sobota, 31 sierpnia 2013

20

Rozdział 20

CZYTASZ-KOMENTUJESZ
__________________________________________________________________________

K: Będę mogła kiedykolwiek tańczyć ?- widziałam, że lekarz zastanawiał się nad tym. Podejrzewałam, że nie, ale chciałam wiedzieć to od lekarza.
L: Przypuszczam, że będzie pani musiała  przejść leczenie,  ale najpierw poczekamy na wyniki. Potem osądzimy. - uśmiechnęłam się do niego ciepło. To i tak dawało mi powód do szczęścia.  Wiara, że będę mogła kiedykolwiek jeszcze tańczyć.  Zastanawiam się dlaczego Harry nie przyszedł ? Skoro Liam wiedział to on też, a może u nie powiedział ? Nie. Nie myślę o tym, przecież ja go nie kocham.... co ja gadam ! Kocham go.  Chciałabym żeby teraz tu był i wpierał Tak strasznie za nim tęsknie. Łza spłynęła powoli po moim policzku.  Wytarłam ją ręką. Może powinnam mu wybaczyć ? Zresztą nie będzie chciał ze mną być, przecież ja będę jeździć na wózku ! Nie będzie  chciał być z takim kimś jak ja.  Byłam w sali sama. Łzy leciały mi ciurkiem. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Wytarłam szybko ręką twarz.
K: Proszę. - w drzwiach stanęła Kate i Liam. Uśmiechnęli się do mnie lekko.
Kat: Reszta poszła już do domu.  Powiedzieliśmy, że dzisiaj zostaniemy z tobą. - podeszli do łóżka i usiedli na małych stołeczkach.
K: Nie musieliście. - uśmiechnęłam się.
Li: ale chcieliśmy. Wiemy, że bardzo o przeżywasz i nie jest ci łatwo. - mój uśmiech z twarzy znikł.
K: Jak się trzymam.
Kat: Rozpoczniemy rehabilitację.
K: Przestańcie. T kosztuję, a ja nie mam tyle pieniędzy.
Li: Dam ci je.
K: Nie. Nie chcę twoich pieniędzy. To nie w moim stylu. - nikt się nie odezwał. Wiedzieli, że nie wezmę tych pieniędzy, że nie przekonają mnie. - a co u Harrego ?- szepnęłam.  Liam spojrzał na mnie wyraźnie zdziwiony moim pytaniem.- czy oni wiedzą ?- spuściłam wzrok na moje ręce.
Li: Nie powiedziałem mu. Wypytuję, ale mówię, że pracujesz. - podniosłam na niego wzrok. - chcesz żeby się dowiedział ?- No właśnie. Czy chcę żeby się dowiedział ? Nie. Nie chcę, a jeżeli już nigdy się o mnie nie odezwie ?
K: Nie. Nie mów mu.
Kat: Wiesz, że i tak się dowie. - spojrzałam na nią.
K: Na razie nie chcę żeby się dowiadywał. - szybko zmieniła temat. - a, jak tam między wami ?- oboje spojrzeli po sobie, a potem na mnie.
Li: Nic. - Zobaczyłam, że ukradkiem Liam spogląda na Kate.
K: Te wasze "nic" widać na kilometry. -zaśmiałam się. 
Kat: Zdaję ci się.
K: No wiecie ! Mi nie powiecie ! Foch.- skrzyżowałam ręce na piersi.
Li: Oj nie fochaj się. - wtedy dostałam sms.  Spojrzałam na  telefon "Liam". Podniosłam wzrok na niego z pytającym spojrzeniem. Otworzyłam  wiadomość.

                                   " Chcę zaprosić ją dzisiaj na randkę."
Uśmiechnęłam  się do telefonu. 
K:  No to teraz idźcie. - uśmiechnęłam się szeroko do Kate i Liama.
Kat: No wiesz co ! Wyganiasz nas .
K: Nie. Tylko pomagam.- zaśmiałam się.
L: To pa !- pociągnął Kate za rękę. Siedziałam.... leżałam tak z wielkim uśmiechem na twarzy . Strasznie się  cieszyłam, że im się układa. Chociaż im.  Czułam, jak oczy mi się zamykają. Byłam bardzo śpiąca. Za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. Szybko usnęłam.

