Rozdział 4
Li: może najpierw chcesz coś do picia ?
K: Nie, nie trzeba.- Uśmiechnęłam się do niego promiennie. Wyjątkowo dzisiaj dopisywał mi humor.
Lou: Gramy w butelkę ! -Wszyscy na niego spojrzeliśmy i powiedzieliśmy równo :
W(wszyscy): Ok.-zaczęliśmy się śmiać. Usiedliśmy w kółku i Lou zaczął kręcić, a z moim pechem wypadło na mnie.
Lou: Pytanie czy zadanie ?-
K: pytanie.- chwilę patrzył na mnie lecz potem się uśmiechnął.
Lou: Czy jesteś dziewicą ?-spojrzałam na niego trochę zdziwiona tym pytaniem.
K: Tak.
H: Naprawdę nie wyglądasz na taką.-popatrzył na mnie niedowierzając.
K Wiem. Większość osób mi to mówiło, lecz ja się tego nie wstydzę. Czekam na tego, który pokocha moje zalety i wady i ja go będę kochać .-popatrzyli na mnie lecz po chwili się uśmiechnęli.
Li:Dobra gramy dalej, kręć.-zaczęłam kręcić i wypadło na Liam-a
K:pytanie czy zadanie ?
Li:Pytanie
K: hmmm.... twój najstraszniejszy koszmar.? - tak wiem bezsensu pytanie, ale nigdy nie umiałam wymyśleć czegoś ciekawszego.
Li: To chyba ten w którym łyżki zaczęły mnie gonić, a potem kazały mi zjeść zupę i to łyżką !- powiedział przestraszony na co ja zachichotałam.- teraz ja.- ja muszę mieć wielkiego pecha, bo znowu wypadło na mnie .
K:Pytanie
Li: Ilu miałaś chłopaków i dlaczego z nimi zerwałaś ? - westchnęłam nie był to dla mnie łatwy temat
K: Miałam jednego chłopaka, a zerwałam z nim ponieważ...- spuściłam głowę-... bił mnie i chciał zgwałcić i ....
N: Nie musisz mówić.- podniosłam głowę i zacisnęłam pięści.
K: Nie, ja muszę to przezwyciężyć, pokaż, że nie boję się o tym mówić... i przez niego trafiłam do szpitala, ponieważ ja ....- tu ściszyłam głos i znowu spuściłam głowę nie potrafiłam na nich patrzeć kiedy to mówię, bałam się ich reakcji - się cięłam.-poczułam jak łza mi spływa po policzku.
H: Ej, mała nie płacz on nie był ciebie wart. Zwykły dupek.- podniosłam głowę i lekko się uśmiechnęłam.
K: Gdyby nie Magdy nie wiem czy bym tu jeszcze była. To ona utrzymywała mnie przy życiu.
Z: Przepraszam cię- popatrzyłam na niego zdziwiona
K: za co ?
Z: bo ja myślałem, że zależy ci tylko na naszej kasie i sławie
K:eh.. spoko, przecież was rozumiem trudno tu komu komukolwiek zaufać - uśmiechnął się szeroko . Spojrzałam na zegarek była 13:00.
K: to co zabieramy się do ubierania na galę.
N: Czekajcie pójdę coś zjeść
Li: Dopiero co 1 godzinę temu jadłeś.
N: No wiem, ale to było tak dawno, ze stałem się głodny.- Liam westchnął na co ja się zaśmiałam. Wszystkim już przygotowałam na galę ubrania został tylko Harry. Zapukałam do pokoju i usłyszałam ciche "proszę." Weszłam do pokoju i zobaczyłam Harrego bez koszulki. Harry gdy mnie zobaczył to się szeroko uśmiechnął odwzajemniłam uśmiech. Bez słowa podeszłam do szafy przy której on stał i zaczęłam mu pomagać wybierać. Dałam mu ciuchy i poszedł się przebrać w nie do łazienki.. Wyszedł z łazienki i obrócił się.
H: I jak ?
K: ślicznie-podeszłam do niego i poprawiłam mu marynarkę. Spojrzałam mu w oczy, były one takie piękne. Chwilę staliśmy tak w siebie wpatrzeni, kiedy nagle poczułam wargi Harrego na swoich .Stałam zdziwiona, lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek. Całował cudownie. Po chwili oderwał się ode mnie.
H: Jesteś cudowna i inna od tych dziewczyn co spotkałem.
K: czyli gorsza .. ?
H: Nie, o wiele lepsza od nich. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale ja coś czuję do ciebie nie wiem co to dokładnie jest , ale mogę to nazwać raczej miłością, pierwszy raz czuje coś takiego do dziewczyny.
_____________________________________________________________
następny będzie za 2-3 dni. Cieszycie się, że wakacje, bo ja TAK.
sobota, 29 czerwca 2013
czwartek, 27 czerwca 2013
3
Rozdział 3
***W domu****
*Następny dzień*
Wiem, że krótki ale nie miałam czasu pisać...
. – to jutro mam się
stawić o której ?
-gala jest o 15:20,
ale ty przyjdź o 10:00 jeżeli chcesz. Może wtedy się lepiej poznamy ?-
popatrzyłam na Liama trochę zdziwiona.
-Dobrze. To do jutra-
chciałam już wychodzić gdy Harry zatrzymał mnie łapiąc za rękę. Odwróciłam
Się do niego. Mogłam się zatopić w jego oczach. ~Nie Klaudia nie możesz się zakochać w Harrym
!~-skarciłam się w myślach
-Słucham ?-
-Ty , ja w czwartek
Kino o 16:00- w środku strasznie się cieszyłam, ale zaczęłam myśleć racjonalnie.
-Przepraszam cię, ale
nie.- stał osłupiały i patrzył na mnie .
-powiedziałaś nie?
-mhm, coś w tym
dziwnego ?
-Haha ! Nasz Harry
dostał kosza. Muszę to zapisać w kalendarzu !- krzyknął Louis i pobiegł do
kalendarza.-17 lipca Harry Styles dostał
kosza od dziewczyny.- powiedział na głos
pisząc w kalendarzu.
-zamknij się Louis-
spojrzał na mnie- szkoda, będzie to trauma do końca życia.- zaczęłam się śmiać.
-spróbuj przeżyć, a
może kiedyś za parę dni, miesięcy, lat przyjmę twoje zaproszenie do kina.-
spojrzał na mnie uśmiechając się
-Okey. Będę czekał, a
teraz od dale się i życzę miłej nocy !-
***W domu****
-Jestem ! –krzyknęłam
, a Magda szybko podbiegła do mnie .
-znalazłam pracę !
znalazłam pracę ! – zaczęła Krzyczeć- i to jeszcze jaką . Będę fotografką w
tutejszym studiu !
- o to super. Ja
też znalazłam pracę !
-a gdzie ?
-pamiętasz tych chłopaków co spotkaliśmy.?
-mhm
- to oni mają zespół
One Direction i będę dla nich pracować jako stylistka.
-To super
!-krzykneła.
*Następny dzień*
Wstałam o 8:20 i zaczęłam się przygotowywać . Ubrałam
się w białą bluzkę z napisem „Love you”
i niebieskie rurki, a
do tego parę dodatków. Zeszłam na dół i powoli jadłam śniadanie, a gdy zjadłam
to zaczęłam iść powoli w stronę domu One Direction, gdy dotarłam to zaczęłam
pukac w drzwi.
- Cześć !- przywitał mnie radośnie Liam i pocałował
mnie w policzek.-wejdz
- Hej. To co
robimy-powiedziałam wchodząc do salonu.
_______________________________________________________________________
poniedziałek, 24 czerwca 2013
2
Rozdział 2
To już 2 rozdział mam nadzieje, że się spodoba. : ) Następny spróbuje dodać za 2 dni. Miłego czytania.
- co ?-
- głodna jestem.-
powiedziała łapiąc się za brzuch.
- no wiesz co ! Ja się o ciebie martwię a ty mi mówisz, że
głodna jesteś ! – udałam obrażoną
-ej, to jest poważna
sprawa !- powiedziała tez poważnie, a tamci chłopacy zaczęli się z nas śmiać,
spojrzeliśmy na siebie i same zaczęłyśmy się śmiać.
-Dobra, mam skręcić w
prawo i.. ? – popatrzyłam na nich.
-może odprowadzimy
was ? –spojrzał na chłopaków, a oni z uśmiechem kiwnęli głową na tak.
-a skąd mamy
wiedzieć, że nie jesteście zboczeńcami i … - nie dokończyłam, bo Magda mi
przerwała
-albo, że nie zabierzecie
nam jedzenia- zrobiła groźne minę
-ponieważ nie
jesteśmy zboczeńcami i my już jedliśmy –powiedział chłopak ubrany w paski.
-mów za siebie ja tam jestem głodny- powiedział
blondyn łapiąc się za brzuch
-wreszcie ktoś dla Magdy ja już nie daje rady z
zakupami. - powiedziałam uśmiechając się do nich
- dlatego robię sama
zakupy gdy cię nie ma- zaczęła się śmiać. Spojrzałam na nią groźnie .
-od dziś sama robisz
zakupy.- powiedziałam i zwróciłam się do chłopaków-idziemy ?
- Okey- powiedział
znowu koleś w paski. Całą drogę się śmialiśmy, my im opowiadaliśmy o naszych
śmiesznych historiach, a oni o swoich . Dowiedziałam się, że mają zespół One
Derekton … czy coś takiego i jak mają na imię. Od razu spodobał mi się chłopak w loczkach, Harry.. Nigdy
więcej pewnie się nie spotkamy więc nie będę marzyć, ze z nim będę, pewnie to
tylko zauroczenie. Pożegnałyśmy ich przy drzwiach i weszłyśmy do domu.
-fajni ci chłopcy…
-powiedziałam zdejmując buty
- Noo.. szkoda, ze
ich już nie spotkamy.- Magda od razu posmutniała
-nie przejmuj się i
wyśpij, musimy jutro poszukać pracy- krzyknęłam wchodząc po schodach.
***Następny dzień***
Wstałam o 9:00 i
zaczęłam się szykować. Umyłam się i
przebrałam w czarne rurki, białą bluzkę z czarny napisem „Dreams” i białe
vansy.
Szłam dalej , aż w
końcu natknęłam się na napis : „szukamy stylistki !” Wymarzona praca dla mnie. Weszłam do budynku
i podeszłam do recepcji.
-Dzień dobry, ja w
sprawie pracy stylistki.- powiedziałam do kobiety.
-Witam. Proszę iść do
studia, tam Pani znajdzie Menadżera
Paula.- powiedziała miło Kobieta
-Dziękuje bardzo.
Miłego dnia.- uśmiechnęłam się do niej. Zapukałam i weszłam do studia.
-Przepraszam, że
przeszkadzam. Ja w sprawie pracy stylistki- zwróciłam się do Faceta w garniturze.
-Ma pani jakieś
kwalifikacje ? – popatrzył się na mnie spod papierów
- Skończyłam
szkołę .- odpowiedziałam.
-Dobrze, masz ta
pracę . Jutro wypełnimy papiery. – uśmiechnął się do mnie serdecznie
-Dziękuje i życzę
miłego dnia.
-Nawzajem. – Wyszłam
i pomyślałam: „strasznie dziwni ci ludzie z Londynu” Zaśmiałam się cicho i
wyszłam z budynku. Resztę wieczoru
spędziłam na oglądaniu telewizji. Magda znalazła też pracę
Fotografki. Czyli
jutro czekam mnie ciężki dzień. Uhhh….
***Następnego dnia w budynku***
Przyszłam do pracy
ubrana w miętowe rurki i białą bluzę z czarnym nadrukiem, a do tego conversy.
Załatwiliśmy
wszystkie sprawy, dotyczące pracy. Dowiedziałam się, że będę pracować z 5
chłopaków. Spróbuję przeżyć. Życzcie mi powodzenia !
-To teraz przestawię
cię chłopakom.- powiedział Paul
-Dobrze.- weszliśmy do studia, a oni akurat nagrywali
piosenkę, przyjrzałam się nim kogoś mi przypominali, tylko kogo ? gdy skończyli śpiewać Paul
ogłosił.
- chłopcy, chcę wam
przestawić waszą nową stylistkę Klaudie.- pokazał na mnie
- Witam. – nie
wiedziałam jak się do nich zwracać.
- Klaudia nie poznajesz
nas ? To my ci chłopaki z parku. –
powiedział Niall
-a no tak. One
Derekton.- oni się zaśmiali- no co ?-
spytałam zdziwiona-
-mówi się One Direction- no tak zaczęłam dopiero u nich pracę, a już
przekręcam ich nazwę
-Przepraszam, ale to
nie moja wina, że o was mało słyszałam-
-Dobra. Jutro
przyjdziesz do nich do domu i przygotujesz im ciuchy na jutrzejszą galę.-
zawiadomił mnie Paul
- Dobrze, a podacie m
adres?- popatrzyłam na nich.
- To może teraz do
nas wpadniesz, my właśnie skończyliśmy . To jak ?- powiedział Liam
- Jeżeli wam to nie
przeszkadza to dobrze.- uśmiechnęłam się do nich.
- To chodzi.-
powiedział Zayn. Całą drogę się z nimi śmiałam. Uważałam ich za jakieś zapatrzone w siebie gwiazdki, a tu
rozmawiam z normalnych chłopakami. Londyn zmienia ludzi . Weszliśmy do ich domu.
Był wow. Te słowo będzie idealne.
- Ładnie tu-
powiedziałam rozglądając się....
niedziela, 23 czerwca 2013
1
Rozdział 1
Mam nadzieje, że się spodoba...
M:Daj sobie spokój Klaudia.- mówiła moja przyjaciółka Magda po raz setny.
K:Nie. Przekonam rodziców do wyprowadzenia się do Londynu, przecież mam już 17 lat.-opowiedziałam , a następnie weszłam do domu usłyszałam tylko : „mam nadzieje” i zamknęła drzwi.
K:Kochana mamusiu…. -nie dane mi było dokończyć, bo mi przerwała
M:Nie jedziesz do Londynu, córeczko.-opowiedziała nawet na mnie nie patrząc
K:ale czemu przecież wiesz jak ja chcę jechać …- nalegałam dalej
M:nie masz jeszcze 18-stu lat.- nienawidziłam jak tak mówiła.
K:za 2 dni kończę 18-ście i wyjadę !- krzyknęłam wchodząc do swojego pokoju.
**2 dni później-lotnisko**
K:będę tęsknić mamo –
powiedziałam przytulając ją .
M:ja też córuś, pamiętaj żeby zadzwonić jak dolecisz.- jak to każda zatroskana mama musiała coś dodać
K:dobrze. Kocham cię .- Uśmiechnęłam się do niej i podeszłam to taty.-będę strasznie tęsknić za tobą tato .-powiedziałam przytulając go jak najmocniej
T:a też córusiu, ja też- powiedział ze smutkiem. Stanęłam przed nimi, a Tata powiedział.-nasza mała córeczka dorasta.- na co ja się zaśmiałam
K:zawsze będę tą waszą małą córeczką, która bardzo was kocha . –powiedziałam jeszcze raz mocno ich przytulając. Zaczęłam iść w kierunku samolotu z Magdą.„Żaczynamy nowy życie” – pomyślałam.
M:ja też córuś, pamiętaj żeby zadzwonić jak dolecisz.- jak to każda zatroskana mama musiała coś dodać
K:dobrze. Kocham cię .- Uśmiechnęłam się do niej i podeszłam to taty.-będę strasznie tęsknić za tobą tato .-powiedziałam przytulając go jak najmocniej
T:a też córusiu, ja też- powiedział ze smutkiem. Stanęłam przed nimi, a Tata powiedział.-nasza mała córeczka dorasta.- na co ja się zaśmiałam
K:zawsze będę tą waszą małą córeczką, która bardzo was kocha . –powiedziałam jeszcze raz mocno ich przytulając. Zaczęłam iść w kierunku samolotu z Magdą.„Żaczynamy nowy życie” – pomyślałam.
