sobota, 21 września 2013

22

Rozdział 22

CZYTASZ- KOMENTUJESZ.

                                         
                                       
_______________________________________________________________
                                                 
                                              ***** Oczami Harrego*****
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ?-  Spojrzałem na nią przerażony. Co się stało. - Niall ! Zawołaj lekarza ! szybko !- Niall wstał i szybko wybiegł z sali. Po chwili wrócił z lekarzem. Lekarz podszedł do niej.
L: Proszę wyjść. - zaczęli wychodzić. Ja tylko stałem i wpatrywałem   się w nią. - Proszę wyjść ! - krzyknął do mnie lekarz, ale ja nadal stałem i się patrzyłem. Przyszły dwie pielegniarki i zabrały Klaudie.
H: Gdzie ją zabieracie ?!- nie uzyskałem odpowiedzi. Wpatrywałem się w miejsce gdzie przed chwilą stało łóżko Klaudii.
Li: Chodź Harry. Poczekamy na nią przed salą. - podniosłem wzrok na niego. Lekko się do mnie uśmiechał. - wszystko będzie dobrze.- jeszcze raz spojrzałem na miejsce łóżka Klaudii i odszedłem. Wyszedłem przed salę.

                                               **** 2 godziny później******
 Klaudia przeszła różne badania. Lekarz nic nam nie chcę powiedzieć. Nagle do Liama podeszła 2 ludzi. Kobieta i mężczyzna. Spojrzałem się na nich.  Liam próbował im coś wytłumaczyć, ale nie szło mu to za dobrze.  Kiedy kobieta zrozumiała Liama to zaczęła płakać.  Patrzałem się zdziwiony, jak mężczyzna przytula płaczącą kobietę. Liam usiadł koło mnie.
Li: Współczuję im. Muszą to przeżywać. - spojrzałem się na niego.
H: O co chodzi ? Kim są ci ludzie ?- podniósł na mnie wzrok.
Li: Rodzice Klaudii. - patrzałem na niego zdziwiony. Teraz dostrzegam podobieństwo. - nie umieją rozmawiać po angielsku. - kiwnełem głową, że rozumiem.  Spojrzałem na nich. Muszą być załamani.
Po chwili wyszedł lekarz i podszedł do nas.
L: Są już rodzice ?
Li: Tak, ale nie rozmawiają po angielsku. Mogę pomóc tłumaczyć. Trochę się uczyłem.
L: Dobrze. Chodź za mną.
H: Mogę też iść !- lekarz spojrzał na mnie.
L: A jesteś dla niej jakąś rodziną ?
H: Jestem jej chłopakiem. Niedługo narzyczonym- musiałem skłamać. Inaczej by mnie nie wpuścił.  Kiwnął głową i powiedział żebym poszedł za nim. Szedliśmy przez długi korytarz. Ściany były koloru białego. Było pełno drzwi zapewne do sal. Bałem się najgorszego. Bałem się, że ją stracę.
 Wszedliśmy do pomieszczenia w kolorze jasnego brązu.
L: Proszę usiąść. - rodzice Klaudii usiedli na fotelach, a ja i Liam  na sofie. - Przeprowadziliśmy badania. Nie jest źle, ale dobrze też nie jest. - Liam przetłumaczył im wszystko po polsku. Widać, że mniej więcej zrozumieli. -okazało się, że  Klaudia jest anorektyczką. Jest bardzo słaba i mdleję. Teraz śpi. - Anoreksja !? Nie to nie może być prawda ! Spojrzałem na Liama. Był tak samo zaszokowany, jak ja. Powoli tłumaczył rodzicom Klaudii. Widać było, że nie byli zachwyceni tą wiadomością. Kiwnęli głowa, ze rozumieją. - Zostanie jeszcze do jutra. Później będą musieli się państwo ją zaopiekować. Najlepiej jeżeli nie będzie nigdzie nie wyjeżdżała i była w pobliżu.
H: Może zamieszkać z nami !-krzyknełem.
L: Jeżeli mi wiadomo. Pan jest gwiazdorem i nie będzie miał pan czasu żeby się nią zająć. Musi być ktoś przy niej cały czas. Lepiej będzie jeżeli zostanie z rodzicami.
H: Jej rodzice mieszkają w Polsce i nie znają języka, a my damy radę- spojrzałem na Liama- zrobię wszystko żeby była zdrowa. - popatrzałem błagalnym wzrokiem na lekarza. Westchnął.
L: Dobrze. Mam nadzieję, że zaopiekujecie się nią. Podam wam nazwy  leków i co może robić, a co nie. - podał mi kartkę z  nazwami leków. Wyszliśmy z gabinetu. Tata i mama Klaudii rozmawiali między sobą, a raczej wyglądało to na kłótnie.  Mama Klaudii powiedziała coś do Liama,a on się szeroko uśmiechnął. Nachyliłem się i szepnełem mu.  