" Ksiądz: Czy ty Harry chcesz wziąć Klaudię za swoją zonę ?- uśmiechnął się do mnie szeroko.
   H: Tak.
  Ksiądz: Czy ty Klaudio chcesz wziąć  Harrego  za swojego męża ? - spojrzałam na niego   
  uśmiechnięta od ucha do ucha.
  K: Tak.
  Ksiądz: Więc ogłaszam wam mężem i żoną. Możecie się pocałować. - Wtedy nastąpił pocałunek.  
  Kiedy  Oddaliliśmy się od siebie Harry szepnął:
  H: To jest najpiękniejszy dzień w moim życiu. Kocham cię Klaudia. - uśmiechnęłam się do niego
  szeroko.  Nagle wszystko zaczęło się cofać. Czułam się jakbym spadała w dół. Harry był coraz dalej.
  K: Harry ! Harry !- krzyczałam.- Harry nie zostawiaj mnie ! Proszę ! - spadłam na wózek
  inwalidzki. Przede mną  była uśmiechnięta blondyna z toną tapety. Spojrzałam na jej twarz.
  Britney. Stała i stroiła się przed lustrem.
  H: Britney szybciej, bo nie zdążymy.
  B: Nie chcę wyglądać brzydko. Będzie tam pełno przystojniaków.
  H: a ja nie jestem przystojny ?- zaśmiała się odwracając do niego.
  B Ty jesteś  najprzystojniejszy.- podeszła do niego i lekko musnęła jego policzek. Chciałam wstać i
  ich zatrzymać, ale zobaczyłam, że  jestem przykuta do tego wózka. Próbowałam się wyrwać, ale
  nie  działało.
  K: Harry ! Harry ! Co ty robisz ! Harry !- znowu czułam, że spadam. Tym razem  byłam na
  cmentarzu. Nie wróżyło to nic dobrego.
  Ksiądz: Dzisiaj chcemy pożegnać syna, brata, przyjaciela,  członka zespołu Harrego Stylesa. -
  patrzałam nadal nie wierząc. - był on dobrym człowiekiem, synem, bratem i przyjacielem. Za szybko
  odszedł z tego świata. Miał tylko 19 lat. Był jeszcze młody. Miał jeszcze wiele przed sobą. - wstałam,
  ale upadłam. Resztkami sił doczołgałam się do jego grobu.
  K: Harry ? Harry ! Nie proszę ! To nie może być prawda !? On jest za młody !- zaczęłam
  wrzeszczeć, ale nikt  nie zwrócił na mnie uwagi, jakbym nie istniała...."
Obudziłam się cała spocona. Koło mnie siedział James, był przerażony. Trzymał mnie za rękę.
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ?- spojrzałam na niego przerażona.
K: Harry. Ja muszę się skontaktować z Harrym ! - spojrzał na mnie zdziwiony.
J: Stało się coś ?- Nie wiedziałam co robić. Musiałam zadzwonić do Harrego. Wzięłam swój telefon w ręce i sprawdziłam czy mam jego numer.  Miałam go jeszcze. Szybko zadzwoniłam. Był sygnał. Ktoś odebrał połączenie.
K: Harry ?
B: Nie Britney. Harry się myję. Przekazać coś mu ?- Britney ? Czyli ułoży sobie życie beze mnie.
K: Nie. Chciałam się tylko upewnić czy nic mu nie jest. - wtedy usłyszałam kogoś  w tle był to Harry.
H: Britney kto dzwoni ?
K: Jakaś Klaudia.
H: Co ?! Nie rozłą...- nic więcej nie usłyszałam, bo się rozłączyło. - spojrzałam smutna na Jamesa. Myślałam, że jeszcze mnie kocha. Myliłam się.

                                                       *** Oczami Harrego****

Szybko wyszedłem w ręczniku spod prysznica.
B: Ups. Rozłączyłam się.- zaśmiała się.  Od razu posmutniałem.  Liam mi nic nie chcę powiedzieć,  ale to, że zadzwoniła  zdziwiło mnie. Myślałem, że mnie nienawidzi. 
H: Idź Britney na dół. - podeszła do mnie.
B: Może się zabawimy ?- zaśmiała się.
H: Zrozum, że cię nie kocham !- odsunełem ją o siebie.
B: Oj Hazzuś. Ona nie wróci, a mnie masz na wyciągnięcie ręki. - spojrzałem na nią. W głowie brzmiały mi słowa " Ona nie wróci".
H: Ja będę o nią walczył, bo ją kocham. - powiedziałem i wszedłem do łazienki. Ubrałem się  w  poprzednie przygotowane ubrania.  Przygotowany wyszedłem z łazienki. Dzisiaj mieliśmy wolne. Liam poszedł do Klaudii. Chciałem iść za nim, ale zobaczyłem ,że jedzie w inną stronę.  Tak bardzo za nią tęsknie.  Nasz pierwszy pocałunek, byłem w siódmym niebie.  Pamiętam każde zbliżenie, twoje ciało przy mym ciele. Pamiętam wszystko dokładnie. Brakuje mi jej, brakuję mi jej oddechu, jej całej. Ni potrafię bez niej żyć.  Teraz rozumiem. Straciłem mój skarb.  Pamiętam słowa, którę zabolały mnie najbardziej.


