sobota, 29 czerwca 2013

4

                                                                  Rozdział 4

Li: może najpierw chcesz coś do picia ?
K: Nie, nie trzeba.- Uśmiechnęłam się do niego promiennie. Wyjątkowo dzisiaj dopisywał mi humor.
Lou: Gramy w butelkę ! -Wszyscy na niego spojrzeliśmy i powiedzieliśmy równo :
W(wszyscy): Ok.-zaczęliśmy się śmiać. Usiedliśmy w kółku i Lou zaczął kręcić, a z moim pechem wypadło na mnie.
Lou: Pytanie czy zadanie ?-
K: pytanie.- chwilę patrzył na mnie lecz potem się uśmiechnął.
Lou: Czy jesteś dziewicą ?-spojrzałam na niego trochę zdziwiona tym pytaniem.
K: Tak.
H: Naprawdę nie wyglądasz na taką.-popatrzył na mnie niedowierzając.
K Wiem. Większość osób mi to mówiło, lecz ja się tego nie wstydzę. Czekam na tego, który pokocha moje zalety i wady i  ja go będę kochać .-popatrzyli na mnie lecz po chwili się uśmiechnęli.
Li:Dobra gramy dalej, kręć.-zaczęłam kręcić i wypadło na Liam-a
K:pytanie czy zadanie ?
Li:Pytanie
K: hmmm.... twój najstraszniejszy  koszmar.? - tak wiem bezsensu pytanie, ale nigdy nie umiałam  wymyśleć czegoś ciekawszego.
Li: To chyba ten w którym łyżki zaczęły mnie gonić, a potem kazały mi zjeść zupę i to łyżką !- powiedział przestraszony na co ja zachichotałam.- teraz ja.- ja muszę mieć wielkiego pecha, bo znowu wypadło na mnie .
K:Pytanie
Li: Ilu miałaś chłopaków i dlaczego z nimi zerwałaś ? - westchnęłam nie był to dla mnie łatwy temat
K: Miałam jednego chłopaka, a zerwałam z nim ponieważ...- spuściłam głowę-... bił mnie i chciał zgwałcić i ....
N: Nie musisz mówić.- podniosłam głowę i zacisnęłam pięści.
K: Nie, ja muszę to przezwyciężyć, pokaż, że nie boję się o tym mówić... i przez niego trafiłam do szpitala, ponieważ ja ....- tu ściszyłam głos i znowu spuściłam głowę nie potrafiłam na nich patrzeć kiedy to mówię, bałam się ich reakcji - się cięłam.-poczułam jak łza mi spływa po policzku.
H: Ej, mała nie płacz on nie był ciebie wart. Zwykły dupek.- podniosłam głowę i lekko się uśmiechnęłam.
K: Gdyby nie Magdy nie wiem czy bym tu jeszcze była. To ona utrzymywała mnie  przy życiu.
Z: Przepraszam cię- popatrzyłam na  niego zdziwiona
K: za co ?
Z: bo ja myślałem, że zależy ci tylko na naszej kasie i sławie
K:eh.. spoko, przecież was rozumiem trudno tu komu komukolwiek  zaufać - uśmiechnął się szeroko . Spojrzałam na zegarek  była 13:00.
K: to co zabieramy się do ubierania na galę.
N: Czekajcie pójdę coś zjeść
Li: Dopiero co  1 godzinę temu jadłeś.
N: No wiem, ale to było tak dawno, ze stałem się  głodny.- Liam westchnął na co ja się zaśmiałam. Wszystkim już przygotowałam na galę  ubrania został tylko Harry.  Zapukałam do pokoju i usłyszałam ciche "proszę." Weszłam do pokoju i zobaczyłam Harrego bez koszulki. Harry gdy mnie zobaczył to się szeroko uśmiechnął odwzajemniłam uśmiech. Bez słowa podeszłam do szafy przy której on stał i zaczęłam mu pomagać wybierać.  Dałam mu ciuchy i poszedł się przebrać w nie do łazienki.. Wyszedł z łazienki i obrócił się.
H: I jak ?
K: ślicznie-podeszłam do niego i poprawiłam mu marynarkę. Spojrzałam mu w oczy, były one takie piękne. Chwilę staliśmy tak w siebie wpatrzeni, kiedy nagle poczułam wargi Harrego na swoich .Stałam zdziwiona, lecz po chwili odwzajemniłam pocałunek. Całował cudownie. Po chwili oderwał się ode mnie.
H: Jesteś cudowna i inna od tych dziewczyn co spotkałem.
K: czyli gorsza .. ?
H: Nie, o wiele lepsza od nich. Wiem, że to głupio zabrzmi, ale ja coś czuję do ciebie nie wiem co to dokładnie jest , ale mogę to nazwać raczej miłością, pierwszy raz czuje coś takiego do dziewczyny.

 _____________________________________________________________
następny będzie za 2-3 dni. Cieszycie się, że wakacje, bo ja TAK.

czwartek, 27 czerwca 2013

3

                                                             Rozdział 3




. – to jutro mam się stawić o której ?

-gala jest o 15:20, ale ty przyjdź o 10:00 jeżeli chcesz. Może wtedy się lepiej poznamy ?- popatrzyłam na Liama trochę zdziwiona.

-Dobrze. To do jutra- chciałam już wychodzić gdy Harry zatrzymał mnie łapiąc za rękę. Odwróciłam

Się  do niego. Mogłam się zatopić w jego oczach. ~Nie Klaudia nie możesz się zakochać w Harrym !~-skarciłam się w myślach

-Słucham ?-

-Ty , ja w czwartek Kino o 16:00- w środku strasznie się cieszyłam, ale  zaczęłam myśleć racjonalnie.

-Przepraszam cię, ale nie.- stał osłupiały i patrzył na mnie .

-powiedziałaś nie?

-mhm, coś w tym dziwnego ?

-Haha ! Nasz Harry dostał kosza. Muszę to zapisać w kalendarzu !- krzyknął Louis i pobiegł do kalendarza.-17 lipca  Harry Styles dostał kosza od dziewczyny.- powiedział na głos  pisząc w kalendarzu.

-zamknij się Louis- spojrzał na mnie- szkoda, będzie to trauma do końca życia.- zaczęłam się śmiać.

-spróbuj przeżyć, a może kiedyś za parę dni, miesięcy, lat przyjmę twoje zaproszenie do kina.- spojrzał na mnie uśmiechając się

-Okey. Będę czekał, a teraz od dale się i życzę miłej nocy !-

 

***W domu****


-Jestem ! –krzyknęłam , a Magda szybko podbiegła do mnie .

-znalazłam pracę ! znalazłam pracę ! – zaczęła Krzyczeć- i to jeszcze jaką . Będę fotografką w tutejszym studiu !

- o to super. Ja też  znalazłam pracę !

-a gdzie ?

-pamiętasz  tych chłopaków co  spotkaliśmy.?

-mhm

- to oni mają zespół One Direction i będę dla nich pracować jako stylistka.

-To super !-krzykneła.

*Następny dzień*


Wstałam  o 8:20 i zaczęłam się przygotowywać . Ubrałam się w białą bluzkę z napisem „Love you”

i niebieskie rurki, a do tego parę dodatków. Zeszłam na dół i powoli jadłam śniadanie, a gdy zjadłam to zaczęłam iść powoli w stronę domu One Direction, gdy dotarłam to zaczęłam pukac  w drzwi.

- Cześć  !- przywitał mnie radośnie Liam i pocałował mnie w policzek.-wejdz

- Hej. To co robimy-powiedziałam wchodząc do salonu.
_______________________________________________________________________
Wiem, że krótki ale  nie miałam czasu pisać...

poniedziałek, 24 czerwca 2013

2

                                                   Rozdział 2

 
  To już   2 rozdział mam nadzieje, że się spodoba. : ) Następny spróbuje dodać za 2 dni. Miłego czytania.
 
- co ?-

- głodna jestem.- powiedziała łapiąc się za brzuch.

- no wiesz co  ! Ja się o ciebie martwię a ty mi mówisz, że głodna jesteś ! – udałam obrażoną

-ej, to jest poważna sprawa !- powiedziała tez poważnie, a tamci chłopacy zaczęli się z nas śmiać, spojrzeliśmy na siebie i same zaczęłyśmy się śmiać.

-Dobra, mam skręcić w prawo i.. ? – popatrzyłam na nich.

-może odprowadzimy was ? –spojrzał na chłopaków, a oni z uśmiechem kiwnęli głową na tak.

-a skąd mamy wiedzieć, że nie jesteście zboczeńcami i … - nie dokończyłam, bo Magda mi przerwała

-albo, że nie zabierzecie nam jedzenia- zrobiła  groźne minę

-ponieważ nie jesteśmy zboczeńcami i my już jedliśmy –powiedział chłopak ubrany w paski.

-mów  za siebie ja tam jestem głodny- powiedział blondyn łapiąc się za brzuch

-wreszcie  ktoś dla Magdy ja już nie daje rady z zakupami. - powiedziałam uśmiechając się do nich

- dlatego robię sama zakupy gdy cię nie ma- zaczęła się śmiać. Spojrzałam na nią groźnie .

-od dziś sama robisz zakupy.- powiedziałam i zwróciłam się do chłopaków-idziemy ?

- Okey- powiedział znowu koleś w paski. Całą drogę się śmialiśmy, my im opowiadaliśmy o naszych śmiesznych historiach, a oni o swoich . Dowiedziałam się, że mają zespół One Derekton … czy coś takiego i jak mają na imię. Od razu spodobał  mi się chłopak w loczkach, Harry.. Nigdy więcej pewnie się nie spotkamy więc nie będę marzyć, ze z nim będę, pewnie to tylko zauroczenie. Pożegnałyśmy ich przy drzwiach i weszłyśmy do domu.

-fajni ci chłopcy… -powiedziałam zdejmując  buty

- Noo.. szkoda, ze ich już nie spotkamy.- Magda od razu posmutniała

-nie przejmuj się i wyśpij, musimy jutro poszukać pracy- krzyknęłam wchodząc po schodach.

***Następny dzień***


 

Wstałam o 9:00 i zaczęłam się szykować. Umyłam się  i przebrałam w czarne rurki, białą bluzkę z czarny napisem „Dreams” i białe vansy.

Szłam dalej , aż w końcu natknęłam się na napis : „szukamy stylistki !”  Wymarzona praca dla mnie. Weszłam do budynku i podeszłam do recepcji.

-Dzień dobry, ja w sprawie pracy stylistki.- powiedziałam do kobiety.

-Witam. Proszę iść do studia, tam Pani znajdzie  Menadżera Paula.- powiedziała miło Kobieta

-Dziękuje bardzo. Miłego dnia.- uśmiechnęłam się do niej. Zapukałam i weszłam do studia.

-Przepraszam, że przeszkadzam. Ja w sprawie pracy stylistki- zwróciłam się do Faceta  w garniturze.

-Ma pani jakieś kwalifikacje ? – popatrzył się na mnie spod papierów

- Skończyłam szkołę  .- odpowiedziałam.

-Dobrze, masz ta pracę . Jutro wypełnimy papiery. – uśmiechnął się do mnie serdecznie

-Dziękuje i życzę miłego dnia.

-Nawzajem. – Wyszłam i pomyślałam: „strasznie dziwni ci ludzie z Londynu” Zaśmiałam się cicho i wyszłam z budynku.  Resztę wieczoru spędziłam na oglądaniu telewizji. Magda znalazła też pracę

Fotografki. Czyli jutro czekam mnie ciężki dzień. Uhhh….

 

***Następnego dnia w budynku***


Przyszłam do pracy ubrana w miętowe rurki i białą bluzę z czarnym nadrukiem, a do tego conversy.

Załatwiliśmy wszystkie sprawy, dotyczące pracy. Dowiedziałam się, że będę pracować z 5 chłopaków. Spróbuję przeżyć. Życzcie mi powodzenia !

-To teraz przestawię cię chłopakom.- powiedział  Paul

-Dobrze.-  weszliśmy do studia, a oni akurat nagrywali piosenkę, przyjrzałam się nim kogoś mi przypominali,  tylko kogo ? gdy skończyli śpiewać Paul ogłosił.

- chłopcy, chcę wam przestawić waszą nową stylistkę Klaudie.- pokazał na mnie

- Witam. – nie wiedziałam jak się do nich zwracać.

- Klaudia nie poznajesz nas ?  To my ci chłopaki z parku. – powiedział Niall

-a no tak. One Derekton.- oni  się zaśmiali- no co ?- spytałam zdziwiona- 

-mówi się One Direction-  no tak zaczęłam dopiero u nich pracę, a już przekręcam ich nazwę

-Przepraszam, ale to nie moja wina, że o was mało słyszałam-

-Dobra. Jutro przyjdziesz do nich do domu i przygotujesz im ciuchy na jutrzejszą galę.- zawiadomił mnie Paul

- Dobrze, a podacie m adres?- popatrzyłam na nich.

- To może teraz do nas wpadniesz, my właśnie skończyliśmy . To jak ?- powiedział Liam

- Jeżeli wam to nie przeszkadza to dobrze.- uśmiechnęłam się do nich.

- To chodzi.- powiedział Zayn. Całą drogę się z nimi śmiałam. Uważałam ich  za jakieś zapatrzone w siebie gwiazdki, a tu rozmawiam z normalnych chłopakami. Londyn zmienia ludzi . Weszliśmy do ich domu. Był wow. Te słowo będzie idealne.