H: O co chodzi ?- spojrzał na mnie.
Li: Rodzice Klaudii zgodzili się żeby została u nas, ale będą mieszkać w starym domku Klaudii. - kiwnełem głową, że zrozumiałem.  Podeszliśmy do sali Klaudii. Liam wytłumaczył wszystko Magdzie i reszcie.
Stałem tak i patrzyłem przez wielkie okno przez które było widać Klaudię leżącą na łóżku. Była taka.... taka bezbronna. Za dużo błędów popełniłem. To prze ze mnie teraz tam leży. To wszystko moja wina. Gdyby mnie nie poznała to by się to  nigdy nie wydarzyło. Nie byłą by teraz tutaj i nie leżała przyczepiona do różnych aparatur. Piekąca łza poleciała mi po policzku. Nie  mogłem jej zatrzymać. Boli mnie to , że ona tam leży. Słaba, zmęczona, a ja patrzę, jak cierpi. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy. Żadną kobietę nie pokocham tak jak ją. Nigdy nie znajdę takiej osoby, jak ona. Miałem przy sobie skarb i go straciłem. Do tej pory nie  mogę uwierzyć, że prze te parę dni tyle się zmieniło, tyle namieszałem. Zniszczyłem jej życie i moje. Zniszczyłem nas.  Teraz rozumiem ile jest warta. Teraz wiem, że to ona może mnie zmienić. Pomóc mi.  Dzięki niej mogę zacząć życie od nowa.  Założyć rodzinę, mieć dzieci, psa. Mieszkać w małym domku. Wracać codziennie z pracy i wiedzieć, że jest tam i czeka na mnie. Marzenia. To tylko marzenia. Nigdy mi tego nie wybaczy. Kim ja jestem ? Rozkapryszoną gwiazdką ! Nikim na kogo można liczyć. Komu można zaufać. Zaufała mi i co zrobiłem ? Zniszczyłem to.  Zrujnowałem nasze wspólne życie. Poczułem, że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu.  Podniosłem głowe.
Lou: To nie twoja wina. - pokręciłem głową.
H: Nie moja ? To prze ze mnie ona tu leży. To ja nad użyłem jej zaufanie. - spuściłem wzrok na podłogę. - straciłem ją Lou. Straciłem.
Lou: Możesz ją w każdej chwili odzyskać. Kocha ciebie, a ty ją.
H: Myślisz, że po tym wszystkim co jej zrobiłem wybaczy mi  ? Nie Lou. Za bardzo ją zraniłem. Nie widziałem co mam.
Lou: Może i ci nie wybaczy od razu, ale spróbujecie.  Zaczniecie od nowa. Tak jakby nic się nie stało. - podniosłem na niego wzrok.
H: nie sądzę. - spojrzałem na Klaudię. Słodko spała.
Lou: Zobaczysz ułoży się. Będzie tak, jak dawniej. - uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Dobrze mieć takiego przyjaciela.  On jedyny mnie rozumie. Taki starszy brat. Usiadłem koło Liama.
H; Powiedz rodzicom Klaudii, że mogą wracać i wy też wracajcie. Ja zostanę. - Liam wiedział, że mnie nie przekona. Pokiwał głową na ok i podszedł do rodziców Klaudii. Na początku widać było, że stawiali opór, ale  Liam dał radę i się zgodzili. Kiedy wszyscy wyszli wszedłem do sali Klaudii. Usiadłem koło jej łóżka i złapałem ją za rękę. - Cześć księżniczko. - uśmiechnełęm się lekko.- Strasznie mi przykro. Prze ze mnie tu leżysz. - odgarnąłem kosmyk włosów z jej twarzy.- Mogłem ci pomóc. Mogłem powiedzieć im prawdę wcześniej. No właśnie. Mogłem, ale nie powiedziałem, bo moja pieprzona duma mi nie pozwalała. Zawsze muszę wyciągać złe wnioski. - pogłaskałem ją lekko po  ręce. Dobrze było znowu móc ją dotknąć. Była, jak anioł. Delikatna. Nie pomogłem jej. Mój aniołek został zniszczony i to prze ze mnie. Straciłem wszystko. - Przepraszam. - tylko tyle zdołałem wypowiedzieć. Łzy mimowolnie spływały mi po twarzy. Było już późno. Puściłem jej rękę i wstałem. Kiedy usłyszałem ciche szeptanie.
K: Zostań.- spojrzałem w jej stronę. Miała otwarte oczy. - nie chcę zostawać sama. - usiadłem znowu koło niej.- boję się Harry- łza zleciała po jej bladym policzku. - Zostaniesz ze mną ?
H: Tak. Nie bój się jestem przy tobie. Możesz spokojnie spać. - uśmiechnęła się lekko do mnie.  Po chwili zasnęła.  Patrzałem, jak jej ciało podnosi się przy oddychaniu. - Kocham cię.

                                       ****Następny dzień. Oczami Klaudii******


Obudziła mnie pielęgniarka.  Miałam się spakować, ponieważ  dzisiaj wychodzę z szpitala. Miałam zamieszkać u chłopaków. Zdziwiłam się. Skąd oni mogli wiedzieć, ze w ogóle się zgodzę.  Pakowałam już ostatnie rzeczy kiedy Harry zaczął się przebudzać. Spojrzał na mnie zdziwiony.
K: Hej. - powiedziałam nieśmiało. Harry wstał i podszedł do mnie. Patrzył mi krótką chwilę w oczy, a później mocno przytulił. Potrzebowałam tego. Bardzo potrzebowałam.
H: Czemu mnie nie obudziłaś ? Pomógł bym ci. - powiedział kiedy się oderwał ode mnie.
K: Nie potrzebowałam pomocy. - schyliłam się by zapiąć torby. Wzięłam je w ręce i chciałam wychodzić, ale Harry szybko mi je zabrał.- poradzę sobie.
H: Jesteś przemęczona. Zabiorę to za ciebie. - westchnęłam. Znałam o dobrze i wiedziałam, że nie ustąpi.  Szłam powoli za nim.  Kiedy wyszłam ze szpitala stała grupka ludzi.  Rozpoznałam w nich Jamesa, Josha, Nate, Tam, Kate i Liam,a kawałek dalej stała druga grupka. Nawet na nich nie spojrzałam, bo od razu pobiegłam do Jamesa.  Przytulił mnie mocno.
J: Tęskniłem.
K: Ja też.- był on moim przyjacielem więc się nie dziwię, że za nim tęskniłam. Pomógł mi, odwiedzał.  podeszłam do każdego i mocno przytuliłam. - Tak bardzo się za wami z tęskniłam.
Nat: My za tobą też. Bez ciebie jest nudno na zajęciach. - zaśmiałam się.  Wtedy spojrzałam na drugą grupkę. Podchodziła powoli do nas. Kiedy byli już blisko rozpoznałam ich.  Lou, Zayn, Niall i Magda. Patrzyłam na nich, jak na ufoludków.
M: Cześć Klaudia. - spojrzałam na nią. Nie zmieniła się.
Li; Będziesz mieszkać z nami. - uśmiechnął się do mnie Liam.
K: Wiem. Pielegniarki mi wszystko wytłumaczyły. - Kiwnęli głową, ze rozumieją. Nikt się nie odzywał. Było naprawdę krępująco. W  końcu nie wytrzymałam i powiedziałam. -to co jedziemy czy będziemy tak stać ?
Lou: No idziemy.

___________________________________________________________________

Czekałam 2 tyg. na 1 kom. Nadal go nie ma :(  Smutam coraz bardziej. Napisała m ten rozdział tylko dlatego, że sprawia mi to przyjemność.  Chcę pisać tą historię do końca, ale szczerze wątpie czy dojdę do końca.  Czekam na tego kom. pod tym rozdziałem. będę bardzo szczęśliwa wiedzą, że czyta ktoś to.

Nie chcę wam straszyć, ale jeżeli nie będzie jakiegoś kom. zawieszam bloga. Będę pisać posty, ale nie będę ich wstawiała na bloga.   Może kiedyś wstawię. :)(


Siedzę sobie z moim kotkiem.  Nowym <3 Wygląda jak myły ryś !Słodko śpi na moim brzuchu. Haha <3 Nadal nie mam dla niego imienia.  Jest cały czarny z białymi łapkami i z białym futerkiem  pod szyją.  Może macie jakieś pomysły ?


1 kom - dalej

sobota, 7 września 2013

21

Rozdział 21

CZYTASZ-KOMENTUJESZ .


_____________________________________________________________

Li: Stało się coś ?- spojrzeliśmy na niego. Wstałem i podszedłem do niego. Byłem strasznie wściekł. Ja wiem, że on wiedział !
H: Czemu mi nie powiedziałeś ! Wiesz, że ją kocham !- wydarłem się na niego.  Patrzył na mnie zdezorientowany. - wiem, że wiedziałeś ! - podszedłem do niego  bliżej.
Li: O co ci chodzi ?
Lou: Uspokój się Harry. może on naprawdę nie wiedział .- spojrzałem na Lou.
H: Wiedział !Na pewno !
Li: Ale o co chodzi ?! - wszyscy spojrzeli na niego.  Musiał wiedzieć.
M: Czemu nam nie powiedziałeś, że Klaudia jest w szpitalu ?- powiedziała spokojnie załamującym się głosem. Liam spojrzał na nas przerażony. 
Li: Skąd wy to wiecie ?
H: Wiedziałem ! Wiedziałem , że wiesz ! - byłem  wkurzony na niego.
Li: Spokojnie Harry. To jej nie pomoże. - Lou kiwnął na kanapę żebym usiadł.
N: Czemu nam nie powiedziałeś ?- Laim westchnął. Usiadł na fotelu na przeciwko Zayna.
Li: Ona nie chciała. - spuścił głowę. - nie chciała żebyście się dowiedzieli. - przetwarzałem jego słowa.  Nie chciała ?
Z: ale czemu ? Czemu nie chciała ?- Liam podniósł wzrok na Zayna.
Li: Nie wiem. Może nie chciała żebyście widzieli ją w takim stanie. 
H: Co...- bałem się go o to zapytać. Bałem się najgorszego. - co... jej ... jest ?- Liam spojrzał na mnie.
Li: Potrącił ją samochód.  Niby nie będzie mogła chodzić....
M: Jak to ?!- Niall mocno przytulił Magdę.
Li: Nie jestem tego pewny, bo Klaudia narzeka, ze bolą ją nogi, a jeżeliby nie mogła chodzić to by ją nie bolały. Nie odczuwała by bólu. Nie jestem specjalistą, ale sądzę, że są złamaną i tyle.- wszyscy spojrzeli na niego przerażeni.
H: Chcę się z nią zobaczyć. Gdzie jest ten szpital ?- wstałem ubierając płaszcz.
Li: To nie jest najlepszy pomysł. Ona nie chcę was widzieć.- spojrzałem na niego.
H: Nie pozwolę, żeby sama się z tym dręczyła. Chcę być przy niej. Gdzie szpital ?- Liam westchnął. Chwilę się jeszcze zastanawiał.
Li: Na przeciwko starej szkoły. - miałem już wychodzić gdy Lou krzyknął.
Lou: Czekaj !- odwróciłem się w jego stronę.- podwiozę cię. To kawałek drogi.
M: Jadę z wami.
Z&N: Ja też.  spojrzeliśmy na Liama.
Li: Dobra. - wsiedliśmy szybko do samochodu Lou.  Liam mówił  Lou którędy ma jechać.  Droga trwała jakieś 20  minut.

                                                 ***** Oczami Klaudii *****
H: Co ?! Nie rozłą...- nic więcej nie usłyszałam, bo się rozłączyło. - spojrzałam smutna na Jamesa. Myślałam, że jeszcze mnie kocha. Myliłam się. Usłyszałam jak drzwi się otwierają, a w nich ustał lekarz.
Spojrzałam na niego.
K; Są już wyniki ?- uśmiechnął się do mnie.
L: Tak. Mam dobre wiadomości. - przyglądałam się mu, a on mówił dalej. - Okazało się, że ktoś podał mi złe wyniki i nie zgadzały się z tym co teraz.  Ma pani złamaną nogi, ale będzie pani chodzić.- uśmiechnęłam się szeroko.
K: Naprawdę ?! Nawet nie wie pan jak się cieszę !- chciałam skakać, ale nie mogłam.
L: Musimy pani założyć gips, a wtedy będzie mogła pani wyjść z szpitala.
K: Dzisiaj ?
L :Dzisiaj założymy gips, a jutro Pani wyjdzie.- uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
K: Słyszałeś James ! Będę chodzić !- czułam gromadzące się łzy szczęścia w moich oczach. Znowu wszystko będzie tak, jak dawniej.  Prawie wszystko.
J: Nawet nie wiesz, jak się cieszę ! - uśmiechnął się do  mnie szeroko.  James spojrzał na zegarek. - muszę już iść, ale przyjdę jeszcze dzisiaj do ciebie. - wstał z krzesełka. - a zapomniał bym. Tutaj przyniosłem ci książki, Te które chciałaś.
K: Dzięki- uśmiechnął się tylko i wyszedł. Wtedy weszła pielegniarka i pojechaliśmy założyć gips. Jeszcze tylko 1 noc w szpitalu i wyjdę !

                                            **** 3 godziny później*****
Kiedy założyli mi gips to zawieźli mnie do sali.  Wzięłam do ręki jedną z książek. "Księżniczka wampirów" . Zaczęłam ją czytać. Była naprawdę wciągająca. Nigdy nie lubiłam czytać lekur szkolnych, ale te które sama sobie wybierałam to tak. Przerwało mi ciche pukanie do drzwi.
K: Proszę. - do sali wszedł Liam.  uśmiechnęłam się na niego widok. - Liam ! Nawet nie wiesz, jakie mam dobre wiadomości !- mówiłam podekscytowana.  tedy za drzwi weszła reszta 1D i Magda. Mój uśmiech przerodził się w zdziwienie. Patrzyłam tak na nich zdziwiona.
Li :Hej.  Podszedł do mnie do łóżka i usiadł  na krzesełku. Spojrzał na niego, a potem na nich.
K; Co.... co oni t-tu robią ?- przełknęłam głośno ślinę.  Nie wiem czemu, ale czułam się zdenerwowana. Tak dawno ich nie widziałam.
Li: Przyszli  cię odwiedzić- powoli podeszli i okrążyli moje łóżko szpitalne. Przerażona spojrzałam na Liama.
K; ale.... ale.... ja....- nie potrafiłam się nawet wysłowić.  Harry dotknął lekko mojej ręki. Spojrzałam najpierw na ręce a potem nie niego. Szybko odsunęłam.  Wtedy odsunął się kawałek gipsu. Liam spojrzał na mnie zdziwiony.
Li: Gips ?
K: ym... ja chciałam ci powiedzieć, że  one są tylko złamane. Będę mogła chodzić. - uśmiechnęłam się lekko do niego. Jego twarz od razu rozpromieniała. Mocno mnie przytulił.
Li: Jak dobrze. - oderwał się ode mnie-ale jak to możliwe.
K: Pomyliły im się wyniki.
Li:  Niech ja ich dorwie ! Odpłacą mi za to !- spojrzałam na niego i się zaśmiałam.
K: Nic się nie stało. To była pomyłka i została naprawiona. -uspokoił się trochę.
Li: Za dobra jesteś dla ludzi. - wtedy rozglądnęłam się po reszcie.
H; Cieszę się, że nic ci nie jest. Nawet nie wiesz, jak bardzo mi ciebie brakowało- wyszeptał cicho.
M: Klaudia... proszę... wybacz mi. - zobaczyłam w jej oczach łzy. Proszę tylko nie płacz !
K; Ja.... ja.... - spuściłam głowę.- boję się wam zaufać.
H: Możecie zostawić nas samych ?- podniosłam głowę.  Liam popatrzył na mnie. Kiwnęłam lekko głową.
wszyscy wyszli z sali. Harry usiadł na miejscy gdzie siedział Liam.  Patrzył się chwilę na mnie. Siedzieliśmy tak w ciszy parę minut. Kiedy w końcu ja się odezwałam.
K; Więc....
H; Chcę cię bardzo przeprosić. Tęsknie za tobą. Nie potrafię beż ciebie żyć.  Brakuję mi ciebie.  Proszę wróć. - widziałam, że miał łzy w oczach. - tak bardzo cię przepraszam. Jesteś moim ideałem, moją księżniczką. Tylko ty się liczysz. - łza spłynęła mu po policzku.
K; Harry....- otarłam mu łzę z jego policzka  dłonią.
H: Zniszczyłem wszystko. Wiem popełniam błędy. . Dopiero wtedy zrozumiałem, że życie straciło sens.  Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa. - coraz więcej łez spływało mu po policzkach.- tęsknie. Bez ciebie cierpię.  Jestem zwykłym dupkiem. Tęsknie za tobą dniami i nocami.  Każdy popełnia błędy. Proszę daj mi szansę. Uwierz w nas. - mówił, ja najęty.
K: Kocham cię -szepnełam . Patrzył na mnie z nie dowierzeniem.
H: C-co ?
K; Kocham cię. - złapał mnie za dłoń.
H: Jak to ?-zaśmiałam się.
K: Od zawsze cię kochałam, ale ty myślisz , że to takie łatwe wybaczyć.  To co mi zrobiłeś zabolało.
H; Wiem, ale ja nie chciałem.- zakpiłam.
K: Nie chciałeś ? To czemu to zrobiłeś ?- spuścił głowę.
H; Byłem zdenerwowany. Nie chciałem żeby ktoś mnie zdradzał.
K: Harry. Bałeś się, że ktoś cię porzuci, zostawi. - spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami.
H: Bałem się, ze cię stracę.- nie wiem czy powinnam mu wybaczyć. Zranił mnie i to bardzo. - Proszę wybacz mi. - łzy leciały mu ciurkiem, a ręce mu się trzęsły.  Chciałam go przytulić, ale nie mogłam.  Bałam się mu znowu zaufać.
K: Ja.... nie będę potrafiła ci znowu zaufać....  muszę mieć trochę czasu.- piekąca łza spłynęła mi po policzku.
H: Wiem, że nie potrafisz już mi zaufać, ale proszę nie opuszczaj już mnie. - złapał mnie za rękę.
K: Harry ja nie wiem. Nie wiem co mam robić- patrzeliśmy sobie w oczy w milczeniu. Wtedy Harry wstał i mocno mnie przytulił. Tak bardzo mi tego brakowało. Tak bardzo brakowało mi jego zapachu, dotyku, oddechu.
H: Zamieszkaj z nami. Nie chcę cię stracić. - szepnął mi do ucha.
K: Ja nie mogę. Muszę.... to wszystko przemyśleć. - oddalił się ode mnie.
H: Dobrze- szepnął. -zawołam resztę- wstał i wyszedł. Po chwili weszli wszyscy. Usiedli koło mnie na łóżku, albo na wolnych stołeczkach. Uśmiechnęłam się mimo woli. Miło było ich zobaczyć. Znowu tak jak dawniej. Spojrzałam na Liama.  Widać, że miał iskierki szczęścia w oczach. Widziałam, że udało mu się z Kate.
K: Tęskniłam za wami.- szepnęłam przyglądając się im twarzą. Uśmiechnęli się do mnie szeroko.
M: My też tęskniliśmy. - czułam, że robi mi się słabo.  Powoli opadałam na łóżko.
Li: Klaudia ? Wszystko w porządku ? - chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam. Zobaczyłam tylko ciemność.
__________________________________________________________________________