"....Kat: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wracajmy.
Kat: Okey.- chciałam już odejść lecz spojrzałam jeszcze na moją bransoletkę od Harrego. Zdjęłam ją i podeszłam do Harrego.  Złapałam go za rękę i położyłam mu na rękę bransoletkę.
K: Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że miedzy nami koniec. Uznajmy, że nic nie było. - spojrzałam mu w  oczy. Widać, że był smutny.- nie spodziewałam się po tobie tego Harry. Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zabrałeś mi wszystko co tak pragnęłam. Przyjaciół, miłości.  Nienawidzę cię rozumiesz ?- wyszeptałam. - żegnaj...."


Co ja mogę zrobić ?  Liam mówi, że ona nie chcę się ze mną widzieć. Może powinienem iść do jej domu. Poczekać na nią. Muszę. Muszę coś zrobić.Zszedłem szybko na dół po schodach. Spojrzałem jeszcze na zegarek 16:00. Ma zajęcia. Poczekam na nią.
H: Wychodzę !- Lou na mnie spojrzał.
Lou: Gdzie ?
H: Odzyskać Klaudię- szybko wyszedłem z domu zanim coś dodał. Szedłem powoli chodnikiem.  Z oddali zobaczyłem dom Klaudii. Zapukałem w drzwi. Miałem nadzieję, że jest w domu. Może skończyły się prędzej zajęcia ?
S(sąsiadka): Niech pan nie puka nie ma Pani Klaudii w domu. - obróciłem się i spojrzałem na starszą Panią.
H: Wie Pani kiedy wróci ?
S: Nie.  Pewnie wypuszczą ją za tydzień. Biedna dziewczyna. Tyle wycierpiała.
H: Jak to za tydzień ? Stało się coś ?- kobieta spojrzała na mnie zdziwiona.
S: Nie wie Pan ? Pani Klaudia leży w szpitalu. - przetwarzałem jej słowa. W szpitalu. W szpitalu ? Nie. To nie możliwe.
H: Jak... jak to się stało ? - powiedziałem bezradny
S: Podobno potrącił ją samochód, ale nie potwierdzam tego. Od tego zdarzenia minęły chyba 2/3 dni. - szybko zszedłem ze małych schodków.
H: Dziękuję !- Krzyknełem. Biegłem szybko domu.  Jak to ona jest w szpitalu ?  Czemu Liam nic nam nie powiedział. Wiedział, że ją kocham ! Byłem wściekły i smutny.  Wbiegłem do domu z hukiem.
M: Spokojnie Harry.
H: Jak mam być spokojny kiedy Klaudia leży w szpitalu  !-wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni.
M: Skąd ty to możesz wiedzieć ?- spytała ledwo dosłyszalnie.
H: Byłem u niej. Sąsiadka powiedziała, że leży w szpitalu. - usiadłem na kanapie.
N: Czemu leży w szpitalu ? Powiedz nam wszystko.
H: Potrącił ją samochód, ale nawet sąsiadka nie była pewna. - spojrzeli na mnie smutno. - Liam o tym wiedział ! Na pewno !
Lou: Nie możesz go obwiniać o to. Może też nie wiedział.
H: Ja to wiem. Wiem, że wiedział  ! - usłyszeliśmy otwierane drzwi frontowe.  Spojrzeliśmy wszyscy na mnie. Wszedł szczęśliwy Liam. Spojrzał na nas i uśmiech mu z twarzy zginął.
Li: Stało się coś ?

____________________________________________________________________________

Witam. ^^ Jak się wam podoba ? Zresztą czuję się jakbym gadała sama do siebie. Takie jest już te życie.
Ostatnio zauważyłam, że odwiedzający mojego bloga nie zostawiają komentarza. Przykro mi z tego powodu :( Więc czekam na komentarze. :)

Już 2 września szkoła. Cieszycie się, bo ja tak średnio :[  Fajnie, że zobaczę znajomych, ale znowu trzeba będzie się uczyć, a to będzie przyczyną tego, że nie będę za często wchodzić na bloga. Wczoraj skończyłam czytać książkę "Anioł" L.A. Weatherly. Polecam ją. Napiszę wam parę cytatów z książki. Bardzo one mi się spodobały.

1.
"...- więc naprawdę  ci to nie przeszkadza ? To, kim jestem ?-serce Alexa ścisnęło się ze wzruszenia.   Ujął jej twarz w dłonie i mocno pocałował.
   - Willow- wyszeptał z ustami na jej wargach -obchodzi mnie tylko to, że jesteś sobą i chcesz być ze mną. Jedynie to się liczy..." 

2.  
"...-Powiedz coś po hiszpańsku- zarządałam wtulona w jego pierś.
    - Te amo, Willow- odrzekł ze spokojem i pocałował mnie w czubek głowy (...)
   - co to znaczy ?-szepnęłam (...)
   - a jak myślisz ?- objełam go mocno i pocałowałam w obojczyk . (...)
  - Te amo, Alex..."

Te amo- kocham cię.

Willow jest półaniołem, a Alex zabójcą aniołów. Piękna opowieść. Z początku nudna, ale potem się rozkręca.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz