i nie jest ci łatwo. - mój uśmiech z twarzy znikł.
K: Jak się trzymam.
Kat: Rozpoczniemy rehabilitację.
K: Przestańcie. T kosztuję, a ja nie mam tyle pieniędzy.
Li: Dam ci je.
K: Nie. Nie chcę twoich pieniędzy. To nie w moim stylu. - nikt się nie odezwał. Wiedzieli, że nie wezmę tych pieniędzy, że nie przekonają mnie. - a co u Harrego ?- szepnęłam. Liam spojrzał na mnie wyraźnie zdziwiony moim pytaniem.- czy oni wiedzą ?- spuściłam wzrok na moje ręce.
Li: Nie powiedziałem mu. Wypytuję, ale mówię, że pracujesz. - podniosłam na niego wzrok. - chcesz żeby się dowiedział ?- No właśnie. Czy chcę żeby się dowiedział ? Nie. Nie chcę, a jeżeli już nigdy się o mnie nie odezwie ?
K: Nie. Nie mów mu.
Kat: Wiesz, że i tak się dowie. - spojrzałam na nią.
K: Na razie nie chcę żeby się dowiadywał. - szybko zmieniła temat. - a, jak tam między wami ?- oboje spojrzeli po sobie, a potem na mnie.
Li: Nic. - Zobaczyłam, że ukradkiem Liam spogląda na Kate.
K: Te wasze "nic" widać na kilometry. -zaśmiałam się.
Kat: Zdaję ci się.
K: No wiecie ! Mi nie powiecie ! Foch.- skrzyżowałam ręce na piersi.
Li: Oj nie fochaj się. - wtedy dostałam sms. Spojrzałam na telefon "Liam". Podniosłam wzrok na niego z pytającym spojrzeniem. Otworzyłam wiadomość.
" Chcę zaprosić ją dzisiaj na randkę."
Uśmiechnęłam się do telefonu.
K: No to teraz idźcie. - uśmiechnęłam się szeroko do Kate i Liama.
Kat: No wiesz co ! Wyganiasz nas .
K: Nie. Tylko pomagam.- zaśmiałam się.
L: To pa !- pociągnął Kate za rękę. Siedziałam.... leżałam tak z wielkim uśmiechem na twarzy . Strasznie się cieszyłam, że im się układa. Chociaż im. Czułam, jak oczy mi się zamykają. Byłam bardzo śpiąca. Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. Szybko usnęłam.
" Ksiądz: Czy ty Harry chcesz wziąć Klaudię za swoją zonę ?- uśmiechnął się do mnie szeroko.
H: Tak.
Ksiądz: Czy ty Klaudio chcesz wziąć Harrego za swojego męża ? - spojrzałam na niego
uśmiechnięta od ucha do ucha.
K: Tak.
Ksiądz: Więc ogłaszam wam mężem i żoną. Możecie się pocałować. - Wtedy nastąpił pocałunek.
Kiedy Oddaliliśmy się od siebie Harry szepnął:
H: To jest najpiękniejszy dzień w moim życiu. Kocham cię Klaudia. - uśmiechnęłam się do niego
szeroko. Nagle wszystko zaczęło się cofać. Czułam się jakbym spadała w dół. Harry był coraz dalej.
K: Harry ! Harry !- krzyczałam.- Harry nie zostawiaj mnie ! Proszę ! - spadłam na wózek
inwalidzki. Przede mną była uśmiechnięta blondyna z toną tapety. Spojrzałam na jej twarz.
Britney. Stała i stroiła się przed lustrem.
H: Britney szybciej, bo nie zdążymy.
B: Nie chcę wyglądać brzydko. Będzie tam pełno przystojniaków.
H: a ja nie jestem przystojny ?- zaśmiała się odwracając do niego.
B Ty jesteś najprzystojniejszy.- podeszła do niego i lekko musnęła jego policzek. Chciałam wstać i
ich zatrzymać, ale zobaczyłam, że jestem przykuta do tego wózka. Próbowałam się wyrwać, ale
nie działało.
K: Harry ! Harry ! Co ty robisz ! Harry !- znowu czułam, że spadam. Tym razem byłam na
cmentarzu. Nie wróżyło to nic dobrego.
Ksiądz: Dzisiaj chcemy pożegnać syna, brata, przyjaciela, członka zespołu Harrego Stylesa. -
patrzałam nadal nie wierząc. - był on dobrym człowiekiem, synem, bratem i przyjacielem. Za szybko
odszedł z tego świata. Miał tylko 19 lat. Był jeszcze młody. Miał jeszcze wiele przed sobą. - wstałam,
ale upadłam. Resztkami sił doczołgałam się do jego grobu.
K: Harry ? Harry ! Nie proszę ! To nie może być prawda !? On jest za młody !- zaczęłam
wrzeszczeć, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi, jakbym nie istniała...."
Obudziłam się cała spocona. Koło mnie siedział James, był przerażony. Trzymał mnie za rękę.
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ?- spojrzałam na niego przerażona.
K: Harry. Ja muszę się skontaktować z Harrym ! - spojrzał na mnie zdziwiony.
J: Stało się coś ?- Nie wiedziałam co robić. Musiałam zadzwonić do Harrego. Wzięłam swój telefon w ręce i sprawdziłam czy mam jego numer. Miałam go jeszcze. Szybko zadzwoniłam. Był sygnał. Ktoś odebrał połączenie.
K: Harry ?
B: Nie Britney. Harry się myję. Przekazać coś mu ?- Britney ? Czyli ułoży sobie życie beze mnie.
K: Nie. Chciałam się tylko upewnić czy nic mu nie jest. - wtedy usłyszałam kogoś w tle był to Harry.
H: Britney kto dzwoni ?
K: Jakaś Klaudia.
H: Co ?! Nie rozłą...- nic więcej nie usłyszałam, bo się rozłączyło. - spojrzałam smutna na Jamesa. Myślałam, że jeszcze mnie kocha. Myliłam się.
*** Oczami Harrego****
Szybko wyszedłem w ręczniku spod prysznica.
B: Ups. Rozłączyłam się.- zaśmiała się. Od razu posmutniałem. Liam mi nic nie chcę powiedzieć, ale to, że zadzwoniła zdziwiło mnie. Myślałem, że mnie nienawidzi.
H: Idź Britney na dół. - podeszła do mnie.
B: Może się zabawimy ?- zaśmiała się.
H: Zrozum, że cię nie kocham !- odsunełem ją o siebie.
B: Oj Hazzuś. Ona nie wróci, a mnie masz na wyciągnięcie ręki. - spojrzałem na nią. W głowie brzmiały mi słowa " Ona nie wróci".
H: Ja będę o nią walczył, bo ją kocham. - powiedziałem i wszedłem do łazienki. Ubrałem się w poprzednie przygotowane ubrania. Przygotowany wyszedłem z łazienki. Dzisiaj mieliśmy wolne. Liam poszedł do Klaudii. Chciałem iść za nim, ale zobaczyłem ,że jedzie w inną stronę. Tak bardzo za nią tęsknie. Nasz pierwszy pocałunek, byłem w siódmym niebie. Pamiętam każde zbliżenie, twoje ciało przy mym ciele. Pamiętam wszystko dokładnie. Brakuje mi jej, brakuję mi jej oddechu, jej całej. Ni potrafię bez niej żyć. Teraz rozumiem. Straciłem mój skarb. Pamiętam słowa, którę zabolały mnie najbardziej.
"....Kat: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wracajmy.
Kat: Okey.- chciałam już odejść lecz spojrzałam jeszcze na moją bransoletkę od Harrego. Zdjęłam ją i podeszłam do Harrego. Złapałam go za rękę i położyłam mu na rękę bransoletkę.
K: Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że miedzy nami koniec. Uznajmy, że nic nie było. - spojrzałam mu w oczy. Widać, że był smutny.- nie spodziewałam się po tobie tego Harry. Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zabrałeś mi wszystko co tak pragnęłam. Przyjaciół, miłości. Nienawidzę cię rozumiesz ?- wyszeptałam. - żegnaj...."
Co ja mogę zrobić ? Liam mówi, że ona nie chcę się ze mną widzieć. Może powinienem iść do jej domu. Poczekać na nią. Muszę. Muszę coś zrobić.Zszedłem szybko na dół po schodach. Spojrzałem jeszcze na zegarek 16:00. Ma zajęcia. Poczekam na nią.
H: Wychodzę !- Lou na mnie spojrzał.
Lou: Gdzie ?
H: Odzyskać Klaudię- szybko wyszedłem z domu zanim coś dodał. Szedłem powoli chodnikiem. Z oddali zobaczyłem dom Klaudii. Zapukałem w drzwi. Miałem nadzieję, że jest w domu. Może skończyły się prędzej zajęcia ?
S(sąsiadka): Niech pan nie puka nie ma Pani Klaudii w domu. - obróciłem się i spojrzałem na starszą Panią.
H: Wie Pani kiedy wróci ?
S: Nie. Pewnie wypuszczą ją za tydzień. Biedna dziewczyna. Tyle wycierpiała.
H: Jak to za tydzień ? Stało się coś ?- kobieta spojrzała na mnie zdziwiona.
S: Nie wie Pan ? Pani Klaudia leży w szpitalu. - przetwarzałem jej słowa. W szpitalu. W szpitalu ? Nie. To nie możliwe.
H: Jak... jak to się stało ? - powiedziałem bezradny
S: Podobno potrącił ją samochód, ale nie potwierdzam tego. Od tego zdarzenia minęły chyba 2/3 dni. - szybko zszedłem ze małych schodków.
H: Dziękuję !- Krzyknełem. Biegłem szybko domu. Jak to ona jest w szpitalu ? Czemu Liam nic nam nie powiedział. Wiedział, że ją kocham ! Byłem wściekły i smutny. Wbiegłem do domu z hukiem.
M: Spokojnie Harry.
H: Jak mam być spokojny kiedy Klaudia leży w szpitalu !-wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.
M: Skąd ty to możesz wiedzieć ?- spytała ledwo dosłyszalnie.
H: Byłem u niej. Sąsiadka powiedziała, że leży w szpitalu. - usiadłem na kanapie.
N: Czemu leży w szpitalu ? Powiedz nam wszystko.
H: Potrącił ją samochód, ale nawet sąsiadka nie była pewna. - spojrzeli na mnie smutno. - Liam o tym wiedział ! Na pewno !
Lou: Nie możesz go obwiniać o to. Może też nie wiedział.
H: Ja to wiem. Wiem, że wiedział ! - usłyszeliśmy otwierane drzwi frontowe. Spojrzeliśmy wszyscy na mnie. Wszedł szczęśliwy Liam. Spojrzał na nas i uśmiech mu z twarzy zginął.
Li: Stało się coś ?
____________________________________________________________________________
Witam. ^^ Jak się wam podoba ? Zresztą czuję się jakbym gadała sama do siebie. Takie jest już te życie.
Ostatnio zauważyłam, że odwiedzający mojego bloga nie zostawiają komentarza. Przykro mi z tego powodu :( Więc czekam na komentarze. :)
Już 2 września szkoła. Cieszycie się, bo ja tak średnio :[ Fajnie, że zobaczę znajomych, ale znowu trzeba będzie się uczyć, a to będzie przyczyną tego, że nie będę za często wchodzić na bloga. Wczoraj skończyłam czytać książkę "Anioł" L.A. Weatherly. Polecam ją. Napiszę wam parę cytatów z książki. Bardzo one mi się spodobały.
1.
"...- więc naprawdę ci to nie przeszkadza ? To, kim jestem ?-serce Alexa ścisnęło się ze wzruszenia. Ujął jej twarz w dłonie i mocno pocałował.
- Willow- wyszeptał z ustami na jej wargach -obchodzi mnie tylko to, że jesteś sobą i chcesz być ze mną. Jedynie to się liczy..."
2.
"...-Powiedz coś po hiszpańsku- zarządałam wtulona w jego pierś.
- Te amo, Willow- odrzekł ze spokojem i pocałował mnie w czubek głowy (...)
- co to znaczy ?-szepnęłam (...)
- a jak myślisz ?- objełam go mocno i pocałowałam w obojczyk . (...)
- Te amo, Alex..."
Te amo- kocham cię.
Willow jest półaniołem, a Alex zabójcą aniołów. Piękna opowieść. Z początku nudna, ale potem się rozkręca.
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 30 sierpnia 2013
Liebster Blog Award
Liebster Blog Award
Pierwszy raz ktoś mnie nominował i bardzo mu za to dziękuję, a nominował mnie blog : http://moniaa-blog.blogspot.com Dziękuję jej bardzo ! Prowadzisz wspaniałego bloga.
Pytania:
1. Kochasz zwierzęta ?
Tak.
2. Jaki masz kolor oczu ?
Piwne.
3.Ideał mężczyzny ?
Musi mieć poczucie humoru, być opiekuńczy (ale nie przesadnie) i żeby mnie kochał.
4. W jakim celu założyłaś bloga ?
Żeby sprawdzić na co mnie stać.
5. Jak długo prowadzisz bloga ?
Chyba od początku wakacji, ale nie pamiętam dokładnie.
6. Czy chętnie chodzisz do szkoły ?
Tak. Pomijając kartkówki, sprawdziany, wkurzających nauczycieli, matematyki i osób których nie cierpię to tak. Wtedy wręcz kocham szkołę.7. Jakie blogi czytasz ?
Dużo by wymieniać.
8. 1D czy BTR ?
Wszystkie zespoły traktuję tak samo.
9. Czy masz twittera ?
Tak.
10. Ulubiony kanał telewizyjny ?
Eska.tv
11. Czy podejmujesz współpracę z jakimś sklepem ?
Nie.
Moje pytania:
1. Ulub. zespół/piosenkarz/piosenkarka ?
2. Twoje hobby ?
3. Kolor włosów ?
4. Czemu założyłaś/eś bloga ?
5. Nutka na dzisiaj ?
6. Największe marzenie ?
7. Londyn czy NY ?
8. Ulub. blog który czytasz ?
9. Czego nienawidzisz w ludziach ?
10. Do kturej klasy idziesz ?
11. Cieszysz się, że koniec wakacji ?
Nominuję:
http://wszystko-zaczyna-sie-od-marzen8.blogspot.com/
http://one-direction-imaginy-the-heart.blogspot.com/
http://directionoverload.blogspot.com/
http://szalonepisarki-imaginy.blogspot.com/
http://five-directions.blogspot.com/
http://imaginy-o-tw.blogspot.com/
http://fromhatredtoolove.blogspot.com/
http://painlikenever.blogspot.com/
http://onedirectionpolskieimaginy.blogspot.com/
http://fans-fans-blog-o-one-direction.blogspot.com/
http://lao-fashion.blogspot.com/
To wszystko. Nawet nie wiecie, jak się cieszyłam. Dziękuje bardzo.
Do tych co czytają bloga:
Rozdział dodam jutro popołudniu lub wieczorem.
czwartek, 29 sierpnia 2013
Happy Brihtday Liam !
środa, 28 sierpnia 2013
19
Rozdział 19
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
________________________________________________________
Magda szybko podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
M:Klaudia ja przepraszam.... nie wiedziałam....- odepchnęłam ją od siebie i zaśmiałam się.
K: Podejrzewałam, że tak będzie. - wstałam.
M: Pogodzimy się ?-
K: Żartujesz ? Po tym co zrobiłaś ?
M: Wiem, ale ja cię przepraszam. Nie wiedziałam !
K: Było mi zaufać, a teraz idź. - odwróciłam się. Wtedy podszedł do mnie Nate.
Na: Wszystko w porządku ?
K: Teraz już tak. - spojrzał na Magdę i 1D
Na; Proszę wyjść. - Magda się odwróciła i wyszła.
*** Oczami Harrego****
Wyszliśmy po za budynek, jak zwykle pełno paparazzi. Kiedy dostaliśmy się do auta wpadłem na pomysł.
H: Magda ? Masz jeszcze kluczę od domu Klaudii ?
M: Tak w torebce powinny być, a co ? - spojrzeli na mnie zdziwieni.
H: Poczekamy tam na nią.
Lou: Nie widziałeś, że nie chcę z nami gadać.
H: Spróbujmy chociaż.
N: Spróbować nie zaszkodzi. - wiedziałem, że Liam nie jest pewny, ale wiem, że chcę żebyśmy się pogodzili. Magda zaczęła szukać w torebce kluczy.
M: Mam !- krzyknęła. Szybko dojechaliśmy do domu. Weszliśmy do środka. Zaczeliśmy się rozglądać po pomieszczeniach. Nadal miała nasze wspólne zdjęcia. Każdy metr tego mieszkania przypominał mi chwilę z nią spędzone, każdy milimetr jej ciała. Czemu to wszystko straciłem ? Nie potrafiłem docenić tego co mam, miałem. Wszystko schrzaniłem. Popatrzyłem na twarze reszty. Wszyscy byli smutni, zawiedzeni, na kim ? Na mnie. ja zniszczyłem wszystko. słyszeliśmy, jak drzwi się otwierają....
**** Oczami Klaudii*****
Po skończonych zajęciach wróciłam do domu. Chciałam włoży klucz, ale drzwi były otwarte. Przestraszona lekko otworzyłam je. Otworzyłam je szerzej. W salonie stało 1D i Magda.
K: Co wy tu robicie ?
M: Daj nam to wytłumaczyć. Porozmawiaj z nami.
K; Co mi szkodzi ? Dobra.- usiadłam na sofie. - słucham ?
Lou: Chcemy cię przeprosić. - wtedy wszyscy umilkli.
K; i co to wszystko ? Przeprosiny nic nie dadzą. Myślicie, że łatwo jest takie coś wybaczyć ? Wy myślicie, że nic się nie stało- zdenerwowana wstałam i zaczęłam chodzić. - zwiodłam się. -czułam słone łzy w moich oczach.
M: Zrozum my nic nie wiedzieliśmy !
K: To was nie usprawiedliwia. Chcieliście chociaż ze mną o tym porozmawiać ?! Oskarżyliście mnie coś czego NIE zrobiłam !
N: My nie chcieliśmy. To Harry nam powiedział. - wtedy spojrzałam na Harrego.
K; Cały czas zastanawiam się po co ci to było ? chciałeś mi zniszczyć życie ? Proszę bardzo. Już to zrobiłeś. - łzy spływały mi po policzkach . Nie potrafiłam ich powstrzymać. - poniżaliście mnie. Raniliście, a teraz chcecie o tym zapomnieć i ja mam wam wybaczyć ?
H: To nie tak. Nie chciałem ci zniszczyć życia. Kocham cię. Proszę wybacz mi- Widziałam, że w oczach miał łzy.
K: To za bardzo boli. Wy nie rozumiecie co to zostać opuszczonym, porzuconym. Nie wiecie, jak to boli. - usiadłam bezwładnie na kanapie i zakryłam rękoma twarz. Liam podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Ja nadal płakał.
M: Nie chcę cię stracić...- wyszeptała łamiącym się głosem. Podniosłam na nią wzrok.
K: Już mnie straciłaś i nie wiem czy odzyskasz. Miałam cię za siostrę, a ty uwierzyłaś pierwszemu lepszemu. Teraz chociaż wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto nie.- wstałam i podeszłam do wejściowych drzwi. - teraz wyjście i zostawcie mnie. - wskazałam na drzwi. Powoli zaczęli wychodzić. Harry był ostatni. Odwrócił się i spojrzał na mnie.
K: Bardzo ciebie kocham. Zachowałem się, jak szczeniak, a teraz tego żałuję. Przepraszam. - nie odpowiedziałam. Tak bardzo bolało mnie to spotkanie. Teraz już jestem pewna, ze ich straciłam. Kiedy wychodzili miałam ochotę wybiec za nimi i mocno każdego przytulić. Powiedzieć, że wybaczam, ale to nie jest takie łatwe. Za bardzo mnie zranili. Czy ja zawsze muszę dostać kopa od życia? Zawsze ich tracę. Mimo, że znam ich bardzo długo to oni odchodzą i nigdy nie wracają. Bardzo kocham Harrego, ale nie mogę z nim być. Straciłam go już. Za późno. Wbiegłam do góry szybko i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam szlochać. Dlaczego ja ? Czy ja zawsze muszę coś spieprzyć !? Muszę sobie zniszczyć życie ?!
**** Następny dzień****
Spóźniona o pracy szybo ubrałam to:
Wybiegłam bez śniadania z domu. Nie chciałam się spóźnić. Biegłam przez park, potem musiałam skręcić. Szłam już przez pasy. Kiedy zobaczyłam samochód pędzący w moją stronę. Stałam i się przerażona patrzałam. Potem widziałam tylko ciemność. Usłyszałam tylko " zdzwoń na pogotowie", bo potem zemdlałam......
*** Dzień później****
Obudziłam się w.... szpitalu ?! Otworzyłam szerzej oczy. Chciałam wstać, ale ..... nie mogłam ? Spojrzałam na swoje nogi. Wtedy wszedł lekarz.
L( Lekarz): Widzę, że pani się obudziła. - uśmiechnął się do mnie lekko i spojrzał na jakąś kartkę którą trzymał w ręce.
K: Co się stało ?- spojrzał na mnie i usiadł na moim łóżku.
L: Wjechał w panią pijany kierowca i bardzo mi przykro, ale nie będzie pani mogła chodzić.
K: Co ?! To jakiś sen. To nie może być prawda !- czułam łzy w oczach,
L: Przykro mi. Pani przyjaciele czekają. Zaprosić ich do środka ?
K: Tak.- wyszedł, a za nim weszła Kate, James, Tam, Josh i Liam. Kate podbiegła szybko do mnie.
Kat: Jak się czujesz ?
K: Lekarz was co kol wiek mówił ?
J: Nie, ponieważ nie jesteśmy rodziną. Zadzwonił do twoich rodziców. Przyjadą za 2 dni.
Li: Coś ci jest ?- podeszli wszyscy do łóżka i mnie okrążyli.
K: Ja....- a jeżeli teraz oddalą się ode mnie ?-... nie będę... m-mogła chodzić. - schowałam twarz w rękach.
Jo: O boshe.
K: Przepraszam w-was. - podniosłam głowę i zaczęłam płakać.
Kat: Zaopiekujemy się tobą. Nigdy cię nie opuścimy. - wszyscy zgodnie pokiwali głową.
Li: Zamieszkasz z nami.
K: Nawet nie wiecie jak was kocham. - uśmiechnęli się.
J: Kiedy masz wyjść ?
K: Ni wiem. Nie powiedział mi jeszcze lekarz. - wtedy wszedł lekarz.
L: Zabieramy cię na badania.
Jo: Kiedy będzie mogła wyjść ?
L: Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to za tydzień. - pielęgniarki zabrały mnie na badania. Nadal nie mogłam uwierzyć, że już nigdy nie zatańczę ? Zostanę sama. W końcu mnie opuszczą. Szukam pozytywów tego, ale ich nie ma. Co ja zrobię ? Kiedy wróciliśmy z badań zapytałam się lekarza.
K: Będę mogła kiedykolwiek tańczyć ?
____________________________________________________________________
Mam nadzieję, ż się podoba. Wiem, że długo nie było rozdziału, ale nie miałam pomysł i czasu.
Pod ostatnim rozdziałem nie kom. Zasmuciłam się. : ( Mam nadzieję, że jeszcze ktoś czyta tego bloga.
Jak tam przygotowania do szkoły ? Wszystko macie ? Ja w piątek będę miała zebranie w szkole. Idę teraz do 1 gim. ; (
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
________________________________________________________
Magda szybko podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
M:Klaudia ja przepraszam.... nie wiedziałam....- odepchnęłam ją od siebie i zaśmiałam się.
K: Podejrzewałam, że tak będzie. - wstałam.
M: Pogodzimy się ?-
K: Żartujesz ? Po tym co zrobiłaś ?
M: Wiem, ale ja cię przepraszam. Nie wiedziałam !
K: Było mi zaufać, a teraz idź. - odwróciłam się. Wtedy podszedł do mnie Nate.
Na: Wszystko w porządku ?
K: Teraz już tak. - spojrzał na Magdę i 1D
Na; Proszę wyjść. - Magda się odwróciła i wyszła.
*** Oczami Harrego****
Wyszliśmy po za budynek, jak zwykle pełno paparazzi. Kiedy dostaliśmy się do auta wpadłem na pomysł.
H: Magda ? Masz jeszcze kluczę od domu Klaudii ?
M: Tak w torebce powinny być, a co ? - spojrzeli na mnie zdziwieni.
H: Poczekamy tam na nią.
Lou: Nie widziałeś, że nie chcę z nami gadać.
H: Spróbujmy chociaż.
N: Spróbować nie zaszkodzi. - wiedziałem, że Liam nie jest pewny, ale wiem, że chcę żebyśmy się pogodzili. Magda zaczęła szukać w torebce kluczy.
M: Mam !- krzyknęła. Szybko dojechaliśmy do domu. Weszliśmy do środka. Zaczeliśmy się rozglądać po pomieszczeniach. Nadal miała nasze wspólne zdjęcia. Każdy metr tego mieszkania przypominał mi chwilę z nią spędzone, każdy milimetr jej ciała. Czemu to wszystko straciłem ? Nie potrafiłem docenić tego co mam, miałem. Wszystko schrzaniłem. Popatrzyłem na twarze reszty. Wszyscy byli smutni, zawiedzeni, na kim ? Na mnie. ja zniszczyłem wszystko. słyszeliśmy, jak drzwi się otwierają....
**** Oczami Klaudii*****
Po skończonych zajęciach wróciłam do domu. Chciałam włoży klucz, ale drzwi były otwarte. Przestraszona lekko otworzyłam je. Otworzyłam je szerzej. W salonie stało 1D i Magda.
K: Co wy tu robicie ?
M: Daj nam to wytłumaczyć. Porozmawiaj z nami.
K; Co mi szkodzi ? Dobra.- usiadłam na sofie. - słucham ?
Lou: Chcemy cię przeprosić. - wtedy wszyscy umilkli.
K; i co to wszystko ? Przeprosiny nic nie dadzą. Myślicie, że łatwo jest takie coś wybaczyć ? Wy myślicie, że nic się nie stało- zdenerwowana wstałam i zaczęłam chodzić. - zwiodłam się. -czułam słone łzy w moich oczach.
M: Zrozum my nic nie wiedzieliśmy !
K: To was nie usprawiedliwia. Chcieliście chociaż ze mną o tym porozmawiać ?! Oskarżyliście mnie coś czego NIE zrobiłam !
N: My nie chcieliśmy. To Harry nam powiedział. - wtedy spojrzałam na Harrego.
K; Cały czas zastanawiam się po co ci to było ? chciałeś mi zniszczyć życie ? Proszę bardzo. Już to zrobiłeś. - łzy spływały mi po policzkach . Nie potrafiłam ich powstrzymać. - poniżaliście mnie. Raniliście, a teraz chcecie o tym zapomnieć i ja mam wam wybaczyć ?
H: To nie tak. Nie chciałem ci zniszczyć życia. Kocham cię. Proszę wybacz mi- Widziałam, że w oczach miał łzy.
K: To za bardzo boli. Wy nie rozumiecie co to zostać opuszczonym, porzuconym. Nie wiecie, jak to boli. - usiadłam bezwładnie na kanapie i zakryłam rękoma twarz. Liam podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Ja nadal płakał.
M: Nie chcę cię stracić...- wyszeptała łamiącym się głosem. Podniosłam na nią wzrok.
K: Już mnie straciłaś i nie wiem czy odzyskasz. Miałam cię za siostrę, a ty uwierzyłaś pierwszemu lepszemu. Teraz chociaż wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto nie.- wstałam i podeszłam do wejściowych drzwi. - teraz wyjście i zostawcie mnie. - wskazałam na drzwi. Powoli zaczęli wychodzić. Harry był ostatni. Odwrócił się i spojrzał na mnie.
K: Bardzo ciebie kocham. Zachowałem się, jak szczeniak, a teraz tego żałuję. Przepraszam. - nie odpowiedziałam. Tak bardzo bolało mnie to spotkanie. Teraz już jestem pewna, ze ich straciłam. Kiedy wychodzili miałam ochotę wybiec za nimi i mocno każdego przytulić. Powiedzieć, że wybaczam, ale to nie jest takie łatwe. Za bardzo mnie zranili. Czy ja zawsze muszę dostać kopa od życia? Zawsze ich tracę. Mimo, że znam ich bardzo długo to oni odchodzą i nigdy nie wracają. Bardzo kocham Harrego, ale nie mogę z nim być. Straciłam go już. Za późno. Wbiegłam do góry szybko i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam szlochać. Dlaczego ja ? Czy ja zawsze muszę coś spieprzyć !? Muszę sobie zniszczyć życie ?!
**** Następny dzień****
Spóźniona o pracy szybo ubrałam to:
Wybiegłam bez śniadania z domu. Nie chciałam się spóźnić. Biegłam przez park, potem musiałam skręcić. Szłam już przez pasy. Kiedy zobaczyłam samochód pędzący w moją stronę. Stałam i się przerażona patrzałam. Potem widziałam tylko ciemność. Usłyszałam tylko " zdzwoń na pogotowie", bo potem zemdlałam......
*** Dzień później****
Obudziłam się w.... szpitalu ?! Otworzyłam szerzej oczy. Chciałam wstać, ale ..... nie mogłam ? Spojrzałam na swoje nogi. Wtedy wszedł lekarz.
L( Lekarz): Widzę, że pani się obudziła. - uśmiechnął się do mnie lekko i spojrzał na jakąś kartkę którą trzymał w ręce.
K: Co się stało ?- spojrzał na mnie i usiadł na moim łóżku.
L: Wjechał w panią pijany kierowca i bardzo mi przykro, ale nie będzie pani mogła chodzić.
K: Co ?! To jakiś sen. To nie może być prawda !- czułam łzy w oczach,
L: Przykro mi. Pani przyjaciele czekają. Zaprosić ich do środka ?
K: Tak.- wyszedł, a za nim weszła Kate, James, Tam, Josh i Liam. Kate podbiegła szybko do mnie.
Kat: Jak się czujesz ?
K: Lekarz was co kol wiek mówił ?
J: Nie, ponieważ nie jesteśmy rodziną. Zadzwonił do twoich rodziców. Przyjadą za 2 dni.
Li: Coś ci jest ?- podeszli wszyscy do łóżka i mnie okrążyli.
K: Ja....- a jeżeli teraz oddalą się ode mnie ?-... nie będę... m-mogła chodzić. - schowałam twarz w rękach.
Jo: O boshe.
K: Przepraszam w-was. - podniosłam głowę i zaczęłam płakać.
Kat: Zaopiekujemy się tobą. Nigdy cię nie opuścimy. - wszyscy zgodnie pokiwali głową.
Li: Zamieszkasz z nami.
K: Nawet nie wiecie jak was kocham. - uśmiechnęli się.
J: Kiedy masz wyjść ?
K: Ni wiem. Nie powiedział mi jeszcze lekarz. - wtedy wszedł lekarz.
L: Zabieramy cię na badania.
Jo: Kiedy będzie mogła wyjść ?
L: Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to za tydzień. - pielęgniarki zabrały mnie na badania. Nadal nie mogłam uwierzyć, że już nigdy nie zatańczę ? Zostanę sama. W końcu mnie opuszczą. Szukam pozytywów tego, ale ich nie ma. Co ja zrobię ? Kiedy wróciliśmy z badań zapytałam się lekarza.
K: Będę mogła kiedykolwiek tańczyć ?
____________________________________________________________________
Mam nadzieję, ż się podoba. Wiem, że długo nie było rozdziału, ale nie miałam pomysł i czasu.
Pod ostatnim rozdziałem nie kom. Zasmuciłam się. : ( Mam nadzieję, że jeszcze ktoś czyta tego bloga.
Jak tam przygotowania do szkoły ? Wszystko macie ? Ja w piątek będę miała zebranie w szkole. Idę teraz do 1 gim. ; (
piątek, 23 sierpnia 2013
18
Rozdział 18
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________
K: To się nazywa miłość. Czyli ktoś zawładnął twoim sercem. Zdradzisz mi kto ?
Kat: To Liam. Wczoraj, jak poszłam zabrał mnie do na spacer i rozmawialiśmy. Dużo się o nim dowiedziałam i możliwe, że to będzie coś więcej- zaczęłam piszczeć.
K: To super. Mam nadzieję, że wam się ułoży !- przytuliłam ją mocno- masz mnie informować na bieżąco .
Kat: Oczywiście !- strasznie się cieszyłam z jej szczęścia. Mam nadzieję, że chociaż ona ułoży sobie życie.
Na: Dobrze. Teraz ułożymy układ.
***** 3 godziny później***********
Na: Jutro na 16:15 !-Zmęczone weszłyśmy do szatni. Do konkursu został 1 miesiąc, a my nie mamy dopracowanego układu. Usiadłam na ławce koło Kate.
T: Jestem wykończona.
Kat: Nie tylko ty.- napiła się wody. Spojrzałam na zegarek 21:28. Przyjrzałam się dobrze.
K: Dziewczyny jest już po 21:00. Wracam do domu.
T: Podwiozę cię.
K: Naprawdę ? Dziękuję.
T: Chodź.
K: Pa Kat- przytuliłam ją.
Kat: Pa- wyszłyśmy ze studia. Wsiadłam do samochodu.
K: To, jak z Joshem ?
T: Zaprosił mnie do kina w sobotę. - uśmiechnęła się szeroko patrząc na drogę. Reszta drogi przeminęła cicho. Byłyśmy zmęczone więc się nie dziwię. Po 15 minutach dojechaliśmy do mojego domu.
K: Dzięki za podwiezienie. Do jutra.
T: Nie ma za co. Pa.- zamknęłam drzwi i pomachałam jej kiedy odjeżdżała. Podeszłam do drzwi, a przed nimi znalazłam czerwoną różę. Od małego uwielbiałam róże, a najbardziej czerwone. Były to moje ulubione kwiaty. Podniosłam ją. Wtedy zobaczyłam przyczepioną kartkę, a na niej "Spotkajmy się w parku gdzie się poznaliśmy o 10:00. H" Od Harrego ? Nie, a może ? Pójść ? Rozejrzałam się, ale nikogo nie widziałam. Weszłam do środka i włożyłam różę o wazonu. Mam tam iść ? Jeżeli to pomyłka ? Może chcą mnie wyśmiać ? Weszłam do łazienki i umyłam się. Czysta ubrałam na siebie pidżamę i zeszłam jeszcze na dół. Wtedy usłyszałam dzwonienie dzwonka. Kto tak późno przychodzi ? Otworzyłam drzwi, a przed nimi stała Magda, Niall, Lou i Harry. Zdziwiona patrzałam na nich. Stali i nic nie mówili w końcu Magda się odezwała.
M: Przyszłam po swoje rzeczy. - wepchała się do środka. Przepuściłam resztę. Magda zaczęła pakować swoje rzeczy do torby, a Niall jej pomagał. Patrzałam, jak się pakuję. Nie mówię bolało mnie to, że ona nie fa mi. Wtedy podeszłam do Harrego.
K: Możesz mi powiedzieć dlaczego to zrobiłeś ? Dlaczego ich okłamałeś ?- nie uzyskałam odpowiedzi- tak ty sobie milcz. Nie obchodzi cię to, że ja cierpię ? Nigdy dla ciebie nic nie znaczyłam. Byłam tylko zabawką. - czułam słone łzy.
H: To nie tak. - zaśmiałam się.
K: Zawsze ta sama wymówka. - odwróciłam się. - myślałam, że jesteś inny. - Magda już pakowała ostatnie rzeczy. Wtedy podszedł do mnie Lou. Spojrzał na mnie.
Lou: Myślałem, że jesteś.....- przerwałam mu.
K: ze jestem inna ? To ja myślałam, że jesteście inni. Zaufałam wam. - czułam, jak łzy spływają mi po policzkach.
Lou: Okłamałaś nas. Co byś zrobiła na naszym miejscu ?
M: Przestań Lou. Nie gadaj z nią. To zwykła dziwka. - czułam, jak moje serce pęka na parę kawałeczków. Wychodzili już kiedy odezwałam się.
K: Tak. Nie powiedziałam wam prawdy. Nie powiedziałam, że chodzę do studia tanecznego. Skłamałam, ale nie zdradziłam Harrego, nie zależało mi na waszej kasie. - odwrócili się.- Zaufałam wam. Nie chciałam sławy. To Harry was okłamał, a nie ja. - wtedy Harry spojrzał na mnie. Chciałam teraz rzucić się na niego i mocno przytulić.
N: Ty myślisz, że ci uwierzymy ? Harrego znamy dłużej.
K: Magda. Ty mnie znasz wiesz, że bym tego nie zrobiła.- byłam bezradna.
M: Ja nie znam tej Klaudii . Nie wiem czy w ogóle ją znałam.- spojrzałam na Harrego.
K: Powiedz im prawdę. Chcę tylko tego. Proszę Harry. Powiedz im prawdę.- łzy ciekły mi ciurkiem. - proszę- wyszeptałam. Nic nie odpowiedział po prostu odwrócił się i wyszedł, a za nim reszta. Czułam, jak opadam z sił. Co ja jeszcze miałam zrobić, żeby im powiedział ? Tak bardzo mnie to bolało. Czy życie polega na wzajemnej chęci upadku drugiej osoby?
***** Oczami Harrego****
Nie potrafiłem patrzeć, jak płaczę więc wyszedłem. Wsiadłem do auta Lou i pojechaliśmy. Nadal zadaję sobie to pytanie: Czemu ja jej to zrobiłem ? Najgorzej jest wtedy gdy nie wiesz czy prosić Boga o śmierć czy o życie ? Kiedy dojechaliśmy szybko wyszedłem z auta i poszedłem do domu. Wbiegłem do góry. Mogłem jej wysłuchać, a nie tworzyć bajeczki, że mnie zdradziła, że zależało jej tylko na kasie. Może powinienem powiedzieć im prawdę ? Czy oni mi to wybaczą ? Może nie uwierzą ? Ona na pewno mi nie wybaczy. Zniszczyłem jej życie. Zabrałem przyjaciółkę. Skłamałem na jej temat, przecież zaufała mi, a ja to wykorzystałem. Usłyszałem pukanie.
Lou: Harry ? To ja Lou. Pogadamy ?
H: Wejdź.- potrzebowałem z kimś pogadać. Usiadł koło mnie na łóżku.
Lou: Widzę, że coś się stało. Opowiesz. - spuściłem wzrok na swoje ręce.
H: a jeżeli mi tego nie wybaczycie ?
Lou: Nie obiecuję, że od razu ci wybaczymy, ale to też zależy co ?- podniosłem wzrok na niego.
H: Wszyscy są na dolę ?
Lou: Tak. - może lepiej, jak powiem. Ułatwi to wszystko ?
H: Zejdź na dół. Ja za chwilę dołączę do was.
Lou: Dobrze. - zszedł na dół. Wziełem w rękę komórkę i napisałem wiadomość do Klaudii.
" Powiem im wszystko, dzisiaj, teraz. Przepraszam. Hazza xoxo"
Wysłałem i zszedłem na dół. Jak ja miałem im o powiedzieć ? Ustałem przed nimi.
H: Nie wiem czy mi uwierzycie, ale to co powiem to jest prawda.- rozejrzałem się po pozostałych.
M: Nie przejmuj się Klaudią. Nie jest tego warta.
H: Jest warta. Nie oczekuję, że mi wybaczycie, bo to nie jest proste. Zniszczyłem Magda waszą przyjaźń.
M: Nie Harry to ona ją zniszczyła. - ~powiedz prosto z mostu~
K: To nie Klaudia mnie zdradziła. To ja ją zdradziłem. - patrzyli na mnie zdziwieni.- to nie wszystko. Ja sobie wymyśliłem to wszystko. Po prostu czułem, że coś jest nie tak, a okazało się, że ona chodzi do studia tanecznego. - spojrzałem na nich. Każdy był zdziwiony oprócz Liama.
Li: Wiedziałem. Mówiła prawdę, a wy jej nie ufaliście. Skrzywdziliście ją, a najbardziej ty Harry. Kochała cię. - wstał i ustał koło mnie.
Za: ale jak to ?
Li: Ona cały czas mówiła prawdę. Ja jej ufałem.
M: Harry czy to prawda ?
H: Tak. Wiem okłamałem was. Nie mam na to wytłumaczenia.
M: Nie. Nie. Nie. Ja przecież.... o nie... co ja narobiłam. - zaczęła płakać. Wtedy dostałem sms-a. Spojrzałem na ekran "Klaudia" Spojrzałem na wszystkich.
Li: Od Klaudii ?- pokiwałem głową na tak. Otworzyłem wiadomość i przeczytałem na głos.
" Powiesz im ? Co to zmieni ? Zostałam poniżona przez was, ciebie. Myślisz, że ci wybaczę, wam ?
To nie jest takie proste. Teraz już za późno. Już po wszystkim. Boli mnie to, że mnie nie kochasz,
że nie ufaliście. Zawiodłam się. Więc zostaw mnie, nie chcę, mam już dość. Żegnajcie. Klaudia "
Popatrzyli się na mnie. Widać, ze byli smutni i źli. Magda nie przestawała płakać. Czułem się okropnie, ale nie mam już tego na sumieniu. Zresztą prędzej czy później by się dowiedzieli.
N: Po co ci to było ? - widać, że był zły.-lepiej ci ?
- nie odpowiedziałem. Wszedłem do góry i zasnąłem.
****Następnego dnia*****
Wszyscy mieli zły humor. Nikt ze mną nie gadał. Nie dziwię się. To co zrobiłem jest nie do wybaczenia. Usiadłem koło Lou na kanapie.
M: Próbowałam do niej dzwonić, ale nie odbiera.
Z: Ty też byś po takim czymś nie odbierała. - spojrzał na mnie.
Lou: Ej. Chłopaki ! To nie wina Harrego.
N: a czyja ? - miał rację to moja wina.
Lou: Nie usprawiedliwiam go, ale dajcie mu spokój. On też ją kochał.
Li: No to niech ją odzyska !- spojrzałem na Liama. Może ma rację. Muszę ją odzyskać. Porozmawiać.- jeżeli chcesz ją odzyskać to o 16:15 ma zajęcia w studiu. Mogę cię tam zaprowadzić.
M: ja idę z tobą.
Z: Wszyscy pójdziemy.
H: Skąd ty to wiesz ?
Li: Mam znajomości- powiedział tajemniczo. Za nim się obejrzałem dochodziła 16:00. Wsiadłem do samochodu Lou, a za mną reszta.
M: a jeżeli nie będzie chciała z nami rozmawiać ?- wszyscy spojrzeli na nią. Nikt tego nie przemyślał. Reszta drogi upłynęła w ciszy. Kiedy dojechaliśmy wysiadłem z auta. Ominęliśmy fanów i paparazzi. Weszliśmy cicho do studia i ustaliśmy w drzwiach tak żeby nas nie widzieli.
****Oczami Klaudii, studio*****
Na: Dzisiaj dopracujemy układ, ale najpierw rozgrzejcie się. - tak powiedział tak zrobiliśmy. W tle leciała muzyka Paramore- still into you. Podszedł do mnie James.
J: Jak się czujesz ?- oczywiście on i Kate o wszystkim wiedzieli.
K: Dobrze- uśmiechnęłam się promiennie do niego. - postanowiłam zapomnieć. Teraz to wy jesteście moimi przyjaciółmi. - uśmiechnęłam się do Kate.
Kat: Masz rację. Nie ma czym się przejmować.
Na: Dobra. Kto ma jakieś pomysły ? - zgłosił się Josh z Tam. - Josh ?
Jo: Może najpierw będzie początek układu Klaudii, a później będzie puszczona następna i układ Tam.
Na: Dobrze, a ty Tam ?
T: Tak jak mówił Josh a po moim układzie jego, a później Kate.
Na: Dobra. Spróbujmy, jak to będzie wyglądało. - ustawiliśmy się. Ja stałam z przodu. Puszczono muzykę i zaczęliśmy. Po chwili poszłam do tyłu i wkroczył układ Tam. Potem szło coraz lepiej. Było to połączenie piosenek: Nsyn'c , Olly Murs, Tyga, Katty Pary. Szło nam naprawdę dobrze.
Na: Dobrze. Nawet świetnie. Coś czuję, że uda nam się nawet zająć 3 miejsce. Odpocznijcie.- każdy usiadł na podłodze. Ja Kate i James usiedliśmy w kółku. Tam i Josh usiedli osobno i rozmawiali. Czuć było chemię między nimi.
Kat: Mam nadzieję, ze uda się im- kiwnęła głową na Tam i Josha.
J: Będą tworzyć piękną parę.
K: Już się nie mogę doczekać ich ślubu- zaśmialiśmy się. Usłyszeliśmy, że drzwi do studia otwierają się,. Odwróciliśmy się. W nich stał Liam, Niall, Lou, Zayn, Harry i Magda. Patrzyłam nie dowierzając. Magda szybko podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
M:Klaudia ja przepraszam.... nie wiedziałam....
_________________________________________________________________________
Jak wam się podoba ? Miałam inne plany co o tego rozdziału, ale jakoś wyszło, że jednak się nie udały. Mam nadzieję, ze pozostawicie po sobie komentarz.
1) Chcecie żeby Klaudia była z Harrym ?
2) Chcecie żeby Kate była z Liamem ?
Ps: Słyszeliście, że Zayn zaręczył się z Perrie ?! Jeżeli to prawda to już nie mogę się doczekać ich ślubu ! Cieszycie się z tego ?
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________
K: To się nazywa miłość. Czyli ktoś zawładnął twoim sercem. Zdradzisz mi kto ?
Kat: To Liam. Wczoraj, jak poszłam zabrał mnie do na spacer i rozmawialiśmy. Dużo się o nim dowiedziałam i możliwe, że to będzie coś więcej- zaczęłam piszczeć.
K: To super. Mam nadzieję, że wam się ułoży !- przytuliłam ją mocno- masz mnie informować na bieżąco .
Kat: Oczywiście !- strasznie się cieszyłam z jej szczęścia. Mam nadzieję, że chociaż ona ułoży sobie życie.
Na: Dobrze. Teraz ułożymy układ.
***** 3 godziny później***********
Na: Jutro na 16:15 !-Zmęczone weszłyśmy do szatni. Do konkursu został 1 miesiąc, a my nie mamy dopracowanego układu. Usiadłam na ławce koło Kate.
T: Jestem wykończona.
Kat: Nie tylko ty.- napiła się wody. Spojrzałam na zegarek 21:28. Przyjrzałam się dobrze.
K: Dziewczyny jest już po 21:00. Wracam do domu.
T: Podwiozę cię.
K: Naprawdę ? Dziękuję.
T: Chodź.
K: Pa Kat- przytuliłam ją.
Kat: Pa- wyszłyśmy ze studia. Wsiadłam do samochodu.
K: To, jak z Joshem ?
T: Zaprosił mnie do kina w sobotę. - uśmiechnęła się szeroko patrząc na drogę. Reszta drogi przeminęła cicho. Byłyśmy zmęczone więc się nie dziwię. Po 15 minutach dojechaliśmy do mojego domu.
K: Dzięki za podwiezienie. Do jutra.
T: Nie ma za co. Pa.- zamknęłam drzwi i pomachałam jej kiedy odjeżdżała. Podeszłam do drzwi, a przed nimi znalazłam czerwoną różę. Od małego uwielbiałam róże, a najbardziej czerwone. Były to moje ulubione kwiaty. Podniosłam ją. Wtedy zobaczyłam przyczepioną kartkę, a na niej "Spotkajmy się w parku gdzie się poznaliśmy o 10:00. H" Od Harrego ? Nie, a może ? Pójść ? Rozejrzałam się, ale nikogo nie widziałam. Weszłam do środka i włożyłam różę o wazonu. Mam tam iść ? Jeżeli to pomyłka ? Może chcą mnie wyśmiać ? Weszłam do łazienki i umyłam się. Czysta ubrałam na siebie pidżamę i zeszłam jeszcze na dół. Wtedy usłyszałam dzwonienie dzwonka. Kto tak późno przychodzi ? Otworzyłam drzwi, a przed nimi stała Magda, Niall, Lou i Harry. Zdziwiona patrzałam na nich. Stali i nic nie mówili w końcu Magda się odezwała.
M: Przyszłam po swoje rzeczy. - wepchała się do środka. Przepuściłam resztę. Magda zaczęła pakować swoje rzeczy do torby, a Niall jej pomagał. Patrzałam, jak się pakuję. Nie mówię bolało mnie to, że ona nie fa mi. Wtedy podeszłam do Harrego.
K: Możesz mi powiedzieć dlaczego to zrobiłeś ? Dlaczego ich okłamałeś ?- nie uzyskałam odpowiedzi- tak ty sobie milcz. Nie obchodzi cię to, że ja cierpię ? Nigdy dla ciebie nic nie znaczyłam. Byłam tylko zabawką. - czułam słone łzy.
H: To nie tak. - zaśmiałam się.
K: Zawsze ta sama wymówka. - odwróciłam się. - myślałam, że jesteś inny. - Magda już pakowała ostatnie rzeczy. Wtedy podszedł do mnie Lou. Spojrzał na mnie.
Lou: Myślałem, że jesteś.....- przerwałam mu.
K: ze jestem inna ? To ja myślałam, że jesteście inni. Zaufałam wam. - czułam, jak łzy spływają mi po policzkach.
Lou: Okłamałaś nas. Co byś zrobiła na naszym miejscu ?
M: Przestań Lou. Nie gadaj z nią. To zwykła dziwka. - czułam, jak moje serce pęka na parę kawałeczków. Wychodzili już kiedy odezwałam się.
K: Tak. Nie powiedziałam wam prawdy. Nie powiedziałam, że chodzę do studia tanecznego. Skłamałam, ale nie zdradziłam Harrego, nie zależało mi na waszej kasie. - odwrócili się.- Zaufałam wam. Nie chciałam sławy. To Harry was okłamał, a nie ja. - wtedy Harry spojrzał na mnie. Chciałam teraz rzucić się na niego i mocno przytulić.
N: Ty myślisz, że ci uwierzymy ? Harrego znamy dłużej.
K: Magda. Ty mnie znasz wiesz, że bym tego nie zrobiła.- byłam bezradna.
M: Ja nie znam tej Klaudii . Nie wiem czy w ogóle ją znałam.- spojrzałam na Harrego.
K: Powiedz im prawdę. Chcę tylko tego. Proszę Harry. Powiedz im prawdę.- łzy ciekły mi ciurkiem. - proszę- wyszeptałam. Nic nie odpowiedział po prostu odwrócił się i wyszedł, a za nim reszta. Czułam, jak opadam z sił. Co ja jeszcze miałam zrobić, żeby im powiedział ? Tak bardzo mnie to bolało. Czy życie polega na wzajemnej chęci upadku drugiej osoby?
***** Oczami Harrego****
Nie potrafiłem patrzeć, jak płaczę więc wyszedłem. Wsiadłem do auta Lou i pojechaliśmy. Nadal zadaję sobie to pytanie: Czemu ja jej to zrobiłem ? Najgorzej jest wtedy gdy nie wiesz czy prosić Boga o śmierć czy o życie ? Kiedy dojechaliśmy szybko wyszedłem z auta i poszedłem do domu. Wbiegłem do góry. Mogłem jej wysłuchać, a nie tworzyć bajeczki, że mnie zdradziła, że zależało jej tylko na kasie. Może powinienem powiedzieć im prawdę ? Czy oni mi to wybaczą ? Może nie uwierzą ? Ona na pewno mi nie wybaczy. Zniszczyłem jej życie. Zabrałem przyjaciółkę. Skłamałem na jej temat, przecież zaufała mi, a ja to wykorzystałem. Usłyszałem pukanie.
Lou: Harry ? To ja Lou. Pogadamy ?
H: Wejdź.- potrzebowałem z kimś pogadać. Usiadł koło mnie na łóżku.
Lou: Widzę, że coś się stało. Opowiesz. - spuściłem wzrok na swoje ręce.
H: a jeżeli mi tego nie wybaczycie ?
Lou: Nie obiecuję, że od razu ci wybaczymy, ale to też zależy co ?- podniosłem wzrok na niego.
H: Wszyscy są na dolę ?
Lou: Tak. - może lepiej, jak powiem. Ułatwi to wszystko ?
H: Zejdź na dół. Ja za chwilę dołączę do was.
Lou: Dobrze. - zszedł na dół. Wziełem w rękę komórkę i napisałem wiadomość do Klaudii.
" Powiem im wszystko, dzisiaj, teraz. Przepraszam. Hazza xoxo"
Wysłałem i zszedłem na dół. Jak ja miałem im o powiedzieć ? Ustałem przed nimi.
H: Nie wiem czy mi uwierzycie, ale to co powiem to jest prawda.- rozejrzałem się po pozostałych.
M: Nie przejmuj się Klaudią. Nie jest tego warta.
H: Jest warta. Nie oczekuję, że mi wybaczycie, bo to nie jest proste. Zniszczyłem Magda waszą przyjaźń.
M: Nie Harry to ona ją zniszczyła. - ~powiedz prosto z mostu~
K: To nie Klaudia mnie zdradziła. To ja ją zdradziłem. - patrzyli na mnie zdziwieni.- to nie wszystko. Ja sobie wymyśliłem to wszystko. Po prostu czułem, że coś jest nie tak, a okazało się, że ona chodzi do studia tanecznego. - spojrzałem na nich. Każdy był zdziwiony oprócz Liama.
Li: Wiedziałem. Mówiła prawdę, a wy jej nie ufaliście. Skrzywdziliście ją, a najbardziej ty Harry. Kochała cię. - wstał i ustał koło mnie.
Za: ale jak to ?
Li: Ona cały czas mówiła prawdę. Ja jej ufałem.
M: Harry czy to prawda ?
H: Tak. Wiem okłamałem was. Nie mam na to wytłumaczenia.
M: Nie. Nie. Nie. Ja przecież.... o nie... co ja narobiłam. - zaczęła płakać. Wtedy dostałem sms-a. Spojrzałem na ekran "Klaudia" Spojrzałem na wszystkich.
Li: Od Klaudii ?- pokiwałem głową na tak. Otworzyłem wiadomość i przeczytałem na głos.
" Powiesz im ? Co to zmieni ? Zostałam poniżona przez was, ciebie. Myślisz, że ci wybaczę, wam ?
To nie jest takie proste. Teraz już za późno. Już po wszystkim. Boli mnie to, że mnie nie kochasz,
że nie ufaliście. Zawiodłam się. Więc zostaw mnie, nie chcę, mam już dość. Żegnajcie. Klaudia "
Popatrzyli się na mnie. Widać, ze byli smutni i źli. Magda nie przestawała płakać. Czułem się okropnie, ale nie mam już tego na sumieniu. Zresztą prędzej czy później by się dowiedzieli.
N: Po co ci to było ? - widać, że był zły.-lepiej ci ?
- nie odpowiedziałem. Wszedłem do góry i zasnąłem.
****Następnego dnia*****
Wszyscy mieli zły humor. Nikt ze mną nie gadał. Nie dziwię się. To co zrobiłem jest nie do wybaczenia. Usiadłem koło Lou na kanapie.
M: Próbowałam do niej dzwonić, ale nie odbiera.
Z: Ty też byś po takim czymś nie odbierała. - spojrzał na mnie.
Lou: Ej. Chłopaki ! To nie wina Harrego.
N: a czyja ? - miał rację to moja wina.
Lou: Nie usprawiedliwiam go, ale dajcie mu spokój. On też ją kochał.
Li: No to niech ją odzyska !- spojrzałem na Liama. Może ma rację. Muszę ją odzyskać. Porozmawiać.- jeżeli chcesz ją odzyskać to o 16:15 ma zajęcia w studiu. Mogę cię tam zaprowadzić.
M: ja idę z tobą.
Z: Wszyscy pójdziemy.
H: Skąd ty to wiesz ?
Li: Mam znajomości- powiedział tajemniczo. Za nim się obejrzałem dochodziła 16:00. Wsiadłem do samochodu Lou, a za mną reszta.
M: a jeżeli nie będzie chciała z nami rozmawiać ?- wszyscy spojrzeli na nią. Nikt tego nie przemyślał. Reszta drogi upłynęła w ciszy. Kiedy dojechaliśmy wysiadłem z auta. Ominęliśmy fanów i paparazzi. Weszliśmy cicho do studia i ustaliśmy w drzwiach tak żeby nas nie widzieli.
****Oczami Klaudii, studio*****
Na: Dzisiaj dopracujemy układ, ale najpierw rozgrzejcie się. - tak powiedział tak zrobiliśmy. W tle leciała muzyka Paramore- still into you. Podszedł do mnie James.
J: Jak się czujesz ?- oczywiście on i Kate o wszystkim wiedzieli.
K: Dobrze- uśmiechnęłam się promiennie do niego. - postanowiłam zapomnieć. Teraz to wy jesteście moimi przyjaciółmi. - uśmiechnęłam się do Kate.
Kat: Masz rację. Nie ma czym się przejmować.
Na: Dobra. Kto ma jakieś pomysły ? - zgłosił się Josh z Tam. - Josh ?
Jo: Może najpierw będzie początek układu Klaudii, a później będzie puszczona następna i układ Tam.
Na: Dobrze, a ty Tam ?
T: Tak jak mówił Josh a po moim układzie jego, a później Kate.
Na: Dobra. Spróbujmy, jak to będzie wyglądało. - ustawiliśmy się. Ja stałam z przodu. Puszczono muzykę i zaczęliśmy. Po chwili poszłam do tyłu i wkroczył układ Tam. Potem szło coraz lepiej. Było to połączenie piosenek: Nsyn'c , Olly Murs, Tyga, Katty Pary. Szło nam naprawdę dobrze.
Na: Dobrze. Nawet świetnie. Coś czuję, że uda nam się nawet zająć 3 miejsce. Odpocznijcie.- każdy usiadł na podłodze. Ja Kate i James usiedliśmy w kółku. Tam i Josh usiedli osobno i rozmawiali. Czuć było chemię między nimi.
Kat: Mam nadzieję, ze uda się im- kiwnęła głową na Tam i Josha.
J: Będą tworzyć piękną parę.
K: Już się nie mogę doczekać ich ślubu- zaśmialiśmy się. Usłyszeliśmy, że drzwi do studia otwierają się,. Odwróciliśmy się. W nich stał Liam, Niall, Lou, Zayn, Harry i Magda. Patrzyłam nie dowierzając. Magda szybko podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
M:Klaudia ja przepraszam.... nie wiedziałam....
_________________________________________________________________________
Jak wam się podoba ? Miałam inne plany co o tego rozdziału, ale jakoś wyszło, że jednak się nie udały. Mam nadzieję, ze pozostawicie po sobie komentarz.
1) Chcecie żeby Klaudia była z Harrym ?
2) Chcecie żeby Kate była z Liamem ?
Ps: Słyszeliście, że Zayn zaręczył się z Perrie ?! Jeżeli to prawda to już nie mogę się doczekać ich ślubu ! Cieszycie się z tego ?
środa, 21 sierpnia 2013
17
Rozdział 17
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________________________________
K: Tam... ona cię kocha...- przerwał mi.
J: Wiem, ale myślałem, że jej przejdzie, bo ja jestem gejem.- patrzyłam na niego i zastanawiałam się czy mówi prawdę ?
K: Naprawdę ?
J: Tak. Ona nie może tego zrozumieć i myśli, że kiedyś ją pokocham.
K: Oni wszyscy wiedzą ?
J: Tak. Zresztą Josh kocha Tam, a ona tego nie potrafi zrozumieć.
K: To nie wiem czemu ona mówi, że ja zabrałam cię jej ?
J: Wytłumaczę jej wszystko. Poczekaj tutaj.
K: Nie. ja już będę wracać.
J: Jak chcesz. Do jutra- pocałował mnie w policzek i odszedł. Nie spieszyłam się do domu. Szłam przez park podziwiając go. Wtedy zobaczyłam Kate siedzącą na ławce. Podeszłam do niej.
K: Hej.
Kat: Cześć. Siadaj- usiadłam koło niej na ławce.- przepraszam cię za Tam. Ona po prostu jest zakochana i zwariowana.
K: Nie musisz przepraszać. Jednak ją trochę rozumiem.- uśmiechnęła się do mnie przyjaźnię.
Kat: Może masz ochotę na zakupy ?
K: Chętnie, ale nie mam kasy.
Kat: Nie będziemy kupować tylko chodzić sobie po sklepach.
K: No to chodzimy.- wstałyśmy z ławki i ruszyłyśmy do najbliższego centrum handlowego. Chodziłyśmy po wszystkim możliwych sklepach. Przymierzając i śmiejąc się. Kate była naprawdę fajna. Właśnie wchodziłyśmy do sklepu z butami ja od razu "rzuciłam" się na conversy. Były to moje ulubione buty. Kate oglądała szpilki. Chciałam sięgnąć białe conversy kiedy ktoś na mnie wpadł. Spojrzałam się w górę i zobaczyłam Lou. Spojrzał na mnie.
Lou: O kogo my tu spotkaliśmy ? Panią, której zależy tylko na kasie. -zakpił. Wtedy doszedł do niego Niall, Liam, Zayn i Harry. Wstałam szybko i chciałam odejść lecz Zayn złapał mnie za rękę.
Z: Chyba należą nam się przeprosiny.- powiedział poważnie.
K: Nie będę przepraszała za coś czego NIE zrobiłam.- podkreśliłam słowo nie.
Li: Dajcie spokój.- Harry stał z boku i się przyglądał.
K: Nie wiem co nagadał wam Harry, ale ja nic nie zrobiłam. Wiem nic nie mówiłam, że chodzę do studia, ale to nie jest powód do kłamstwa Harry. - poparzyłam się na niego. - a teraz mnie puść.- powiedziałam do Zayna.
N: My Harremu wierzymy i nie musisz kłamać. Zaufaliśmy ci.
K: Ja też wam zaufałam i zobacz co mam. - czułam łzy w oczach. Wtedy podeszła Kate.
Kat: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wracajmy.
Kat: Okey.- chciałam już odejść lecz spojrzałam jeszcze na moją bransoletkę od Harrego. Zdjęłam ją i podeszłam do Harrego. Złapałam go za rękę i położyłam mu na rękę bransoletkę.
K: Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że miedzy nami koniec. Uznajmy, że nic nie było. - spojrzałam mu w oczy. Widać, że był smutny.- nie spodziewałam się po tobie tego Harry. Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zabrałeś mi wszystko co tak pragnęłam. Przyjaciół, miłości. Nienawidzę cię rozumiesz ?- wyszeptałam. - żegnaj.- powiedziałam po czym odeszłam. Poczułam ucisk na ręce.
H: Klaudia.... proszę.... zostań- wyszeptał. Pokręciłam tylko głową na nie i odeszłam z Kate. Po chwili dognił mnie Liam.
Li: Wszystko w porządku ?
K: Nie najlepiej, ale nie chcę o tym rozmawia, a to jest Kate, Kate to jest Liam.
Kat: Hej.
Li: Cześć- uśmiechnął się d niej promiennie.
K: Powiesz mi co z Magdą ? zwróciłam się do Liama.
Li: Dobrze. Mówiłem jej, że to nie prawda co mówił Harry, ale ona nie chcę wierzyć.
K: Nie mów jej, że pytałam o nią. Chcę żeby była znowu tą wesołą Magdą jaką znałam.
Li: Czyli po tym wszystkim nadal chcesz żeby była szczęśliwa, ale ty nie jesteś szczęśliwa.
K: Kiedy ona jest szczęśliwa to ja też, a teraz was przepraszam, ale wracam do domu. - przytuliłam Kate.
Kat: Do jutra. Trzymaj się.- uśmiechnęła się do mnie. Podeszłam do Liama i także go przytuliłam.
Li: Pa. - odeszłam od nich. Teraz czułam prawdziwą pustkę. Tak jakbym nie miała serca. Tak trudno przyszło mi to rozstanie. Wiesz co jest gorsze od płakania w poduszkę? Pustka. Taka chwila kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w niebo, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera cię od środka. A Ty nie robisz nic. Po prostu się przyglądasz. Patrzysz, jak to cię zabija od środka. Boisz się zrobić chociaż mały krok, boisz się, że cię zrani. Usiadłam na pierwszej lepszej ławce. Pamiętam każde wspomnienie. To jak się poznaliśmy :
"....-Dobra, mam skręcić w prawo i.. ? – popatrzyłam na nich.
"....H: I jak ?
K: ślicznie-podeszłam do niego i poprawiłam mu marynarkę. Spojrzałam mu w oczy, były one takie piękne. Chwilę staliśmy tak w siebie wpatrzeni, kiedy nagle poczułam wargi Harrego na swoich .Stałam zdziwiona, lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek. Całował cudownie. Po chwili oderwał się ode mnie.
H: Jesteś cudowna i inna od tych dziewczyn co spotkałem.
K: czyli gorsza .. ?
H: Nie, o wiele lepsza od nich. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale ja coś czuję do ciebie nie wiem co to dokładnie jest , ale mogę to nazwać raczej miłością, pierwszy raz czuje coś takiego do dziewczyny...."
Byłam wtedy wręcz przerażona, a teraz ? Czuję pustkę, którą tylko ty możesz wypełnić. Każdy z nas zna to uczucie kiedy musimy opuścić naszą ukochaną osobę. Kiedy nie liczy się nic co się dzieje wokół nas tylko to co dzieję się ''w nas''. Ból, rozpacz i tęsknota. Z jednej strony chcemy zapomnieć, a z drugiej przypominamy sobie, po kolei, zadając sobie ból, każdy centymetr jej ciała. Przypominamy sobie zapach włosów, skory i oddechu tej osoby. Odtwarzamy w pamięci dokładnie jego głos. Jego dotyk, smak jego ust i spojrzenie. Spojrzenie jednym razem namiętne, innym przestraszone. Zapach perfum tej osoby, lub jej naturalny zapach, mimo, że nie wąchamy, to nadal przepływający przez nozdrza. Jej śmiech, tak charakterystyczny! I dlaczego to wszystko tracimy ? Dlatego, że ta osoba rani, porzuca, zostawia. Może jemu jest łatwo, ale mi jest trudno. To boli. Dopiero po czasie dowiadujemy jaki naprawdę jesteś, kim zawsze byłeś w oczach ludzi, których ceniłam ponad własne życie. Ile tak na prawdę dla nich znaczyłam, jaką wartość miały te wszystkie słowa, czym była każda obietnica. Dopiero po czasie okazuje się, że wszystko co było tak cholernie ważne, było niczym, nie liczyło się, że wszystko było ściemą. Teraz zostałam sama, został mi tylko taniec. To wszystko. Zostałam bez niczego.
"Miłość jest jak mydło, ubywa jej przy używaniu"
Weszłam do domu i poszłam na górę. Nie miałam ochoty na jedzenie. Muszę się wyspać, bo jutro już o 7:00 mam przyjść do Nando's.
****Następny dzień*******
Obudziłam się o 5:00. Poszłam do łazienki wykonałam poranną toaletę i ubrałam to

Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam szybko na dwór. Była już 6:30, a ja nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia w pracy. Weszłam do Nando's i ubrałam specjalny strój.
***8 godzin później*****
Każdego dnia kończyłam o 15:00. Miałam jeszcze 1 godzinę, bo o 16:00 są zajęcia. Weszłam do domu. Byłam wykończona. Był dzisiaj strasznie duży ruch myślałam, że oszaleję. Wzięłam przygotowane rzeczy i ruszyłam do studia. Po 15 minutach byłam koło niego. Zostało półgodziny. ~Co ja będę robić?~ pomyślałam. Usiadłam sobie na ziemi i czekałam. Wtedy zobaczyłam paparazzi, jak robił mi zdjęcia. Podeszłam do niego spokojnie. Widać był przerażony. Co myślałam, że wybuchnę ? Zaśmiałam się widząc jego minę. Zdezorientowany patrzał na mnie.
K: Spokojnie. Nie wybuchnę. Co byś chciał wiedzieć ?
P( paparazzi): Naprawdę chcesz gadać ? Nie wygonisz mnie ?
K: Wiem, że tak to nie pomorze. Wiec co mi szkodzi.- wyjęłam z torby spakowane żelki. Otworzyłam paczkę. - poczęstuj się.- wziął ode mnie żelki. - pytaj.
P: Co jest między tobą i Harrym ?
K: Spodziewałam się tego pytania.-westchnęłam- Między nami nic nie ma. Zakończony rozdział.
P: ale czemu się rozstaliście ?
K: Zaszła tak zwana pomyłka, której nie chcą wyjaśnić.
P: a twoja przyjaciółka Magda ? Czemu cię odrzuciła ?
K: Po niej się tego nie spodziewałam, ale jeżeli mnie " odrzuciła" to nie jest moją przyjaciółką. Teraz chociaż wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem.
P: Widzę, że nie masz łatwego życia ?
K: Ono nigdy nie było łatwe.
P: Czyli, że w przeszłości też zostałaś zraniona ?
K: Tak, ale o tym już nie chcę rozmawiać.
P: Dobrze. Może chciała byś coś jeszcze powiedzieć swoim fanką ?
K: Nie jestem żadną gwiazdą i nie mam fanek, ale jak już są to chcę powiedzieć, żeby nie popełniły tego błędu co ja. Nie ufajcie za szybko ludziom. Potrafią cię zniszczyć.
P: Dzięki. -uśmiechnął się do mnie.
K: Nie ma za co. Teraz dasz mi spokój tak ?
P: Tak- zaśmiał się i odszedł. Zobaczyłam, że wszyscy już są. Podeszłam do nich. Wtedy Tam Podeszła.
T: Możemy pogadać. Na osobności.
K: Okey.- odeszłyśmy na bok. - jeżeli chcesz znów na mnie krzyczeć to daruj sobie. Między mną a Jamesem nic nie ma.
T: Wiem. - wbiła wzrok w parkiet- Ja po prostu.... no... to była moja pierwsza miłość. Przykro mi, że niestety on nie czuję tego samego. Przepraszam cię.
K: Wybaczam, ale ty wiedziałaś, ze James jest gejem ?
T: Tak. - widać, że jest smutna.
K: a jeżeli powiem ci w tajemnicy, że Josh się w tobie podkochuję ?- podniosła wzrok na mnie z uśmiechem na ustach.
T: Tak ? Kto ci to powiedział ? - powiedziała podekscytowana.
K: a taki jeden. Pogadaj z nim. Możliwe, że to ten jedyny.- uśmiechnęłam się do niej.
T: No wiesz.... od jakiegoś czasu podoba mi się, ale myślałam, że on mnie nie lubi.
K: Po prostu jest nieśmiały. - uśmiechnęła się do mnie i odeszła. Podeszła do Josha i zaczęła rozmawiać, a poszłam do szatni, przebrałam się i zaczęłam się rozciągać koło Kate. Była uśmiechnięta, jak nigdy.- to może powiesz mi co lub kto jest powodem twojego uśmiechu.- zachichotała cicho.
Kat: Nawet nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa. Czuję się jakbym.. jakbym miała pełno motylków w brzuchu.
K: To się nazywa miłość. Czyli ktoś zawładnął twoim sercem. Zdradzisz mi kto ?
Kat: To.......
____________________________________________________________
Hey.
1) Zastanawiacie się pewnie kto to ?
2) Jak myślicie ? Ktoś z członków 1D czy może jeszcze ktoś inny ?
3) Podobało się ?
4) Jeżeli to czytasz to skomentuj. Dla ciebie to nic, a dla mnie powód to radości. Nie musi ci się podobać. Możesz napisać, że nie podoba ci się. Zależy mi na waszej opinii. Nawet jeżeli jesteś anonimkiem.
5) Czy Klaudia ma wrócić do Harrego, a może wydarzy się coś co wywróci jej świat do góry nogami ?
Jedno wiem. Wszystko co budowała może się zniszczyć. 1 dzień, 24 h. Dzień w którym.......
Dziękuję <3 xoxo
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________________________________
K: Tam... ona cię kocha...- przerwał mi.
J: Wiem, ale myślałem, że jej przejdzie, bo ja jestem gejem.- patrzyłam na niego i zastanawiałam się czy mówi prawdę ?
K: Naprawdę ?
J: Tak. Ona nie może tego zrozumieć i myśli, że kiedyś ją pokocham.
K: Oni wszyscy wiedzą ?
J: Tak. Zresztą Josh kocha Tam, a ona tego nie potrafi zrozumieć.
K: To nie wiem czemu ona mówi, że ja zabrałam cię jej ?
J: Wytłumaczę jej wszystko. Poczekaj tutaj.
K: Nie. ja już będę wracać.
J: Jak chcesz. Do jutra- pocałował mnie w policzek i odszedł. Nie spieszyłam się do domu. Szłam przez park podziwiając go. Wtedy zobaczyłam Kate siedzącą na ławce. Podeszłam do niej.
K: Hej.
Kat: Cześć. Siadaj- usiadłam koło niej na ławce.- przepraszam cię za Tam. Ona po prostu jest zakochana i zwariowana.
K: Nie musisz przepraszać. Jednak ją trochę rozumiem.- uśmiechnęła się do mnie przyjaźnię.
Kat: Może masz ochotę na zakupy ?
K: Chętnie, ale nie mam kasy.
Kat: Nie będziemy kupować tylko chodzić sobie po sklepach.
K: No to chodzimy.- wstałyśmy z ławki i ruszyłyśmy do najbliższego centrum handlowego. Chodziłyśmy po wszystkim możliwych sklepach. Przymierzając i śmiejąc się. Kate była naprawdę fajna. Właśnie wchodziłyśmy do sklepu z butami ja od razu "rzuciłam" się na conversy. Były to moje ulubione buty. Kate oglądała szpilki. Chciałam sięgnąć białe conversy kiedy ktoś na mnie wpadł. Spojrzałam się w górę i zobaczyłam Lou. Spojrzał na mnie.
Lou: O kogo my tu spotkaliśmy ? Panią, której zależy tylko na kasie. -zakpił. Wtedy doszedł do niego Niall, Liam, Zayn i Harry. Wstałam szybko i chciałam odejść lecz Zayn złapał mnie za rękę.
Z: Chyba należą nam się przeprosiny.- powiedział poważnie.
K: Nie będę przepraszała za coś czego NIE zrobiłam.- podkreśliłam słowo nie.
Li: Dajcie spokój.- Harry stał z boku i się przyglądał.
K: Nie wiem co nagadał wam Harry, ale ja nic nie zrobiłam. Wiem nic nie mówiłam, że chodzę do studia, ale to nie jest powód do kłamstwa Harry. - poparzyłam się na niego. - a teraz mnie puść.- powiedziałam do Zayna.
N: My Harremu wierzymy i nie musisz kłamać. Zaufaliśmy ci.
K: Ja też wam zaufałam i zobacz co mam. - czułam łzy w oczach. Wtedy podeszła Kate.
Kat: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wracajmy.
Kat: Okey.- chciałam już odejść lecz spojrzałam jeszcze na moją bransoletkę od Harrego. Zdjęłam ją i podeszłam do Harrego. Złapałam go za rękę i położyłam mu na rękę bransoletkę.
K: Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że miedzy nami koniec. Uznajmy, że nic nie było. - spojrzałam mu w oczy. Widać, że był smutny.- nie spodziewałam się po tobie tego Harry. Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zabrałeś mi wszystko co tak pragnęłam. Przyjaciół, miłości. Nienawidzę cię rozumiesz ?- wyszeptałam. - żegnaj.- powiedziałam po czym odeszłam. Poczułam ucisk na ręce.
H: Klaudia.... proszę.... zostań- wyszeptał. Pokręciłam tylko głową na nie i odeszłam z Kate. Po chwili dognił mnie Liam.
Li: Wszystko w porządku ?
K: Nie najlepiej, ale nie chcę o tym rozmawia, a to jest Kate, Kate to jest Liam.
Kat: Hej.
Li: Cześć- uśmiechnął się d niej promiennie.
K: Powiesz mi co z Magdą ? zwróciłam się do Liama.
Li: Dobrze. Mówiłem jej, że to nie prawda co mówił Harry, ale ona nie chcę wierzyć.
K: Nie mów jej, że pytałam o nią. Chcę żeby była znowu tą wesołą Magdą jaką znałam.
Li: Czyli po tym wszystkim nadal chcesz żeby była szczęśliwa, ale ty nie jesteś szczęśliwa.
K: Kiedy ona jest szczęśliwa to ja też, a teraz was przepraszam, ale wracam do domu. - przytuliłam Kate.
Kat: Do jutra. Trzymaj się.- uśmiechnęła się do mnie. Podeszłam do Liama i także go przytuliłam.
Li: Pa. - odeszłam od nich. Teraz czułam prawdziwą pustkę. Tak jakbym nie miała serca. Tak trudno przyszło mi to rozstanie. Wiesz co jest gorsze od płakania w poduszkę? Pustka. Taka chwila kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w niebo, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera cię od środka. A Ty nie robisz nic. Po prostu się przyglądasz. Patrzysz, jak to cię zabija od środka. Boisz się zrobić chociaż mały krok, boisz się, że cię zrani. Usiadłam na pierwszej lepszej ławce. Pamiętam każde wspomnienie. To jak się poznaliśmy :
"....-Dobra, mam skręcić w prawo i.. ? – popatrzyłam na nich.
-może odprowadzimy was ? –spojrzał na chłopaków, a oni z uśmiechem kiwnęli głową na tak
-a skąd mamy wiedzieć, że nie jesteście zboczeńcami i … - nie dokończyłam, bo Magda mi przerwał
-albo, że nie zabierzecie nam jedzenia- zrobiła groźne minę
-ponieważ nie jesteśmy zboczeńcami i my już jedliśmy –powiedział chłopak ubrany w paski
-mów za siebie ja tam jestem głodny- powiedział blondyn łapiąc się za brzuch
-wreszcie ktoś dla Magdy ja już nie daje rady z zakupami. - powiedziałam uśmiechając się do nich
- dlatego robię sama zakupy gdy cię nie ma- zaczęła się śmiać. Spojrzałam na nią groźnie ....."
albo, jak wyznał mi miłość :"....H: I jak ?
K: ślicznie-podeszłam do niego i poprawiłam mu marynarkę. Spojrzałam mu w oczy, były one takie piękne. Chwilę staliśmy tak w siebie wpatrzeni, kiedy nagle poczułam wargi Harrego na swoich .Stałam zdziwiona, lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek. Całował cudownie. Po chwili oderwał się ode mnie.
H: Jesteś cudowna i inna od tych dziewczyn co spotkałem.
K: czyli gorsza .. ?
H: Nie, o wiele lepsza od nich. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale ja coś czuję do ciebie nie wiem co to dokładnie jest , ale mogę to nazwać raczej miłością, pierwszy raz czuje coś takiego do dziewczyny...."
Byłam wtedy wręcz przerażona, a teraz ? Czuję pustkę, którą tylko ty możesz wypełnić. Każdy z nas zna to uczucie kiedy musimy opuścić naszą ukochaną osobę. Kiedy nie liczy się nic co się dzieje wokół nas tylko to co dzieję się ''w nas''. Ból, rozpacz i tęsknota. Z jednej strony chcemy zapomnieć, a z drugiej przypominamy sobie, po kolei, zadając sobie ból, każdy centymetr jej ciała. Przypominamy sobie zapach włosów, skory i oddechu tej osoby. Odtwarzamy w pamięci dokładnie jego głos. Jego dotyk, smak jego ust i spojrzenie. Spojrzenie jednym razem namiętne, innym przestraszone. Zapach perfum tej osoby, lub jej naturalny zapach, mimo, że nie wąchamy, to nadal przepływający przez nozdrza. Jej śmiech, tak charakterystyczny! I dlaczego to wszystko tracimy ? Dlatego, że ta osoba rani, porzuca, zostawia. Może jemu jest łatwo, ale mi jest trudno. To boli. Dopiero po czasie dowiadujemy jaki naprawdę jesteś, kim zawsze byłeś w oczach ludzi, których ceniłam ponad własne życie. Ile tak na prawdę dla nich znaczyłam, jaką wartość miały te wszystkie słowa, czym była każda obietnica. Dopiero po czasie okazuje się, że wszystko co było tak cholernie ważne, było niczym, nie liczyło się, że wszystko było ściemą. Teraz zostałam sama, został mi tylko taniec. To wszystko. Zostałam bez niczego.
"Miłość jest jak mydło, ubywa jej przy używaniu"
Weszłam do domu i poszłam na górę. Nie miałam ochoty na jedzenie. Muszę się wyspać, bo jutro już o 7:00 mam przyjść do Nando's.
****Następny dzień*******
Obudziłam się o 5:00. Poszłam do łazienki wykonałam poranną toaletę i ubrałam to

Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam szybko na dwór. Była już 6:30, a ja nie chciałam się spóźnić pierwszego dnia w pracy. Weszłam do Nando's i ubrałam specjalny strój.
***8 godzin później*****
Każdego dnia kończyłam o 15:00. Miałam jeszcze 1 godzinę, bo o 16:00 są zajęcia. Weszłam do domu. Byłam wykończona. Był dzisiaj strasznie duży ruch myślałam, że oszaleję. Wzięłam przygotowane rzeczy i ruszyłam do studia. Po 15 minutach byłam koło niego. Zostało półgodziny. ~Co ja będę robić?~ pomyślałam. Usiadłam sobie na ziemi i czekałam. Wtedy zobaczyłam paparazzi, jak robił mi zdjęcia. Podeszłam do niego spokojnie. Widać był przerażony. Co myślałam, że wybuchnę ? Zaśmiałam się widząc jego minę. Zdezorientowany patrzał na mnie.
K: Spokojnie. Nie wybuchnę. Co byś chciał wiedzieć ?
P( paparazzi): Naprawdę chcesz gadać ? Nie wygonisz mnie ?
K: Wiem, że tak to nie pomorze. Wiec co mi szkodzi.- wyjęłam z torby spakowane żelki. Otworzyłam paczkę. - poczęstuj się.- wziął ode mnie żelki. - pytaj.
P: Co jest między tobą i Harrym ?
K: Spodziewałam się tego pytania.-westchnęłam- Między nami nic nie ma. Zakończony rozdział.
P: ale czemu się rozstaliście ?
K: Zaszła tak zwana pomyłka, której nie chcą wyjaśnić.
P: a twoja przyjaciółka Magda ? Czemu cię odrzuciła ?
K: Po niej się tego nie spodziewałam, ale jeżeli mnie " odrzuciła" to nie jest moją przyjaciółką. Teraz chociaż wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem.
P: Widzę, że nie masz łatwego życia ?
K: Ono nigdy nie było łatwe.
P: Czyli, że w przeszłości też zostałaś zraniona ?
K: Tak, ale o tym już nie chcę rozmawiać.
P: Dobrze. Może chciała byś coś jeszcze powiedzieć swoim fanką ?
K: Nie jestem żadną gwiazdą i nie mam fanek, ale jak już są to chcę powiedzieć, żeby nie popełniły tego błędu co ja. Nie ufajcie za szybko ludziom. Potrafią cię zniszczyć.
P: Dzięki. -uśmiechnął się do mnie.
K: Nie ma za co. Teraz dasz mi spokój tak ?
P: Tak- zaśmiał się i odszedł. Zobaczyłam, że wszyscy już są. Podeszłam do nich. Wtedy Tam Podeszła.
T: Możemy pogadać. Na osobności.
K: Okey.- odeszłyśmy na bok. - jeżeli chcesz znów na mnie krzyczeć to daruj sobie. Między mną a Jamesem nic nie ma.
T: Wiem. - wbiła wzrok w parkiet- Ja po prostu.... no... to była moja pierwsza miłość. Przykro mi, że niestety on nie czuję tego samego. Przepraszam cię.
K: Wybaczam, ale ty wiedziałaś, ze James jest gejem ?
T: Tak. - widać, że jest smutna.
K: a jeżeli powiem ci w tajemnicy, że Josh się w tobie podkochuję ?- podniosła wzrok na mnie z uśmiechem na ustach.
T: Tak ? Kto ci to powiedział ? - powiedziała podekscytowana.
K: a taki jeden. Pogadaj z nim. Możliwe, że to ten jedyny.- uśmiechnęłam się do niej.
T: No wiesz.... od jakiegoś czasu podoba mi się, ale myślałam, że on mnie nie lubi.
K: Po prostu jest nieśmiały. - uśmiechnęła się do mnie i odeszła. Podeszła do Josha i zaczęła rozmawiać, a poszłam do szatni, przebrałam się i zaczęłam się rozciągać koło Kate. Była uśmiechnięta, jak nigdy.- to może powiesz mi co lub kto jest powodem twojego uśmiechu.- zachichotała cicho.
Kat: Nawet nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa. Czuję się jakbym.. jakbym miała pełno motylków w brzuchu.
K: To się nazywa miłość. Czyli ktoś zawładnął twoim sercem. Zdradzisz mi kto ?
Kat: To.......
____________________________________________________________
Hey.
1) Zastanawiacie się pewnie kto to ?
2) Jak myślicie ? Ktoś z członków 1D czy może jeszcze ktoś inny ?
3) Podobało się ?
4) Jeżeli to czytasz to skomentuj. Dla ciebie to nic, a dla mnie powód to radości. Nie musi ci się podobać. Możesz napisać, że nie podoba ci się. Zależy mi na waszej opinii. Nawet jeżeli jesteś anonimkiem.
5) Czy Klaudia ma wrócić do Harrego, a może wydarzy się coś co wywróci jej świat do góry nogami ?
Jedno wiem. Wszystko co budowała może się zniszczyć. 1 dzień, 24 h. Dzień w którym.......
Dziękuję <3 xoxo
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
16
Rozdział 16
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
___________________________________________________________________
*****Następny dzień****
Znowu czuję ten ból. Tęsknie za kimś kto za mną nie tęskni. Czemu ja się tak szybko zakochuję ? Magda nie odzywa się. Jest u chłopaków, ale czemu nie odbiera telefonów ? Harry nawet nie zadzwonił. Myślałam, że chociaż powie mi czemu ? Czego ja się mogłam spodziewać, że on wróci ? Do mnie, przecież ja jestem nikim ważnym. Zwykłym człowiekiem. Czasami rozwiązania nie są tak proste, czasami pożegnanie jest jedynym sposobem. Myślałam, że to ta miłość bez której nie da funkcjonować, że będzie ona na zawsze. Myliłam się, jak zawsze. Czemu ludzie tak szybko się ode mnie odsuwają ? W jeden dzień straciłam wszystko co pragnęłam od zawsze. Mimo, że byłam z Harrym krótko nawet bardzo krótko to i tak wiedziałam, że jest on tym przy którym będę zasypiać i budzić się. Gdybym wiedziała, że tak trudno jest puścić Twoją rękę nie dotknęłabym jej. Weszłam do pokoju Magdy. Nie było ubrań. Co ?! Jak to nie było ubrań ? Zaczęłam do niej wydzwaniać. Nie odpowiadała. Po nieudanych próbach ubrałam buty i ruszyłam do domu 1D. Szłam najszybciej, jak umiałam. Kiedy doszłam zapukałam zdenerwowana. Otworzyła mi Magda. Mocno ją przytuliłam.
K: Nawet nie wierz, jak dobrze cię widzieć. Myślałam, że coś ci się stało ? Czemu nie odbierałaś telefonów ?- szybko mnie od siebie od rzuciła.
M: Idź stąd. Nie mieszkam już z tobą. Wyprowadziłam się.
K: ale, jak to ? Coś się stało ?
M: Tak. Po tym co zrobiłaś Hazzie... nie mogę w to uwierzyć. Byłaś dla mnie, jak siostra.
K: Wiem, ale miałam wam powiedzieć, że chodzę do tego studia, że tańczę.
M: Co ? Nie okłamuj mnie, nas ! Wiemy, że zdradziłaś Hazze i zależało ci tylko na kasie !
K: Co ?! Kto ci tego nagadał ?!
M: Harry. Nie znałam ci od tej strony.- widziałam łzy w jej oczach.
K: Ja nic nie zrobiłam. To Harry mnie zdradził. Ja nie wiem- czułam się bez radna. Zamknęła mi drzwi przed twarzą. Zaczęłam pukać, walić. - Otwórzcie. Harry ! Ja go nie zdradziłam.
N: Idź sobie, bo wezwiemy policję. - czułam słone łzy napływające do oczu. Odeszłam od drzwi. Wyszłam poza teren ich posiadłości. Spojrzałam ostatni raz na dom. W oknie widziałam Liama. Widać było, że jest smutny. Miałam nadzieję, że chociaż on mi to wytłumaczy. Wybrałam jego numer i zdzwoniłam.
K: Liam ?
Li:Tak. Słucham.
K: Spotkamy się ? Chcę z tobą pogadać.
L: Dobrze. Zobaczę co da się zrobić.- jego ton był.... dziwny ?
K: Wszystko okey ?
Li : Tak.
K: Chłopaki są w pokoju ?
Li: Tak.
K: W parku. Teraz ?
Li: Okey. Do widzenia.
K: Pa.- szłam w stronę parku. Kiedy doszłam usiadłam sobie wygonie na ławce, a co jeżeli nie będzie chciał rozmawiać ? Tylko o co chodziło Magdzie, że ja zdradziłam Harrego? Najważniejsze pytanie : czy on mnie w ogóle kochał ? Dla nikogo nic nie znaczę. Zobaczyłam Liama, jak idzie w moją stronę. - Hej.
Li: Cześć.
K: Powiesz mi o co chodzi Magdzie ?- spuścił wzrok wpatrując się w swoje ręce. - Liam ? Powiedz mi prawdę.- podniósł swój wzrok na mnie.
Li: Harry... on powiedział, że go zdradziłaś...- przerwałam mu.
K: Co ?! Ja go nie...
Li: Wiem. Wierzę ci, ale tylko ja....
K: Coś jeszcze powiedział ?
Li: że zależało ci tylko na naszej kasie i dlatego byłaś z nim i się z nami przyjaźniłaś.
K: Czemu on to powiedział ? - słone łzy spłynęły mi po policzkach.
Li: Nie wiem, ale mam nadzieję, że to nie prawda
K: Nie to nie prawda. Nie rozumiem mówił, że mnie kocha. - kolejne łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
Li: Ja nie wiem o co mu chodzi. Nam mówił, że jesteś tą jedyną. Przykro mi.
K: Przepraszam cię Liam, ale chcę zostać sama. - wstał z ławki.
Li: Dobrze. - chciał już iść, ale złapałam go za rękę.
K: Dziękuję. - uśmiechnął się do mnie co ja odwzajemniłam i poszedł. Ja wstałam i powoli szłam. Czas poszukać pracy.
**** 1 godzinę później****
Znalazłam pracę kelnerki w Nando's. Musiałam ją wziąć, ponieważ nie było innej, a na razie to mi się przyda. Od jutra miałam zacząć. Teraz poszłam do domu. Usiadłam wygodnie na sofie i patrzałam w telewizor. Naglę na kanale pojawiło się moje i Hazzy zdjęcie.
P(prezenterka): Jak donoszą bliscy znajomi Harrego ta para już nie jest razem. Nie wiem jaki jest powód, ponieważ Harry nie pozwolił nikomu mówić. Dzisiaj widziano Klaudię przed ich domem. Czy ona go jeszcze kocha ? Harry w wywiadzie mówił, że to ta jedyna. Kłamał ? Po kilku dniach para się rozstała. Klaudię widziano także w studiu tanecznych Nathaniela Dombrisona. Mamy także nagranie, jak tańczyła.- wtedy puścili nagranie. Szybko wyłączyłam. Cały świat widział co tam robiłam. Czemu ja go nie zauważyłam ? Usłyszałam, jak mój telefon dzwoni.
J: Włącz na eska.tv !
K: Widziałam James. Nie mogę w to uwierzyć. Czemu go nie zauważyłam ?
J: To nie twoja wina. Zresztą nic się nie stało.
K: Może masz rację.
J: Spotkamy się ?
K: Okey. Ja będę teraz szła do studia poćwiczyć układ.
J: Będę tam czekał.
K: Dobrze. Pa.- wstałam i poszłam do góry. Wzięłam do przygotowane rzeczy. Zeszłam szybko na dół. Otworzyłam drzwi, a tam
pełno paparazzi. Otworzyłam szeroko oczy.
1P(paparazzi): Co się stało z tobą i Harrym ?
2P: Czemu się rozstaliście ? - jeden przekrzykiwał drugiego. Zobaczyłam nadjeżdżające auto, a w nim Kate. Podeszła do mnie i pociągnęła za rękę do auta. Ja nadal oszołomiona wsiadłam. Dopiero po chwili oprzytomniałam.
K: ymm.... dziękuję. Nie wiem co bym zrobiła. Nie jestem przyzwyczajona, ze setka ludzi stoi od moim domem.- uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
Kat: Nie musisz dziękować. Przejeżdżałam obok i zobaczyłam ciebie, a no i James opowiadał nam o tym wszystkim.
K: Czyli już wszystko wiesz i oni też wiedzą ?
Kat: Tak. To źle.
K: Nie chcę o tym rozmawiać. Chcę zacząć od nowa. To za bardzo mnie boli- czułam łzy napływające do oczu.
Kat: Dobrze. Nie będziemy wspominać. - uśmiechnęłam się tylko do niej. Kiedy dojechałyśmy wysiadłam z auta. Razem weszłyśmy do studia. Stała tam cała grupa włącznie z Natem. Podeszłam do nich.
K: Cześć. - James do mnie podszedł i przytulił.
J: Wszystko w porządku.
K: Za parę dni się uciszy. Chcę zapomnieć. Zacząć od nowa. Więc nie przypominaj mi.
J: Okey. - uśmiechnął się do mnie. Spojrzałam na resztę. Spotkałam wściekłe spojrzenie Tam. Popatrzyła na mnie i odwróciła się.
Na: Skoro jesteśmy tu wszyscy to pokarzecie nam co już macie ? Klaudia, zaczniesz.
K: ym.. ja nie jestem przygotowana.
Na: Spróbuj chociaż. - weszłam do szatni i się przebrałam.
K: Dobrze. - podałam mu telefon z muzyką, a on podłączył. Zaczęłam tańczyć. To był jedyny sposób na zapomnienie, chociaż na chwilę. ~ Krok w tył i w przód, obrót, wyskok~ powtarzałam sobie kroki w myślach. Kiedy skończyłam wszyscy zaczęli bić brawo. Patrzałam zdziwiona.
Na: Świetnie. Było parę błędów, ale i tak świetnie. Teraz James. - Przyglądałam się reszcie. Mieli naprawdę fajne pomysły. Naprawdę mi się spodobały, a najbardziej Tam.- dobrze. Wszyscy naprawdę mają świetne układy. Wiec może połączymy je i wyjdzie jeden świetny.- wszyscy popatrzyli po sobie.
Jo: Fajny pomysł.
J: Popieram.
Kat&T&K: My też.
Na: Dobrze. Dzisiaj dam wam jeszcze spokój, ale od jutra trzeba zacząć pracować. O 16:00 się spotkamy tutaj i poćwiczymy. - wszyscy przytaknęli głowami. Dziewczyny poszły do szatni, a ja powoli za nimi. Weszłam do szatni. Dziewczyny rozmawiały o butach, ubraniach, chłopakach i innych rzeczach dziewczęcych. Kiedy Tam wypaliła:
T: A ty Klaudia. Co robisz z Jamesem ? Ostatnio zaczęliście się spotykać.
K: Jesteśmy przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi
T: Nam nie musisz kłamać. Podoba ci się.
K: Nie mówię, że jest brzydki, ale lubię go i tyle.
T: Nie dziwię się, że Harry cię rzucił. Na jego miejscu też bym to zrobiła. - czułam, jak łzy napełniają moje oczy.
Kat: Tam przestań.
T: Nie ! Ona zabrała mi Jamesa !
Kat: Ona ci go nie zabrała. Zresztą on cię tylko lubi. Nic do ciebie nie czuję !- nie chciałam dalej słuchać. Zabolało mnie to co powiedziała. Szybko wybiegłam z studia. Przed studiem czekał na mnie James. Na widok moich łez przytulił mnie mocno, a ja łkałam mu w koszulę.
J: Co się stało ?- spojrzałam na niego.
K: Tam... ona cię kocha...- przerwał mi.
J: Wiem, ale myślałem, że jej przejdzie, bo ja jestem .....
________________________________________________________________
I jest 16 część. Mam nadzieję, ze się podoba. Mi osobiście się podoba . : ) Życzę miłego czytania !
xoxo
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
___________________________________________________________________
*****Następny dzień****
Znowu czuję ten ból. Tęsknie za kimś kto za mną nie tęskni. Czemu ja się tak szybko zakochuję ? Magda nie odzywa się. Jest u chłopaków, ale czemu nie odbiera telefonów ? Harry nawet nie zadzwonił. Myślałam, że chociaż powie mi czemu ? Czego ja się mogłam spodziewać, że on wróci ? Do mnie, przecież ja jestem nikim ważnym. Zwykłym człowiekiem. Czasami rozwiązania nie są tak proste, czasami pożegnanie jest jedynym sposobem. Myślałam, że to ta miłość bez której nie da funkcjonować, że będzie ona na zawsze. Myliłam się, jak zawsze. Czemu ludzie tak szybko się ode mnie odsuwają ? W jeden dzień straciłam wszystko co pragnęłam od zawsze. Mimo, że byłam z Harrym krótko nawet bardzo krótko to i tak wiedziałam, że jest on tym przy którym będę zasypiać i budzić się. Gdybym wiedziała, że tak trudno jest puścić Twoją rękę nie dotknęłabym jej. Weszłam do pokoju Magdy. Nie było ubrań. Co ?! Jak to nie było ubrań ? Zaczęłam do niej wydzwaniać. Nie odpowiadała. Po nieudanych próbach ubrałam buty i ruszyłam do domu 1D. Szłam najszybciej, jak umiałam. Kiedy doszłam zapukałam zdenerwowana. Otworzyła mi Magda. Mocno ją przytuliłam.
K: Nawet nie wierz, jak dobrze cię widzieć. Myślałam, że coś ci się stało ? Czemu nie odbierałaś telefonów ?- szybko mnie od siebie od rzuciła.
M: Idź stąd. Nie mieszkam już z tobą. Wyprowadziłam się.
K: ale, jak to ? Coś się stało ?
M: Tak. Po tym co zrobiłaś Hazzie... nie mogę w to uwierzyć. Byłaś dla mnie, jak siostra.
K: Wiem, ale miałam wam powiedzieć, że chodzę do tego studia, że tańczę.
M: Co ? Nie okłamuj mnie, nas ! Wiemy, że zdradziłaś Hazze i zależało ci tylko na kasie !
K: Co ?! Kto ci tego nagadał ?!
M: Harry. Nie znałam ci od tej strony.- widziałam łzy w jej oczach.
K: Ja nic nie zrobiłam. To Harry mnie zdradził. Ja nie wiem- czułam się bez radna. Zamknęła mi drzwi przed twarzą. Zaczęłam pukać, walić. - Otwórzcie. Harry ! Ja go nie zdradziłam.
N: Idź sobie, bo wezwiemy policję. - czułam słone łzy napływające do oczu. Odeszłam od drzwi. Wyszłam poza teren ich posiadłości. Spojrzałam ostatni raz na dom. W oknie widziałam Liama. Widać było, że jest smutny. Miałam nadzieję, że chociaż on mi to wytłumaczy. Wybrałam jego numer i zdzwoniłam.
K: Liam ?
Li:Tak. Słucham.
K: Spotkamy się ? Chcę z tobą pogadać.
L: Dobrze. Zobaczę co da się zrobić.- jego ton był.... dziwny ?
K: Wszystko okey ?
Li : Tak.
K: Chłopaki są w pokoju ?
Li: Tak.
K: W parku. Teraz ?
Li: Okey. Do widzenia.
K: Pa.- szłam w stronę parku. Kiedy doszłam usiadłam sobie wygonie na ławce, a co jeżeli nie będzie chciał rozmawiać ? Tylko o co chodziło Magdzie, że ja zdradziłam Harrego? Najważniejsze pytanie : czy on mnie w ogóle kochał ? Dla nikogo nic nie znaczę. Zobaczyłam Liama, jak idzie w moją stronę. - Hej.
Li: Cześć.
K: Powiesz mi o co chodzi Magdzie ?- spuścił wzrok wpatrując się w swoje ręce. - Liam ? Powiedz mi prawdę.- podniósł swój wzrok na mnie.
Li: Harry... on powiedział, że go zdradziłaś...- przerwałam mu.
K: Co ?! Ja go nie...
Li: Wiem. Wierzę ci, ale tylko ja....
K: Coś jeszcze powiedział ?
Li: że zależało ci tylko na naszej kasie i dlatego byłaś z nim i się z nami przyjaźniłaś.
K: Czemu on to powiedział ? - słone łzy spłynęły mi po policzkach.
Li: Nie wiem, ale mam nadzieję, że to nie prawda
K: Nie to nie prawda. Nie rozumiem mówił, że mnie kocha. - kolejne łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
Li: Ja nie wiem o co mu chodzi. Nam mówił, że jesteś tą jedyną. Przykro mi.
K: Przepraszam cię Liam, ale chcę zostać sama. - wstał z ławki.
Li: Dobrze. - chciał już iść, ale złapałam go za rękę.
K: Dziękuję. - uśmiechnął się do mnie co ja odwzajemniłam i poszedł. Ja wstałam i powoli szłam. Czas poszukać pracy.
**** 1 godzinę później****
Znalazłam pracę kelnerki w Nando's. Musiałam ją wziąć, ponieważ nie było innej, a na razie to mi się przyda. Od jutra miałam zacząć. Teraz poszłam do domu. Usiadłam wygodnie na sofie i patrzałam w telewizor. Naglę na kanale pojawiło się moje i Hazzy zdjęcie.
P(prezenterka): Jak donoszą bliscy znajomi Harrego ta para już nie jest razem. Nie wiem jaki jest powód, ponieważ Harry nie pozwolił nikomu mówić. Dzisiaj widziano Klaudię przed ich domem. Czy ona go jeszcze kocha ? Harry w wywiadzie mówił, że to ta jedyna. Kłamał ? Po kilku dniach para się rozstała. Klaudię widziano także w studiu tanecznych Nathaniela Dombrisona. Mamy także nagranie, jak tańczyła.- wtedy puścili nagranie. Szybko wyłączyłam. Cały świat widział co tam robiłam. Czemu ja go nie zauważyłam ? Usłyszałam, jak mój telefon dzwoni.
J: Włącz na eska.tv !
K: Widziałam James. Nie mogę w to uwierzyć. Czemu go nie zauważyłam ?
J: To nie twoja wina. Zresztą nic się nie stało.
K: Może masz rację.
J: Spotkamy się ?
K: Okey. Ja będę teraz szła do studia poćwiczyć układ.
J: Będę tam czekał.
K: Dobrze. Pa.- wstałam i poszłam do góry. Wzięłam do przygotowane rzeczy. Zeszłam szybko na dół. Otworzyłam drzwi, a tam
pełno paparazzi. Otworzyłam szeroko oczy.
1P(paparazzi): Co się stało z tobą i Harrym ?
2P: Czemu się rozstaliście ? - jeden przekrzykiwał drugiego. Zobaczyłam nadjeżdżające auto, a w nim Kate. Podeszła do mnie i pociągnęła za rękę do auta. Ja nadal oszołomiona wsiadłam. Dopiero po chwili oprzytomniałam.
K: ymm.... dziękuję. Nie wiem co bym zrobiła. Nie jestem przyzwyczajona, ze setka ludzi stoi od moim domem.- uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.
Kat: Nie musisz dziękować. Przejeżdżałam obok i zobaczyłam ciebie, a no i James opowiadał nam o tym wszystkim.
K: Czyli już wszystko wiesz i oni też wiedzą ?
Kat: Tak. To źle.
K: Nie chcę o tym rozmawiać. Chcę zacząć od nowa. To za bardzo mnie boli- czułam łzy napływające do oczu.
Kat: Dobrze. Nie będziemy wspominać. - uśmiechnęłam się tylko do niej. Kiedy dojechałyśmy wysiadłam z auta. Razem weszłyśmy do studia. Stała tam cała grupa włącznie z Natem. Podeszłam do nich.
K: Cześć. - James do mnie podszedł i przytulił.
J: Wszystko w porządku.
K: Za parę dni się uciszy. Chcę zapomnieć. Zacząć od nowa. Więc nie przypominaj mi.
J: Okey. - uśmiechnął się do mnie. Spojrzałam na resztę. Spotkałam wściekłe spojrzenie Tam. Popatrzyła na mnie i odwróciła się.
Na: Skoro jesteśmy tu wszyscy to pokarzecie nam co już macie ? Klaudia, zaczniesz.
K: ym.. ja nie jestem przygotowana.
Na: Spróbuj chociaż. - weszłam do szatni i się przebrałam.
K: Dobrze. - podałam mu telefon z muzyką, a on podłączył. Zaczęłam tańczyć. To był jedyny sposób na zapomnienie, chociaż na chwilę. ~ Krok w tył i w przód, obrót, wyskok~ powtarzałam sobie kroki w myślach. Kiedy skończyłam wszyscy zaczęli bić brawo. Patrzałam zdziwiona.
Na: Świetnie. Było parę błędów, ale i tak świetnie. Teraz James. - Przyglądałam się reszcie. Mieli naprawdę fajne pomysły. Naprawdę mi się spodobały, a najbardziej Tam.- dobrze. Wszyscy naprawdę mają świetne układy. Wiec może połączymy je i wyjdzie jeden świetny.- wszyscy popatrzyli po sobie.
Jo: Fajny pomysł.
J: Popieram.
Kat&T&K: My też.
Na: Dobrze. Dzisiaj dam wam jeszcze spokój, ale od jutra trzeba zacząć pracować. O 16:00 się spotkamy tutaj i poćwiczymy. - wszyscy przytaknęli głowami. Dziewczyny poszły do szatni, a ja powoli za nimi. Weszłam do szatni. Dziewczyny rozmawiały o butach, ubraniach, chłopakach i innych rzeczach dziewczęcych. Kiedy Tam wypaliła:
T: A ty Klaudia. Co robisz z Jamesem ? Ostatnio zaczęliście się spotykać.
K: Jesteśmy przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi
T: Nam nie musisz kłamać. Podoba ci się.
K: Nie mówię, że jest brzydki, ale lubię go i tyle.
T: Nie dziwię się, że Harry cię rzucił. Na jego miejscu też bym to zrobiła. - czułam, jak łzy napełniają moje oczy.
Kat: Tam przestań.
T: Nie ! Ona zabrała mi Jamesa !
Kat: Ona ci go nie zabrała. Zresztą on cię tylko lubi. Nic do ciebie nie czuję !- nie chciałam dalej słuchać. Zabolało mnie to co powiedziała. Szybko wybiegłam z studia. Przed studiem czekał na mnie James. Na widok moich łez przytulił mnie mocno, a ja łkałam mu w koszulę.
J: Co się stało ?- spojrzałam na niego.
K: Tam... ona cię kocha...- przerwał mi.
J: Wiem, ale myślałem, że jej przejdzie, bo ja jestem .....
________________________________________________________________
I jest 16 część. Mam nadzieję, ze się podoba. Mi osobiście się podoba . : ) Życzę miłego czytania !
xoxo
piątek, 16 sierpnia 2013
15
Rozdział 15.
CZYASZ-KOMENTUJESZ
_______________________________________________
Obudziłam się wtulana w Harrego. Spojrzałam się na niego, słodko spał. Wstałam powoli nie budząc go przy tym. Zeszłam na dół. Większość spała. Tylko Liam grał na playstation.
K: Hej Liaś.
Li: O cześć. Przyłączysz się ?
K: Jasne. - graliśmy chwilę, bo mi się znudziło.
Li: To co... jak ci idzie z Harrym.
K: Naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że nie będzie więcej kłótni.
Li: Słyszałem, że macie już 1 kłótnie za sobą ?
K: Tak. Na szczęście nie było to nic wielkiego.
Li: Teraz tylko ślub !- uśmiechnął się szeroko
K: Spokojnie. O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Zresztą nie jesteśmy ze sobą wystarczająco długo żeby o tym rozmawiać.
Li: Masz rację, ale ja będę chrzestnym waszego pierwszego dziecka.
K: Obiecuję- zaśmialiśmy się obydwoje. - idę zrobić coś do jedzenia.
Li: Pomogę ci.
K: Na to liczyłam.- uśmiechnęłam się szeroko do niego. Weszliśmy do kuchni.- to co robimy ?
Li: Naleśniki ! - zaczęliśmy robić naleśniki. W kuchni był bałagan, że ledwo widziałam szafki. Zrobiliśmy 2 talerze naleśników. Poukładaliśmy na stolę talerze, kubki i naleśniki. Usłyszałam, jak ktoś schodzi po schodach. Najpierw szedł Zayn potem Louis i Hazza na końcu. Spojrzeli na nas dziwnie. No tak byliśmy cali w mące.
N: Wy to przygotowaliście ?
K&Li: Tak.
N: No to Klaudia możesz mieszkać u nas ile chcesz pod warunkiem robienia codziennie takiego śniadanka. - usiadł przy stolę, a za nim Lou, Zayn.
L: To ja pójdę się umyć. Tak samo radzę ci Klaudia. - uśmiechnął się do mnie co ja odwzajemniłam. Harry podszedł do mnie.
H: Już myślałem, że mi uciekłaś.
K: Ja? Nigdy. Za bardzo cię kocham.
H: Takiej odpowiedzi oczekiwałem. To idź się umyj i przebierz, a ja ci zostawię coś do jedzenia. Jeżeli coś jeszcze w ogóle jest.
K: Dobrze.- poszłam do łazienki Hazzy i umyłam się. Umyta i ubrana zeszłam na dół do chłopaków. Usiadłam koło Hazzy przy stolę.
H: Niestety nic nie zostało.- powiedział z pełną buzią. Zaśmiałam się.
K: Zjem później. - rozległa się piosenka Red Lips - to co nam było. Spojrzałam na ekran "Tam"- przepraszam. Za chwilę wrócę. - przeszłam do kuchni i odebrałam.
K: I jak da mi szansę ?
T: Tak, ale musisz odejść z pracy stylistko, bo nie będą pasowały godziny spotkań.
K: Dobra coś wymyślę. Powiem im, że nie mogę pracować u nich, bo... coś wymyślę.
T: Może lepiej powiedz im, że tańczysz i tyle.
K: Nie. Nie mogą się dowiedzieć czemu przestałam tańczyć.
T: Masz zamiar im kiedyś to powiedzieć ?
K: Tak oczywiście, ale najpierw ja sama muszę to ogarnąć. Pozdrów Nate i podziękuj mu.
T: Dobrze. Dzisiaj spotkanie o 14:30. Lepiej się nie spóźnij.
K: Dobrze. Tam gdzie zawszę ?
T: Tak. Pa kochana.
K: Pa. - rozłączyła się. Wyszłam z kuchni i usiadłam koło Harrego. - chłopaki muszę wam coś powiedzieć.
Lou: Stało się coś ?
K: Nie. Ja odchodzę.
H: Wracasz do Polski ?!
K: Nie. Zwalniam się. Mam gdzieś indziej pracę.- kolejne kłamstwo.
H: Szkoda. Przez to będziemy się rzadziej widzieli.
Z: Ale czemu od chodzisz ?
K: ym.... bo mi godziny nie pasują.
Lou: Możemy je zmienić.
K : Dziękuję, ale nie. Znajdziecie może jakąś inną stylistkę.
Li: Dobrze.
K: Ja muszę iść do domu. - wstałam i wsunęłam krzesło. Źle mi było kiedy kłamałam. Chciałam już odejść kiedy Liaś złapał mnie za rękę i szepnął do ucha.
L: Wszystko w porządku ?- kiwnęłam głową na tak.- jeżeli masz problem przyjdź. Porozmawiamy. - uśmiechnęłam się do niego. Mogłam mu zaufać. Może mógł by mi doradzić ?
K: Pa.- Pocałowałam Hazzę w policzek i wyszłam.
**** Oczami Hazzy***
Zdziwiło mnie to, że Klaudia chcę odejść. Do tego ten telefon podczas randki i teraz. Czuję, że nie mówi mi prawdy. Więc postanowiłam za nią iść.
H: Chłopaki ja idę się przejść.
Li: Okey, ale wróć przed 16:00 mamy spotkanie z fankami.
H: Okey. - wyszedłem z domu. Miała najpierw iść do swojego domu. Zobaczyłem, że idzie przez park. Powoli szedłem za nią. Widać, ze nie za bardzo była szczęśliwa. Widziałem na jej twarzy smutek. Tak się na nią zagapiłem, że na kogoś upadłem. Byłą nią długo noga blondynka z dużą ilością makijażu.
B: Uważaj koleś, jak chodzisz ! Przez ciebie będę miała rozmazany makijaż.
H: Przepraszam. Nie zauważyłem cię. - zaczęła mi się przyglądać i w jedną chwilę zaczęła się do mnie uśmiechać i stała się miła.
B: Nie. To moja wina. Więc zapraszam cię na kawę.
H: Dobrze. Harry.
B: Britney.
H: Ładnie - uśmiechnąłem się do niej. Wtedy zobaczyłem, że zgubiłem Klaudię.
B: No to chodź.
H: Gdzie ?
B: na kawę. Za to, że cię przewróciłam.
H: To ja cię przewróciłem, ale pójdę.
B: To ty jesteś tym sławnym Harrym Stylesem ?
H: Tak. Czyli jednak poznałaś mnie.
B: No oczywiście ! Jestem twoją fanką !
H: a czym się zajmujesz ?
B: szukam pracy. Ostatnio kumpela powiedziała mi, że szukacie stylistko, ale jak przyszłam to już ją znaleźliście.
H: Jeżeli masz doświadczenie to możesz zostać naszą stylistką, bo Klaudia się zwolniła.
B: Naprawdę ?! To super. Kiedy mogę zacząć.
H: Skontaktuję się z Paul-em.
B: Dzięki wielkie.- wtedy zobaczyłem, że doszliśmy. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca.
**** Oczami Klaudii****
Czułam, że ktoś mnie śledzi, ale bałam się odwrócić. Szłam tak aż do domu. Weszłam i zobaczyłam w oknie, że nikt za mną nie szedł. Moja wyobraźnia już daję we znaki. Zaśmiałam się sama do siebie. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla z Magdą.
K: No i jak kochani ? Miło spędziliście czas ?
M&N: Tak.
N: Nawet bardzo- uśmiechnęli się do siebie.
K: Więc macie go jeszcze dużo, bo do wieczoru mnie nie będzie. Tylko przyszłam po potrzebne mi rzeczy i żegnam.
M: Jak to ? Gdzie idziesz ?
K: Mam ważną sprawę do załatwienia.
M: Stało się coś ?
K: Nie. Nie martw się.
M: Dobrze.- weszłam do góry i wzięłam parę dresów i top na ramiączkach do torby. Zeszłam szybko na dół.
K: To pa. Życzę miłego popołudnia, a i nie chce zostać jeszcze ciocią !
N: Nie masz się co martwić ! Pa !
M: Pa !- zaśmiałam się i wyszłam. Oglądnęłam się jeszcze czy nikt mnie nie śledzi. Nie. Mam za bujną wyobraźnię. Szłam powoli przez park, bo miałam jeszcze dużo czasu. Zobaczyłam małą kawiarnie. Weszłam do niej. Od rana nic nie jadłam. Więc jedno ciacho mi się należy. Podeszłam do lady i zamówiłam szarlotkę i kawę. Usiadłam w wolnym miejscu i zaczęłam się przyglądać ludziom w kawiarni. Kawałek od siebie dostrzegłam chłopaka w lokach, ale nie widziałam jego twarzy, bo siedział do mnie tyłem. Nie był sam tylko z dziewczyną. Nie. To nie Harry. Cały czas się śmiali. Wtedy mój telefon znowu zadzwonił.
T: Hej i jak nie rozmyśliłaś się jeszcze ?
K: Nigdy. Już dzisiaj się zwolniłam. Jestem gotowa.
T: A co robisz ?
K: Siedzę w kawiarni, a ty ?
T: To świetnie. Ja miałam iść do sklepu, ale zajdę do kawiarni i pogadamy.
K: Okey. Czekam.
T: Pa- rozłączyła się. Zaczęłam znowu się przyglądać chłopakowi i dziewczynie. Zauważyłam, że kelnerka przyniosła mi kawę i ciasto. Zaczęłam je jeść. Postanowiłam, że nie będę się im przyglądać. Usłyszałam, że drzwi się otwierają i zobaczyłam Tam. Zaczęła się rozglądać i po chwili zobaczyła mnie.
T: Cześć kochana.
K: Hej.
Kelnerka: Coś podać ?- zwróciła się do Tam.
T: Kawę.
Kelnerka: Dobrze.- Odeszła od naszego stolika.
T: To opowiadaj, jak ci poszło ? Powiedziałaś im ?
K: Nie. Nie powiedziałam, ale powiem.
T: Kiedy ?
K: Nie wiem. Może jutro, za tydzień.
T: Wiem, że wtrącam się, ale po prostu martwię się o ciebie. Tak, jak Nate.
K: Przecież wy mnie prawię nie znacie.
T: Kiedy dołączysz do naszej grupy to jesteś, jak rodzina. - uśmiechnęłam się tylko. Wtedy zobaczyłam, że te chłopak i dziewczyna wstają i obracają się w naszą stronę. Wtedy zobaczyłam Harrego. Nie. Może to sobowtór ? Patrzył mi w oczy. Zaczął podchodzić. Był coraz bliżej i wtedy wyszeptał.
H: Klaudia ? Co ty tu robisz ?
K: Harry ja spotkałam się z koleżanką, a ty ?- wtedy podeszła ta dziewczyna.
B: Hazzuś chodź już. - przytuliła się do niego.
K: Kto to ?- nie mówię, że nie była zazdrosna, bo byłam. Próbowałam być spokojna.
H: ymm... koleżanka. Spotkałem ją na ulicy.
B: No tak. Będę ich stylistką.
T: Może lepiej mu powiedz.
H: Co powiedzieć ?
K: W domu.
T: Chodź, bo się spóźnimy.
H: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wyjaśnię ci wszystko w domu. - wyszłam szybko z kawiarni. Tam pobiegła za mną.
T: Przepraszam. Wiem, że jesteś na mnie zła, ale i tak w końcu by się to wyjaśniło. - usiadłam na ławce w parku.
K: Może masz rację. Za długo to ciągnę. Mam nadzieje, że mnie zrozumie.
T: Wszystko będzie w porządku.
K: Dobrze. Chodź, bo się spóźnimy- powiedziałam spoglądając na zegarek. Weszłyśmy, a raczej wbiegłyśmy do studia.
T: Przepraszam za spóźnienie. - szybko wbiegła do szatni, a ja w tym czasie podeszłam do Nate.
K: Przepraszam cię Nate, ale zapomniałam. Miałam tyle problemów, że wypadło mi to z głowy.
Na: Nic się nie stało. Wszystko w porządku ?
K: Jeszcze muszę sobie wszystko poukładać.
Na: Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
K: Też mam taką nadzieję. - uśmiechnęłam się do niego.
Na: Idź się przebieraj. - szybko weszłam do szatni i się przebrałam. - dobrze. Muszę wam oznajmić, że trzeba zmienić układ i piosenkę.
Kat: Jaka szkoda. Tak długo ćwiczyliśmy i tworzyliśmy ten układ.
Na: Wiem.
J: Czyli musimy stworzyć nowy układ i wybrać piosenkę ?
Na: Każdy z was stworzy układ, wybierze piosenkę i pokarzę nam go w piątek. To teraz możecie poćwiczyć. Wybrać piosenkę. - wszyscy kiwnęli głową na znak, że rozumieją. Usiadłam sobie na krześle. Spojrzałam na telefon. 10 nie odebranych telefonów od Harrego. Reszta gadała i omawiała piosenki, które można wybrać. Mój telefon znowu zadzwonił. " Harry". Postanowiłam nie odbierać. Patrzałam chwilę na telefon, jak dzwoni. W myślach układałam sobie co miałam mu powiedzieć. Wszyscy na mnie patrzeli. Ja wtedy włożyłam słuchawki do uszy i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę. Była nią N' sync- pop. Dawno ją ściągnęłam. Lubiłam ją. Tak jej słuchałam, że w głowię układał mi się taniec do tej piosenki. Siedziałam tak z 1 godzinę. Dopóki wszyscy nie poszli do szatni. Rozejrzałam się. Nikogo nie było. Wstałam z krzesła. Położyłam telefon przed sobą i włączyłam muzykę. Na początku szło mi dobrze. Potem wczułam się, że nawet nie zauważyłam, że James mi się przyglądał. Kiedy skończyłam usłyszałam brawa. Popatrzyłam się na niego zdziwiona.