***parę godzin później***
Mieszkanie cudo.
Rodzice się postarali.
M: Ja biorę największy pokój- krzyknęła i zaczęła biec do drzwi pokoju.
K:ej, to nie fair ! – weszłam do pierwszego lepszego pokoju i zobaczyłam: ściany koloru beżowego, meble jasny brąz, duża szafa ( co oczywiście bardzo mi się podobało ) i 2-u osobowe łóżko. Zaczęłam skakać i drzeć się ,jak jakaś psychopatka, że Magda przyleciała z pluszowych misiem i zaczęła krzyczeć :
M: zostaw ją !- i rzuciła misiem we mnie.
K:ej, nikt mnie nie atakował, zobacz pokój . Ten jest mój !- ostatnie zdanie prawie co wykrzyczałam.
M:Okey, niech ci będzie. –zaczęłyśmy się śmiać.
K:to co rozpakowujemy się i idziemy zwiedzać. !-spytałam się patrząc na nią
M:oczywiście, te sklepy same się nie zwiedzą- powiedziała poważnie.
M: Ja biorę największy pokój- krzyknęła i zaczęła biec do drzwi pokoju.
K:ej, to nie fair ! – weszłam do pierwszego lepszego pokoju i zobaczyłam: ściany koloru beżowego, meble jasny brąz, duża szafa ( co oczywiście bardzo mi się podobało ) i 2-u osobowe łóżko. Zaczęłam skakać i drzeć się ,jak jakaś psychopatka, że Magda przyleciała z pluszowych misiem i zaczęła krzyczeć :
M: zostaw ją !- i rzuciła misiem we mnie.
K:ej, nikt mnie nie atakował, zobacz pokój . Ten jest mój !- ostatnie zdanie prawie co wykrzyczałam.
M:Okey, niech ci będzie. –zaczęłyśmy się śmiać.
K:to co rozpakowujemy się i idziemy zwiedzać. !-spytałam się patrząc na nią
M:oczywiście, te sklepy same się nie zwiedzą- powiedziała poważnie.
**godzinę później***
-mówiłam żeby skręcić
w prawo- powiedziała z wyrzutem Magda
-to nie moja wina, że
źle trzymałam mapę- powiedziałam ledwo co powstrzymując śmiech.
-tak zżuć całą winę
na mapę- podeszła do mapy i powiedziała
-ona zawsze taka jest
gdy coś jest nie tak. Tylko ja jestem tą normalną. –szepnęła tak żebym
usłyszała.
- i mówi to dziewczyna
która gada do mapy- zaczęłam się z niej
śmiać , a ona nie wytrzymując też zaczęła się śmiać.
-dobra chodzi
spytajmy się tamtych chłopaków .- powiedziałam pokazując na 5 chłopaków . Podeszliśmy i powiedziałam.
-przepraszam moja koleżanka pomyliła drogi.-zwróciłam
się do chłopaka w lokach.
-Ej, najpierw to zżucasz winę na mapę a teraz na
mnie. Z kim ja żyje.- powiedziała zirytowana.
- No ze mną a z kim,
bo ja żyje z dziewczyną która gada do mapy- zaczęłam się śmiać.
-Dobra teraz
poważnie- popatrzyłam na kolesia w lokach który ledwo się powstrzymywał od
śmiechu.
-jak dojść do tego
domu.- pokazałam na mapie domek, a on popatrzył na mnie i powiedział.
-musisz się cofnąć ,
skręcić w prawo i…- nie dokończył bo
Magda zaczęła skakać i krzyczeć.
-mówiłam ! mówiłam !
Ja zawsze mam racje.-nagle przestała się śmiać i spojrzała na mnie z poważnym
wyrazem twarzy.
- coś się stało ?-
spytałam zdziwiona
-Tak, ja..-nie wiedziałam
o co jej chodziło
- co ?-
Subskrybuj:
Posty (Atom)