- Ładnie tu- powiedziałam rozglądając się....

niedziela, 23 czerwca 2013

1

                                    Rozdział 1


Mam nadzieje, że się spodoba...
M:Daj sobie spokój Klaudia.- mówiła moja przyjaciółka Magda po raz setny.
K:Nie. Przekonam rodziców do wyprowadzenia się do Londynu, przecież mam już 17 lat.-opowiedziałam , a następnie weszłam  do domu usłyszałam tylko : „mam nadzieje” i zamknęła drzwi.
K:Kochana mamusiu…. -nie  dane mi było dokończyć, bo mi przerwała
M:Nie jedziesz do Londynu, córeczko.-opowiedziała nawet na mnie nie patrząc
K:ale czemu przecież wiesz jak ja chcę jechać …- nalegałam dalej
M:nie masz jeszcze 18-stu lat.- nienawidziłam jak tak mówiła.
K:za 2 dni kończę 18-ście i wyjadę !- krzyknęłam wchodząc do swojego pokoju.

**2 dni później-lotnisko**


K:będę tęsknić mamo – powiedziałam przytulając ją .
M:ja też córuś, pamiętaj żeby zadzwonić jak dolecisz.- jak to każda zatroskana mama musiała coś dodać
K:dobrze. Kocham cię .- Uśmiechnęłam się do niej i podeszłam to taty.-będę strasznie tęsknić za tobą tato .-powiedziałam przytulając go jak najmocniej
T:a też córusiu, ja też-  powiedział ze smutkiem. Stanęłam przed nimi, a Tata powiedział.-nasza mała córeczka dorasta.-  na co ja się zaśmiałam
K:zawsze będę tą waszą małą córeczką, która bardzo was kocha . –powiedziałam jeszcze raz mocno ich przytulając.  Zaczęłam   iść  w kierunku samolotu z Magdą.„Żaczynamy nowy życie” – pomyślałam.

***parę godzin później***


Mieszkanie cudo. Rodzice się postarali.
M: Ja biorę największy pokój- krzyknęła  i zaczęła biec do drzwi pokoju.
K:ej, to nie fair ! – weszłam do pierwszego lepszego pokoju i zobaczyłam: ściany koloru beżowego, meble jasny brąz, duża szafa ( co oczywiście bardzo mi się podobało ) i 2-u osobowe łóżko. Zaczęłam skakać  i drzeć się ,jak jakaś psychopatka, że Magda przyleciała z pluszowych misiem i zaczęła krzyczeć :
M: zostaw ją  !- i rzuciła misiem we mnie.
K:ej, nikt mnie nie atakował, zobacz pokój . Ten jest mój !- ostatnie zdanie prawie co wykrzyczałam.
M:Okey, niech ci będzie. –zaczęłyśmy się śmiać.
K:to co rozpakowujemy się i idziemy zwiedzać. !-spytałam się patrząc na nią
M:oczywiście, te sklepy same się nie zwiedzą- powiedziała poważnie.

**godzinę później***


-mówiłam żeby skręcić w prawo- powiedziała z wyrzutem Magda

-to nie moja wina, że źle trzymałam mapę- powiedziałam ledwo co powstrzymując śmiech.

-tak zżuć całą winę na mapę- podeszła do mapy i powiedziała

-ona zawsze taka jest gdy coś jest nie tak. Tylko ja jestem tą normalną. –szepnęła tak żebym usłyszała.

- i mówi to dziewczyna która gada do mapy-  zaczęłam się z niej śmiać , a ona nie wytrzymując też zaczęła się śmiać.

-dobra chodzi spytajmy się tamtych chłopaków .- powiedziałam pokazując na 5 chłopaków  . Podeszliśmy i powiedziałam.

 -przepraszam moja koleżanka pomyliła drogi.-zwróciłam się do  chłopaka w lokach.

-Ej,  najpierw to zżucasz winę na mapę a teraz na mnie. Z kim ja żyje.- powiedziała zirytowana.

- No ze mną a z kim, bo ja żyje z dziewczyną która gada do mapy- zaczęłam się śmiać.

-Dobra teraz poważnie- popatrzyłam na kolesia w lokach który ledwo się powstrzymywał od śmiechu.

-jak dojść do tego domu.- pokazałam na mapie domek, a on popatrzył na mnie i powiedział.

-musisz się cofnąć , skręcić w prawo i…-  nie dokończył bo Magda zaczęła skakać i krzyczeć.

-mówiłam ! mówiłam ! Ja zawsze mam racje.-nagle przestała się śmiać i spojrzała na mnie z poważnym wyrazem twarzy.

- coś się stało ?- spytałam zdziwiona

-Tak, ja..-nie wiedziałam o co jej chodziło

- co ?-
 
 
Wprowadzenie.
To mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość. Mam nadzieje, że wam się spodoba i będziecie go czytać. Będę także przyjmować złe wiadomości o moim blogu, chociaż bym nie chciała , żeby były. To na tyle życzę miłego czytania.