J: Świetnie tańczysz.
K: Dzięki. - wzięłam telefon schowałam do torebki.
J: Przepraszam jeżeli ci przeszkodziłem.- podniosłam wzrok na niego.
K: Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do niego szeroko.
J: Coś się stało.- bardziej stwierdził niż zapytał- słyszałem, jak Kate rozmawiała z Tam, że twój chłopak nic nie wiem o tym, że tańczysz i się o tym dzisiaj dowiedział.- spojrzałam na niego zdziwiona. Czemu ona powiedział to wszystko Kate ? To moja sprawa. Chociaż chciałam z kimś o tym pogadać.
K: Tak. Ja muszę iść.- chciałam go wyminąć, ale położył mi rękę na ramieniu.
J: Zawszę możesz ze mną pogadać. - podał mi karteczkę z 9 cyframi. Uśmiechnęłam się do niego.
K: Dobrze. Pa.
J: Pa.- wyszłam ze studia. Miałam na sobie założone dresy i bluzkę na ramiączkach, więc się nie dziwię, że było mi dosyć zimno. Szłam powoli do domu 1D. Musiałam Hazzie wszystko wyjaśnić. Tylko czemu musiał się dowiedzieć w taki sposób ? To moja wina. Mogłam powiedzieć o tym wszystkim. Co ja mu powiem ? Nie chciałam żeby się dowiedział, bo myślałam, że mnie wyśmieję ? Nie uwierzy mi. Tak strasznie boję się, że mi nie wybaczy, przecież ja go okłamywałam. Czego mogę się spodziewać, że mi wybaczy ? Na pewno tak szybko mi nie wybaczy. Co ja narobiłam ? Za nim się obejrzałam byłam koło domu 1D. Drżącą ręką zapukałam do drzwi. Czekałam, aż ktoś otworzy mi drzwi. Otworzył Lou.
K: Jest Harry ?
Lou: Tak siedzi w swoim pokoju z Britney. - powiedział chłodno. Zdziwił mnie ten ton.
K: Mogę do niego wejść ?
Lou: Jasne. - przepuścił mnie w drzwiach. Przeszłam przez salon. Reszcie powiedziałam tylko cześć, ale spotkałam się tylko z chłodnym spojrzeniem i szybko zaczęłam wchodzić po schodach. Magda była u chłopaków. Czyli też się dowiedziała. Ustałam przed drzwiami Harrego. Zapukałam. Nie uzyskałam odpowiedzi więc lekko uchyliłam drzwi. Zajrzałam do środka. Na łóżku leżał Harry i Britaney. Całowali się... czekaj ?! Całowali się. Przyjrzałam się. Tak to on. Nawet nie zauważyli, że weszłam. Czułam, jak do oczu napływają mi łzy. Kiedy przestali się całować to Harry spojrzał na mnie. Widać był zdziwiony. Wybiegłam, jak najszybciej z domu. Za sobą usłyszałam tylko "Klaudia !" Nie mogłam uwierzyć. Czy Harry mnie zdradził ? Zresztą należało mi się. Okłamałam go. Dałam powoli słynąć łzą. Weszłam szybko do domu mojego i Magdy. Pobiegłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. ~Nie płacz~ mówiłam sobie w myślach.
„Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym”
Nie wiedziałam co mam robić. Płakać czy być wściekła ? Wzięłam telefon w rękę i wyjęłam karteczkę z torby z numerem Jamesa.
J: Słucham ?
K: James ?
J: Tak. Klaudia ? Stało się coś ?
K: Harry on...- zaczęłam płakać. Tak to bolało kiedy o tym mówiłam.
J :Co się stało ? Przyjść do ciebie ?
K: On mnie zdradził. Nie. Chciałam z kimś o tym po prostu porozmawiać.
J: Spotkamy się może jutro ?
K: Okey.
J: Wyślę ci jutro gdzie i o jakiej godzinie.
K: Dobrze.
J: To do jutra i nie przejmuj się.
K: Do jutra i dziękuję-wytarłam swoje mokre od płaczu policzki.
J: Nie masz za co. Pa.- rozłączył się. Przebrałam się w pidżamę i próbowałam dodzwonić się do Magdy. Nie odbierała. Stało się coś ? Jak tak to co ? Położyłam się spać i zasnęłam.
________________________________________________________________________
Hey. Jak tam wakacje ? Ja właśnie wracam od fryzjera, a co do opowiadania:
- mam nadzieję, że czytacie.
- mam nadzieję, że spodobało się.
- wiem, że nie jest ono perfekcyjne.
- ten rozdział pisałam długo, ale jestem zadowolona i to mi wystarcza :)xx
Dziękuję wszystkim co czytają tego bloga i komentują. Sprawiacie mi tym wielką radość.
Dziękuję. xx
Przepraszam za błędy. ; *
CZYASZ-KOMENTUJESZ
_______________________________________________
Obudziłam się wtulana w Harrego. Spojrzałam się na niego, słodko spał. Wstałam powoli nie budząc go przy tym. Zeszłam na dół. Większość spała. Tylko Liam grał na playstation.
K: Hej Liaś.
Li: O cześć. Przyłączysz się ?
K: Jasne. - graliśmy chwilę, bo mi się znudziło.
Li: To co... jak ci idzie z Harrym.
K: Naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że nie będzie więcej kłótni.
Li: Słyszałem, że macie już 1 kłótnie za sobą ?
K: Tak. Na szczęście nie było to nic wielkiego.
Li: Teraz tylko ślub !- uśmiechnął się szeroko
K: Spokojnie. O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Zresztą nie jesteśmy ze sobą wystarczająco długo żeby o tym rozmawiać.
Li: Masz rację, ale ja będę chrzestnym waszego pierwszego dziecka.
K: Obiecuję- zaśmialiśmy się obydwoje. - idę zrobić coś do jedzenia.
Li: Pomogę ci.
K: Na to liczyłam.- uśmiechnęłam się szeroko do niego. Weszliśmy do kuchni.- to co robimy ?
Li: Naleśniki ! - zaczęliśmy robić naleśniki. W kuchni był bałagan, że ledwo widziałam szafki. Zrobiliśmy 2 talerze naleśników. Poukładaliśmy na stolę talerze, kubki i naleśniki. Usłyszałam, jak ktoś schodzi po schodach. Najpierw szedł Zayn potem Louis i Hazza na końcu. Spojrzeli na nas dziwnie. No tak byliśmy cali w mące.
N: Wy to przygotowaliście ?
K&Li: Tak.
N: No to Klaudia możesz mieszkać u nas ile chcesz pod warunkiem robienia codziennie takiego śniadanka. - usiadł przy stolę, a za nim Lou, Zayn.
L: To ja pójdę się umyć. Tak samo radzę ci Klaudia. - uśmiechnął się do mnie co ja odwzajemniłam. Harry podszedł do mnie.
H: Już myślałem, że mi uciekłaś.
K: Ja? Nigdy. Za bardzo cię kocham.
H: Takiej odpowiedzi oczekiwałem. To idź się umyj i przebierz, a ja ci zostawię coś do jedzenia. Jeżeli coś jeszcze w ogóle jest.
K: Dobrze.- poszłam do łazienki Hazzy i umyłam się. Umyta i ubrana zeszłam na dół do chłopaków. Usiadłam koło Hazzy przy stolę.
H: Niestety nic nie zostało.- powiedział z pełną buzią. Zaśmiałam się.
K: Zjem później. - rozległa się piosenka Red Lips - to co nam było. Spojrzałam na ekran "Tam"- przepraszam. Za chwilę wrócę. - przeszłam do kuchni i odebrałam.
K: I jak da mi szansę ?
T: Tak, ale musisz odejść z pracy stylistko, bo nie będą pasowały godziny spotkań.
K: Dobra coś wymyślę. Powiem im, że nie mogę pracować u nich, bo... coś wymyślę.
T: Może lepiej powiedz im, że tańczysz i tyle.
K: Nie. Nie mogą się dowiedzieć czemu przestałam tańczyć.
T: Masz zamiar im kiedyś to powiedzieć ?
K: Tak oczywiście, ale najpierw ja sama muszę to ogarnąć. Pozdrów Nate i podziękuj mu.
T: Dobrze. Dzisiaj spotkanie o 14:30. Lepiej się nie spóźnij.
K: Dobrze. Tam gdzie zawszę ?
T: Tak. Pa kochana.
K: Pa. - rozłączyła się. Wyszłam z kuchni i usiadłam koło Harrego. - chłopaki muszę wam coś powiedzieć.
Lou: Stało się coś ?
K: Nie. Ja odchodzę.
H: Wracasz do Polski ?!
K: Nie. Zwalniam się. Mam gdzieś indziej pracę.- kolejne kłamstwo.
H: Szkoda. Przez to będziemy się rzadziej widzieli.
Z: Ale czemu od chodzisz ?
K: ym.... bo mi godziny nie pasują.
Lou: Możemy je zmienić.
K : Dziękuję, ale nie. Znajdziecie może jakąś inną stylistkę.
Li: Dobrze.
K: Ja muszę iść do domu. - wstałam i wsunęłam krzesło. Źle mi było kiedy kłamałam. Chciałam już odejść kiedy Liaś złapał mnie za rękę i szepnął do ucha.
L: Wszystko w porządku ?- kiwnęłam głową na tak.- jeżeli masz problem przyjdź. Porozmawiamy. - uśmiechnęłam się do niego. Mogłam mu zaufać. Może mógł by mi doradzić ?
K: Pa.- Pocałowałam Hazzę w policzek i wyszłam.
**** Oczami Hazzy***
Zdziwiło mnie to, że Klaudia chcę odejść. Do tego ten telefon podczas randki i teraz. Czuję, że nie mówi mi prawdy. Więc postanowiłam za nią iść.
H: Chłopaki ja idę się przejść.
Li: Okey, ale wróć przed 16:00 mamy spotkanie z fankami.
H: Okey. - wyszedłem z domu. Miała najpierw iść do swojego domu. Zobaczyłem, że idzie przez park. Powoli szedłem za nią. Widać, ze nie za bardzo była szczęśliwa. Widziałem na jej twarzy smutek. Tak się na nią zagapiłem, że na kogoś upadłem. Byłą nią długo noga blondynka z dużą ilością makijażu.
B: Uważaj koleś, jak chodzisz ! Przez ciebie będę miała rozmazany makijaż.
H: Przepraszam. Nie zauważyłem cię. - zaczęła mi się przyglądać i w jedną chwilę zaczęła się do mnie uśmiechać i stała się miła.
B: Nie. To moja wina. Więc zapraszam cię na kawę.
H: Dobrze. Harry.
B: Britney.
H: Ładnie - uśmiechnąłem się do niej. Wtedy zobaczyłem, że zgubiłem Klaudię.
B: No to chodź.
H: Gdzie ?
B: na kawę. Za to, że cię przewróciłam.
H: To ja cię przewróciłem, ale pójdę.
B: To ty jesteś tym sławnym Harrym Stylesem ?
H: Tak. Czyli jednak poznałaś mnie.
B: No oczywiście ! Jestem twoją fanką !
H: a czym się zajmujesz ?
B: szukam pracy. Ostatnio kumpela powiedziała mi, że szukacie stylistko, ale jak przyszłam to już ją znaleźliście.
H: Jeżeli masz doświadczenie to możesz zostać naszą stylistką, bo Klaudia się zwolniła.
B: Naprawdę ?! To super. Kiedy mogę zacząć.
H: Skontaktuję się z Paul-em.
B: Dzięki wielkie.- wtedy zobaczyłem, że doszliśmy. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca.
**** Oczami Klaudii****
Czułam, że ktoś mnie śledzi, ale bałam się odwrócić. Szłam tak aż do domu. Weszłam i zobaczyłam w oknie, że nikt za mną nie szedł. Moja wyobraźnia już daję we znaki. Zaśmiałam się sama do siebie. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla z Magdą.
K: No i jak kochani ? Miło spędziliście czas ?
M&N: Tak.
N: Nawet bardzo- uśmiechnęli się do siebie.
K: Więc macie go jeszcze dużo, bo do wieczoru mnie nie będzie. Tylko przyszłam po potrzebne mi rzeczy i żegnam.
M: Jak to ? Gdzie idziesz ?
K: Mam ważną sprawę do załatwienia.
M: Stało się coś ?
K: Nie. Nie martw się.
M: Dobrze.- weszłam do góry i wzięłam parę dresów i top na ramiączkach do torby. Zeszłam szybko na dół.
K: To pa. Życzę miłego popołudnia, a i nie chce zostać jeszcze ciocią !
N: Nie masz się co martwić ! Pa !
M: Pa !- zaśmiałam się i wyszłam. Oglądnęłam się jeszcze czy nikt mnie nie śledzi. Nie. Mam za bujną wyobraźnię. Szłam powoli przez park, bo miałam jeszcze dużo czasu. Zobaczyłam małą kawiarnie. Weszłam do niej. Od rana nic nie jadłam. Więc jedno ciacho mi się należy. Podeszłam do lady i zamówiłam szarlotkę i kawę. Usiadłam w wolnym miejscu i zaczęłam się przyglądać ludziom w kawiarni. Kawałek od siebie dostrzegłam chłopaka w lokach, ale nie widziałam jego twarzy, bo siedział do mnie tyłem. Nie był sam tylko z dziewczyną. Nie. To nie Harry. Cały czas się śmiali. Wtedy mój telefon znowu zadzwonił.
T: Hej i jak nie rozmyśliłaś się jeszcze ?
K: Nigdy. Już dzisiaj się zwolniłam. Jestem gotowa.
T: A co robisz ?
K: Siedzę w kawiarni, a ty ?
T: To świetnie. Ja miałam iść do sklepu, ale zajdę do kawiarni i pogadamy.
K: Okey. Czekam.
T: Pa- rozłączyła się. Zaczęłam znowu się przyglądać chłopakowi i dziewczynie. Zauważyłam, że kelnerka przyniosła mi kawę i ciasto. Zaczęłam je jeść. Postanowiłam, że nie będę się im przyglądać. Usłyszałam, że drzwi się otwierają i zobaczyłam Tam. Zaczęła się rozglądać i po chwili zobaczyła mnie.
T: Cześć kochana.
K: Hej.
Kelnerka: Coś podać ?- zwróciła się do Tam.
T: Kawę.
Kelnerka: Dobrze.- Odeszła od naszego stolika.
T: To opowiadaj, jak ci poszło ? Powiedziałaś im ?
K: Nie. Nie powiedziałam, ale powiem.
T: Kiedy ?
K: Nie wiem. Może jutro, za tydzień.
T: Wiem, że wtrącam się, ale po prostu martwię się o ciebie. Tak, jak Nate.
K: Przecież wy mnie prawię nie znacie.
T: Kiedy dołączysz do naszej grupy to jesteś, jak rodzina. - uśmiechnęłam się tylko. Wtedy zobaczyłam, że te chłopak i dziewczyna wstają i obracają się w naszą stronę. Wtedy zobaczyłam Harrego. Nie. Może to sobowtór ? Patrzył mi w oczy. Zaczął podchodzić. Był coraz bliżej i wtedy wyszeptał.
H: Klaudia ? Co ty tu robisz ?
K: Harry ja spotkałam się z koleżanką, a ty ?- wtedy podeszła ta dziewczyna.
B: Hazzuś chodź już. - przytuliła się do niego.
K: Kto to ?- nie mówię, że nie była zazdrosna, bo byłam. Próbowałam być spokojna.
H: ymm... koleżanka. Spotkałem ją na ulicy.
B: No tak. Będę ich stylistką.
T: Może lepiej mu powiedz.
H: Co powiedzieć ?
K: W domu.
T: Chodź, bo się spóźnimy.
H: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wyjaśnię ci wszystko w domu. - wyszłam szybko z kawiarni. Tam pobiegła za mną.
T: Przepraszam. Wiem, że jesteś na mnie zła, ale i tak w końcu by się to wyjaśniło. - usiadłam na ławce w parku.
K: Może masz rację. Za długo to ciągnę. Mam nadzieje, że mnie zrozumie.
T: Wszystko będzie w porządku.
K: Dobrze. Chodź, bo się spóźnimy- powiedziałam spoglądając na zegarek. Weszłyśmy, a raczej wbiegłyśmy do studia.
T: Przepraszam za spóźnienie. - szybko wbiegła do szatni, a ja w tym czasie podeszłam do Nate.
K: Przepraszam cię Nate, ale zapomniałam. Miałam tyle problemów, że wypadło mi to z głowy.
Na: Nic się nie stało. Wszystko w porządku ?
K: Jeszcze muszę sobie wszystko poukładać.
Na: Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
K: Też mam taką nadzieję. - uśmiechnęłam się do niego.
Na: Idź się przebieraj. - szybko weszłam do szatni i się przebrałam. - dobrze. Muszę wam oznajmić, że trzeba zmienić układ i piosenkę.
Kat: Jaka szkoda. Tak długo ćwiczyliśmy i tworzyliśmy ten układ.
Na: Wiem.
J: Czyli musimy stworzyć nowy układ i wybrać piosenkę ?
Na: Każdy z was stworzy układ, wybierze piosenkę i pokarzę nam go w piątek. To teraz możecie poćwiczyć. Wybrać piosenkę. - wszyscy kiwnęli głową na znak, że rozumieją. Usiadłam sobie na krześle. Spojrzałam na telefon. 10 nie odebranych telefonów od Harrego. Reszta gadała i omawiała piosenki, które można wybrać. Mój telefon znowu zadzwonił. " Harry". Postanowiłam nie odbierać. Patrzałam chwilę na telefon, jak dzwoni. W myślach układałam sobie co miałam mu powiedzieć. Wszyscy na mnie patrzeli. Ja wtedy włożyłam słuchawki do uszy i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę. Była nią N' sync- pop. Dawno ją ściągnęłam. Lubiłam ją. Tak jej słuchałam, że w głowię układał mi się taniec do tej piosenki. Siedziałam tak z 1 godzinę. Dopóki wszyscy nie poszli do szatni. Rozejrzałam się. Nikogo nie było. Wstałam z krzesła. Położyłam telefon przed sobą i włączyłam muzykę. Na początku szło mi dobrze. Potem wczułam się, że nawet nie zauważyłam, że James mi się przyglądał. Kiedy skończyłam usłyszałam brawa. Popatrzyłam się na niego zdziwiona.
J: Świetnie tańczysz.
K: Dzięki. - wzięłam telefon schowałam do torebki.
J: Przepraszam jeżeli ci przeszkodziłem.- podniosłam wzrok na niego.
K: Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do niego szeroko.
J: Coś się stało.- bardziej stwierdził niż zapytał- słyszałem, jak Kate rozmawiała z Tam, że twój chłopak nic nie wiem o tym, że tańczysz i się o tym dzisiaj dowiedział.- spojrzałam na niego zdziwiona. Czemu ona powiedział to wszystko Kate ? To moja sprawa. Chociaż chciałam z kimś o tym pogadać.
K: Tak. Ja muszę iść.- chciałam go wyminąć, ale położył mi rękę na ramieniu.
J: Zawszę możesz ze mną pogadać. - podał mi karteczkę z 9 cyframi. Uśmiechnęłam się do niego.
K: Dobrze. Pa.