W końcu weekend ! Ja już w poniedziałek mam kartkówkę z matmy. -.-' Nie lubię matmy i nie rozumiem jej.  U mnie w klasie jest 31 osób ! Na niektórych lekcjach nie mieścimy się. Niektórzy siedzą na podłodze.
Co do dzisiaj. Chora jestem : ( Nie lubię być chora. Mam nadzieję, że do jutra wyzdrowieję (jakoś). Jutro jadę na urodziny do kuzyna. Nie lubię go, ale chcę tam być ! Myślałam, że gimnazjum będzie łatwiejsze. Myliłam się.  Ja chcę do podstawówki !   

1 KOMENTARZ- DALEJ

wtorek, 3 września 2013

Co do rozdziałów.

Jak zauważyliście zaczęła się szkoła. Jestem teraz 1 pierwszej gim. Nowa klasa. Trochę się cieszę, bo nie jestem z moim "wrogiem",  ale paru kolegów ze mną nie chodzi :(  Dzisiaj nawijali na lekcjach to samo i po co ja siedziałam 8 lekcji w szkole!  Jutro znowu to samo. Najgorsze jest wstawanie o 6:00 -.-
Mam nadzieję, że chociaż wam się podobało. Co ja piszę ? Nikomu się nie podobało siedzenie w szkolę, a wam, jak minął dzień ?  Cieszycie się, że jest szkoła czy wolelibyście wakacje ? Ja osobiście wakacje. Tęsknie za nimi ! :'''( Co do rozdziałów. Będą dodawane w sobotę/niedzielę, bo w tygodniu nie będę miała czasu. Zaczynam się zastanawiać czy nie przestać prowadzić bloga. Pod ostatnim rozdziałem 0 komentarzy, a wiem, że wchodziło parę osóbek. Nikt nie skomentował. Bardzo mi przykro : ( Więc chcę sprawdzić kto CZYTA tego bloga. Pozostaw po sobie komek. Nawet anonim. 1 kom- będę kontynuować  opowiadanie, a jeżeli będzie 0 będzie mi przykro, ale zakończę.  To na wszystko.


Dreams519632 


Nutka na dziś.
Polecam !