J: Pa.- wyszłam ze studia. Miałam na sobie założone dresy i bluzkę na ramiączkach, więc się nie dziwię, że było mi dosyć zimno. Szłam powoli do domu 1D. Musiałam Hazzie wszystko wyjaśnić. Tylko czemu musiał się dowiedzieć w taki sposób ? To moja wina. Mogłam powiedzieć o tym wszystkim. Co ja mu powiem ? Nie chciałam żeby się dowiedział, bo myślałam, że mnie wyśmieję ? Nie uwierzy mi. Tak strasznie boję się, że mi nie wybaczy, przecież ja go okłamywałam. Czego mogę się spodziewać, że mi wybaczy ? Na pewno tak szybko mi nie wybaczy. Co ja narobiłam ? Za nim się obejrzałam byłam koło domu 1D. Drżącą ręką zapukałam do drzwi. Czekałam, aż ktoś otworzy mi drzwi. Otworzył Lou.
K: Jest Harry ?
Lou: Tak siedzi w swoim pokoju z Britney. - powiedział chłodno. Zdziwił mnie ten ton.
K: Mogę do niego wejść ?
Lou: Jasne. - przepuścił mnie w drzwiach. Przeszłam przez salon. Reszcie powiedziałam tylko cześć, ale spotkałam się tylko z chłodnym spojrzeniem i szybko zaczęłam wchodzić po schodach. Magda była u chłopaków. Czyli też się dowiedziała. Ustałam przed drzwiami Harrego. Zapukałam. Nie uzyskałam odpowiedzi więc lekko uchyliłam drzwi. Zajrzałam do środka. Na łóżku leżał Harry i Britaney. Całowali się... czekaj ?! Całowali się. Przyjrzałam się. Tak to on. Nawet nie zauważyli, że weszłam. Czułam, jak do oczu napływają mi łzy. Kiedy przestali się całować to Harry spojrzał na mnie. Widać był zdziwiony. Wybiegłam, jak najszybciej z domu. Za sobą usłyszałam tylko "Klaudia !" Nie mogłam uwierzyć. Czy Harry mnie zdradził ? Zresztą należało mi się. Okłamałam go. Dałam powoli słynąć łzą. Weszłam szybko do domu mojego i Magdy. Pobiegłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. ~Nie płacz~ mówiłam sobie w myślach.
„Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym”
Nie wiedziałam co mam robić. Płakać czy być wściekła ? Wzięłam telefon w rękę i wyjęłam karteczkę z torby z numerem Jamesa.
J: Słucham ?
K: James ?
J: Tak. Klaudia ? Stało się coś ?
K: Harry on...- zaczęłam płakać. Tak to bolało kiedy o tym mówiłam.
J :Co się stało ? Przyjść do ciebie ?
K: On mnie zdradził. Nie. Chciałam z kimś o tym po prostu porozmawiać.
J: Spotkamy się może jutro ?
K: Okey.
J: Wyślę ci jutro gdzie i o jakiej godzinie.
K: Dobrze.
J: To do jutra i nie przejmuj się.
K: Do jutra i dziękuję-wytarłam swoje mokre od płaczu policzki.
J: Nie masz za co. Pa.- rozłączył się. Przebrałam się w pidżamę i próbowałam dodzwonić się do Magdy. Nie odbierała. Stało się coś ? Jak tak to co ? Położyłam się spać i zasnęłam.
________________________________________________________________________
Hey. Jak tam wakacje ? Ja właśnie wracam od fryzjera, a co do opowiadania:
- mam nadzieję, że czytacie.
- mam nadzieję, że spodobało się.
- wiem, że nie jest ono perfekcyjne.
- ten rozdział pisałam długo, ale jestem zadowolona i to mi wystarcza :)xx
Dziękuję wszystkim co czytają tego bloga i komentują. Sprawiacie mi tym wielką radość.
Dziękuję. xx
Przepraszam za błędy. ; *
sobota, 3 sierpnia 2013
14
Rozdział 14
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________
Wyszłam przed dom. Harry stał oparty o samochód .
H: ślicznie wyglądasz. Podobał się prezent ?
K: Dziękuję. Tak i to bardzo, ale musiała dużo kosztować.
H Ciebie każde pieniądze są wartę. Ja zresztą mam podobną. - pokazał mi swoją bransoletkę.
H: Dzięki tej bransoletce będziesz zawsze w moim sercu i nigdy go nie opuścisz. Kocham cię.
K :Ja ciebie też kocham. - Harry otworzył mi drzwi do samochodu. Droga szybko nam minęłam. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i nawet śpiewaliśmy.
H: Dojechaliśmy na miejsce.- był to wysoki budynek. Zanim się obejrzałam Harry już otwierał mi drzwi od samochodu.
K: Co my tu robimy?
H: Idziemy na naszą pierwszą randkę.- uśmiechnęłam się szeroko do niego, a on wyciągnął opaskę na oczy.- ufasz mi ?
K: Tak.
H: To teraz zawiążę ci tą opaskę na oczy i będę cię prowadził. Okey ?- kiwnęłam tylko głową na znak tak. Trzymałam mocno jego rękę. Czułam, że idziemy do góry,. Po chwili poczułam lekki wiaterek. Wyszliśmy na dwór ? Nie przecież szliśmy w górę .- teraz zdejmę ci opaskę, ale nie otwieraj oczu.- poczułam, jak zdejmuję mi opaskę. Tak, jak kazał nie otwierałam jeszcze oczu. Złapał mnie za ręce i położył na barierce ? Tak mi się wydawało.- otwórz oczy.- otworzyłam i zobaczyłam piękny widok Londynu.
K: Harry tu jest pięknie.
H: Znalazłem to miejsce rok temu i postanowiłem, że przyprowadzę tu tą jedyną, która wychowa moje dzieci i właśnie przyprowadziłem. - odwróciłam się do niego przodem i spojrzałam głęboko w oczy.
K : Kocham cię. Harry- pocałowałam go w usta, gdy się odsunęłam on odpowiedział.
H: Ja ciebie też. - staliśmy tak chwilę i patrzeliśmy sobie w oczy- to jeszcze nie koniec niespodzianki-spojrzałam na niego zdziwiona. Odsunął się i zobaczyłam pięknie przystrojony strój.
K: sam to przygotowałeś ?
H: Ja przecież byłem cały czas koło ciebie. Pomogła mi Danielle i Perrie.
K: Kto ?
H: Dziewczyna Zayna i Liama. Jest jeszcze Elonore dziewczyna Louisa. Poznasz je w ten weekend.
K: Fajnie.
H: Kiedy dowiedziały się, że idę z tobą na randkę i, że jest to coś więcej od razu mi pomogły.- uśmiechnęłam się do niego. Usiedliśmy przy stolę. - tę chwilę zapamiętam do końca życia.
K: Ja też.- siedzieliśmy tak przy stolę kiedy rozległa się piosenka Red Lips- to co nam było. Spojrzałam na wyświetlacz "Tam" Zapomniałam ! Miałam przyjść na spotkanie.
Spojrzałam na Harrego- to bardzo ważne muszę to odebrać.
K: Dobrze nic się nie stało.- uśmiechnęłam się do niego. Odebrałam.
T: Czemu nie przyszłaś na zajęcia ?
K: Wiem. Zapomniałam. Miałam problem z przyjaciółką.
T: ale dołączysz do grupy ?
K: Jeżeli to jeszcze aktualne to tak.
T: Przekonam Nate. Nie był zadowolony kiedy nie przyszłaś.
K: Przeproś go ode mnie i resztę.
T: Dobra pa kochana.
K: Pa i dziękuję.- rozłączyłam się i spojrzałam się na Harrego- przepraszam, ale musiałam to odebrać to dla mnie ważne.
H: Dobrze nic się nie stało. Przypuśćmy, że tego nie było.- uśmiechnął się do mnie ukazując swoje dołeczki.
K : Kocham cię.
H:Ja ciebie też.- reszta randki upłynęła dobrze. Te wydarzenie zostanie w mojej pamięci na zawsze. Po skończonej randce odwiózł mnie do domu. . Staliśmy już samochodem koło domu kiedy mi się przypomniało.
K: Zapomniałam ! Miałam zostawić dom Niallowi i Magdzie. Byś mógł podwieźć mnie pod jakiś tani motel ?
H; Nie pozwolę ci spać w motelu kiedy możesz u nas .
K : Nie chcę się narzucać.
H: I nie będziesz. Szybko dotarliśmy pod ich dom. Weszliśmy do środka.- Jestem !
Lou: I jak udała się randka ?
H: Było super.- uśmiechnął się do mnie. - weszliśmy do salonu.
Li: Klaudia !- uśmiechnął się do mnie szeroko.
H: Zostanie dziś u nas, bo zostawiła dom Niallowi i Magdzie.
Z: Ja bym jutro na twoim miejscu do domu za szybko nie wracał. Nie wiadomo co będzie się tam działo.
K: Mam nadzieje, że dom będzie cały.- wszyscy wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Uspokoiliśmy się dopiero po 10 minutach.
L: Chyba nie będziesz spała w sukience ?
K: a no tak. Ma może ktoś pożyczyć bluzkę i jakieś szorty ?
H: Ja ci dam. Poczekaj tu.
K: Okey.- usiadłam obok Liama.
Lou: To co oglądamy jakiś horror !
K: Okey, ale ostrzegam, że nie zasnę.
Z: To my też nie zaśniemy.- zobaczyłam, że Harry schodzi z schodów z ubraniem. Louis w tym czasie wybierał film.
H: Proszę. Wiesz gdzie łazienka ?
K: Tak.
Lou: Mam "Krwawa uczta." !- weszłam po schodach i brałam przydużą koszulkę z dużym napisem "Fuck" i czarne szorty.
*** pół godziny później***
Wszyscy oprócz mnie i Harrego spali. Horror był okropnie straszny, jak dla mnie, ale i tak mało co z niego oglądałam, bo co chwilę zasłaniałam się poduszką lub chowałam w koszulkę Harrego. Film się skończył. Spojrzałam na resztę zespołu i zwróciłam się do Harrego.
K: Zostawiamy ich czy zanosimy do pokoi ?
H: Zostawiamy. Nie będę ich dźwigał.
K: To gdzie ja będę spać ? Jeżeli w ogóle zasnę.
H: ze mną.
K: okey. - weszliśmy do góry i położyliśmy się na łóżku. Patrzeliśmy sobie w oczy. Harry zaczął mnie całować. Od szyi do moich ust i zaczął wkładać ręce pod moją bluzkę. Jeździł swoimi rękami po moich plecach bawiąc się zapięciem.
H: Mam na ciebie ochotę.- szepnął mi do ucha. Nic nie odpowiedziałam. Harry zdjął koszulkę ukazując swoje tatuaże. Miał ich sporo, ale jakoś nigdy nie interesowali mnie faceci w tatuażach chociaż sama chciałam kiedyś mieć taki jeden. Wracając do sytuacji. Nie byłam przygotowana a to. Dalej mnie całował. Chciał mi zdjąć bluzkę. Kiedy go zatrzymałam. Spojrzał na mnie zdziwiony.- stało się coś ?
K: Harry ja nie potrafię. Czuję się, jak kilka lat temu.- usiadłam na łóżku.- boję się, że to znowu powróci. On powróci.- Harry mnie przytulił.
H: Spokojnie. Przepraszam. To ja nie powinienem. Za szybko się to dzieję.
K: Nie Harry. Nie obwiniaj się.- podniosłam na niego wzrok.
H: Dobrze. Spij teraz.
K: Dziękuję, że mnie rozumiesz.
H: Kocham cię.
K: Ja ciebie też. Dobranoc.
H: Dobranoc- wtuliłam się w niego i zasnęłam.
" Kocham Cię moimi myślami
Całymi dniami i nocami
Z Tobą wiążę swe nadzieje
A miłość... miłość nas rozgrzeje "- Rh+ Jezu to znowu się stało
________________________________________________________________
Mama nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że krótki, ale brak weny, a biorę udział w konkursie na najlepszego imagina o Lou i na razie nie mam żadnego pomysłu na niego ! Nie wiem czy w ogóle wezmę w nim udział. Dobra. Teraz trochę o wakacjach, jak wam one mijają, bo dla mnie są za krótkie. Teraz będę szła do 1 gim. Brrrr....
CZYTASZ-KOMENTUJESZ
_____________________________
Wyszłam przed dom. Harry stał oparty o samochód .
H: ślicznie wyglądasz. Podobał się prezent ?
K: Dziękuję. Tak i to bardzo, ale musiała dużo kosztować.
H Ciebie każde pieniądze są wartę. Ja zresztą mam podobną. - pokazał mi swoją bransoletkę.
H: Dzięki tej bransoletce będziesz zawsze w moim sercu i nigdy go nie opuścisz. Kocham cię.
K :Ja ciebie też kocham. - Harry otworzył mi drzwi do samochodu. Droga szybko nam minęłam. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i nawet śpiewaliśmy.
H: Dojechaliśmy na miejsce.- był to wysoki budynek. Zanim się obejrzałam Harry już otwierał mi drzwi od samochodu.
K: Co my tu robimy?
H: Idziemy na naszą pierwszą randkę.- uśmiechnęłam się szeroko do niego, a on wyciągnął opaskę na oczy.- ufasz mi ?
K: Tak.
H: To teraz zawiążę ci tą opaskę na oczy i będę cię prowadził. Okey ?- kiwnęłam tylko głową na znak tak. Trzymałam mocno jego rękę. Czułam, że idziemy do góry,. Po chwili poczułam lekki wiaterek. Wyszliśmy na dwór ? Nie przecież szliśmy w górę .- teraz zdejmę ci opaskę, ale nie otwieraj oczu.- poczułam, jak zdejmuję mi opaskę. Tak, jak kazał nie otwierałam jeszcze oczu. Złapał mnie za ręce i położył na barierce ? Tak mi się wydawało.- otwórz oczy.- otworzyłam i zobaczyłam piękny widok Londynu.
K: Harry tu jest pięknie.
H: Znalazłem to miejsce rok temu i postanowiłem, że przyprowadzę tu tą jedyną, która wychowa moje dzieci i właśnie przyprowadziłem. - odwróciłam się do niego przodem i spojrzałam głęboko w oczy.
K : Kocham cię. Harry- pocałowałam go w usta, gdy się odsunęłam on odpowiedział.
H: Ja ciebie też. - staliśmy tak chwilę i patrzeliśmy sobie w oczy- to jeszcze nie koniec niespodzianki-spojrzałam na niego zdziwiona. Odsunął się i zobaczyłam pięknie przystrojony strój.
K: sam to przygotowałeś ?
H: Ja przecież byłem cały czas koło ciebie. Pomogła mi Danielle i Perrie.
K: Kto ?
H: Dziewczyna Zayna i Liama. Jest jeszcze Elonore dziewczyna Louisa. Poznasz je w ten weekend.
K: Fajnie.
H: Kiedy dowiedziały się, że idę z tobą na randkę i, że jest to coś więcej od razu mi pomogły.- uśmiechnęłam się do niego. Usiedliśmy przy stolę. - tę chwilę zapamiętam do końca życia.
K: Ja też.- siedzieliśmy tak przy stolę kiedy rozległa się piosenka Red Lips- to co nam było. Spojrzałam na wyświetlacz "Tam" Zapomniałam ! Miałam przyjść na spotkanie.
Spojrzałam na Harrego- to bardzo ważne muszę to odebrać.
K: Dobrze nic się nie stało.- uśmiechnęłam się do niego. Odebrałam.
T: Czemu nie przyszłaś na zajęcia ?
K: Wiem. Zapomniałam. Miałam problem z przyjaciółką.
T: ale dołączysz do grupy ?
K: Jeżeli to jeszcze aktualne to tak.
T: Przekonam Nate. Nie był zadowolony kiedy nie przyszłaś.
K: Przeproś go ode mnie i resztę.
T: Dobra pa kochana.
K: Pa i dziękuję.- rozłączyłam się i spojrzałam się na Harrego- przepraszam, ale musiałam to odebrać to dla mnie ważne.
H: Dobrze nic się nie stało. Przypuśćmy, że tego nie było.- uśmiechnął się do mnie ukazując swoje dołeczki.
K : Kocham cię.
H:Ja ciebie też.- reszta randki upłynęła dobrze. Te wydarzenie zostanie w mojej pamięci na zawsze. Po skończonej randce odwiózł mnie do domu. . Staliśmy już samochodem koło domu kiedy mi się przypomniało.
K: Zapomniałam ! Miałam zostawić dom Niallowi i Magdzie. Byś mógł podwieźć mnie pod jakiś tani motel ?
H; Nie pozwolę ci spać w motelu kiedy możesz u nas .
K : Nie chcę się narzucać.
H: I nie będziesz. Szybko dotarliśmy pod ich dom. Weszliśmy do środka.- Jestem !
Lou: I jak udała się randka ?
H: Było super.- uśmiechnął się do mnie. - weszliśmy do salonu.
Li: Klaudia !- uśmiechnął się do mnie szeroko.
H: Zostanie dziś u nas, bo zostawiła dom Niallowi i Magdzie.
Z: Ja bym jutro na twoim miejscu do domu za szybko nie wracał. Nie wiadomo co będzie się tam działo.
K: Mam nadzieje, że dom będzie cały.- wszyscy wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Uspokoiliśmy się dopiero po 10 minutach.
L: Chyba nie będziesz spała w sukience ?
K: a no tak. Ma może ktoś pożyczyć bluzkę i jakieś szorty ?
H: Ja ci dam. Poczekaj tu.
K: Okey.- usiadłam obok Liama.
Lou: To co oglądamy jakiś horror !
K: Okey, ale ostrzegam, że nie zasnę.
Z: To my też nie zaśniemy.- zobaczyłam, że Harry schodzi z schodów z ubraniem. Louis w tym czasie wybierał film.
H: Proszę. Wiesz gdzie łazienka ?
K: Tak.
Lou: Mam "Krwawa uczta." !- weszłam po schodach i brałam przydużą koszulkę z dużym napisem "Fuck" i czarne szorty.
*** pół godziny później***
Wszyscy oprócz mnie i Harrego spali. Horror był okropnie straszny, jak dla mnie, ale i tak mało co z niego oglądałam, bo co chwilę zasłaniałam się poduszką lub chowałam w koszulkę Harrego. Film się skończył. Spojrzałam na resztę zespołu i zwróciłam się do Harrego.
K: Zostawiamy ich czy zanosimy do pokoi ?
H: Zostawiamy. Nie będę ich dźwigał.
K: To gdzie ja będę spać ? Jeżeli w ogóle zasnę.
H: ze mną.
K: okey. - weszliśmy do góry i położyliśmy się na łóżku. Patrzeliśmy sobie w oczy. Harry zaczął mnie całować. Od szyi do moich ust i zaczął wkładać ręce pod moją bluzkę. Jeździł swoimi rękami po moich plecach bawiąc się zapięciem.
H: Mam na ciebie ochotę.- szepnął mi do ucha. Nic nie odpowiedziałam. Harry zdjął koszulkę ukazując swoje tatuaże. Miał ich sporo, ale jakoś nigdy nie interesowali mnie faceci w tatuażach chociaż sama chciałam kiedyś mieć taki jeden. Wracając do sytuacji. Nie byłam przygotowana a to. Dalej mnie całował. Chciał mi zdjąć bluzkę. Kiedy go zatrzymałam. Spojrzał na mnie zdziwiony.- stało się coś ?
K: Harry ja nie potrafię. Czuję się, jak kilka lat temu.- usiadłam na łóżku.- boję się, że to znowu powróci. On powróci.- Harry mnie przytulił.
H: Spokojnie. Przepraszam. To ja nie powinienem. Za szybko się to dzieję.
K: Nie Harry. Nie obwiniaj się.- podniosłam na niego wzrok.
H: Dobrze. Spij teraz.
K: Dziękuję, że mnie rozumiesz.
H: Kocham cię.
K: Ja ciebie też. Dobranoc.
H: Dobranoc- wtuliłam się w niego i zasnęłam.
" Kocham Cię moimi myślami
Całymi dniami i nocami
Z Tobą wiążę swe nadzieje
A miłość... miłość nas rozgrzeje "- Rh+ Jezu to znowu się stało
________________________________________________________________
Mama nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że krótki, ale brak weny, a biorę udział w konkursie na najlepszego imagina o Lou i na razie nie mam żadnego pomysłu na niego ! Nie wiem czy w ogóle wezmę w nim udział. Dobra. Teraz trochę o wakacjach, jak wam one mijają, bo dla mnie są za krótkie. Teraz będę szła do 1 gim. Brrrr....
Subskrybuj:
Posty (Atom)






