piątek, 16 sierpnia 2013

15

Rozdział 15.
 
CZYASZ-KOMENTUJESZ
_______________________________________________
Obudziłam się wtulana w Harrego. Spojrzałam się na niego, słodko spał.  Wstałam powoli nie budząc go przy tym. Zeszłam na dół. Większość spała. Tylko Liam grał na playstation.
K: Hej Liaś.
Li: O cześć. Przyłączysz się ?
K: Jasne. - graliśmy chwilę, bo mi się znudziło.
Li: To co... jak ci idzie z Harrym.
K: Naprawdę świetnie. Mam nadzieję, że nie będzie więcej kłótni.
Li: Słyszałem, że macie już 1 kłótnie za sobą ?
K: Tak. Na szczęście nie było to nic wielkiego.
Li: Teraz tylko ślub !- uśmiechnął się szeroko
K: Spokojnie. O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Zresztą nie jesteśmy ze sobą wystarczająco długo żeby o tym rozmawiać.
Li: Masz rację, ale ja będę chrzestnym waszego pierwszego dziecka.
K: Obiecuję- zaśmialiśmy się obydwoje. - idę zrobić coś do jedzenia.
Li: Pomogę ci.
K: Na to liczyłam.- uśmiechnęłam się szeroko do niego.  Weszliśmy do kuchni.- to co robimy ?
Li: Naleśniki ! - zaczęliśmy robić naleśniki. W kuchni był bałagan, że ledwo widziałam szafki. Zrobiliśmy 2 talerze naleśników. Poukładaliśmy na stolę talerze, kubki i naleśniki. Usłyszałam, jak ktoś schodzi po schodach. Najpierw szedł Zayn potem  Louis i Hazza na końcu.  Spojrzeli na nas dziwnie. No tak byliśmy cali w mące. 
N: Wy to przygotowaliście ?
K&Li: Tak.
N: No to Klaudia możesz mieszkać u nas ile chcesz pod  warunkiem robienia codziennie takiego śniadanka. - usiadł przy stolę, a za nim Lou, Zayn.
L: To ja pójdę się umyć. Tak samo radzę ci Klaudia. - uśmiechnął się do mnie co ja odwzajemniłam. Harry podszedł do mnie.
H: Już myślałem, że mi uciekłaś.
K: Ja? Nigdy. Za bardzo cię kocham.
H: Takiej odpowiedzi oczekiwałem. To  idź się umyj i przebierz, a ja ci zostawię coś do jedzenia. Jeżeli coś jeszcze w ogóle jest.
K: Dobrze.- poszłam do łazienki Hazzy i umyłam się. Umyta i ubrana zeszłam na dół do chłopaków.  Usiadłam koło Hazzy przy stolę.
H: Niestety nic nie zostało.- powiedział z pełną buzią. Zaśmiałam się.
K: Zjem później. - rozległa się piosenka  Red Lips - to co nam było. Spojrzałam na ekran "Tam"- przepraszam. Za chwilę wrócę. - przeszłam do kuchni i odebrałam.
K: I jak da mi szansę ?
T: Tak, ale  musisz odejść z pracy stylistko, bo nie będą pasowały godziny spotkań.
K: Dobra coś wymyślę. Powiem im, że  nie mogę pracować u nich, bo... coś wymyślę.
T: Może lepiej powiedz im, że tańczysz i tyle.
K: Nie. Nie mogą się dowiedzieć czemu przestałam tańczyć.
T: Masz zamiar im kiedyś to powiedzieć ?
K: Tak oczywiście, ale najpierw ja sama muszę to ogarnąć. Pozdrów Nate i podziękuj mu.
T: Dobrze.  Dzisiaj spotkanie o 14:30. Lepiej się nie spóźnij.
K: Dobrze.  Tam gdzie zawszę ?
T: Tak. Pa kochana.
K: Pa. - rozłączyła się.   Wyszłam z kuchni i usiadłam koło Harrego. - chłopaki muszę wam coś powiedzieć.
Lou: Stało się coś ?
K: Nie. Ja odchodzę.
H: Wracasz do Polski ?!
K: Nie. Zwalniam się. Mam gdzieś indziej pracę.- kolejne kłamstwo.
H: Szkoda. Przez to będziemy się rzadziej widzieli.
Z: Ale czemu od chodzisz ?
K: ym.... bo mi godziny nie pasują.
Lou: Możemy je zmienić.
K : Dziękuję, ale nie. Znajdziecie może jakąś inną stylistkę.
Li: Dobrze.
K: Ja muszę iść do domu. - wstałam i wsunęłam krzesło. Źle mi było kiedy kłamałam.  Chciałam już odejść kiedy Liaś złapał mnie za rękę i szepnął do ucha.
L: Wszystko w porządku ?- kiwnęłam głową na tak.- jeżeli masz problem przyjdź. Porozmawiamy. - uśmiechnęłam się do niego. Mogłam mu zaufać. Może mógł by mi doradzić ?
K: Pa.- Pocałowałam Hazzę w policzek i wyszłam.
 
                                                        **** Oczami Hazzy***

Zdziwiło  mnie to, że Klaudia chcę odejść. Do tego ten telefon podczas randki i teraz. Czuję, że nie mówi mi prawdy. Więc postanowiłam za nią iść.
H: Chłopaki ja idę się przejść.
Li: Okey, ale wróć przed 16:00 mamy  spotkanie z fankami.
H: Okey. - wyszedłem  z domu.  Miała najpierw iść do swojego domu.  Zobaczyłem, że idzie przez park.  Powoli szedłem za nią. Widać, ze nie za bardzo była szczęśliwa.  Widziałem na jej twarzy smutek.  Tak się na nią zagapiłem, że na kogoś upadłem. Byłą nią długo noga blondynka z dużą ilością makijażu.
B: Uważaj koleś, jak chodzisz ! Przez ciebie będę miała rozmazany makijaż.
H: Przepraszam. Nie zauważyłem cię. - zaczęła mi się przyglądać i w jedną chwilę zaczęła się do mnie uśmiechać i stała się miła.
B: Nie. To moja wina. Więc zapraszam cię na kawę.
H: Dobrze. Harry.
B: Britney.
H: Ładnie - uśmiechnąłem się do niej. Wtedy zobaczyłem, że zgubiłem Klaudię. 
B: No to chodź.
H: Gdzie ?
B: na kawę. Za to, że cię przewróciłam.
H: To ja cię przewróciłem, ale pójdę.
B: To ty jesteś tym sławnym Harrym Stylesem ?
H: Tak. Czyli jednak poznałaś mnie.
B: No oczywiście ! Jestem twoją fanką !
H:  a czym się zajmujesz ?
B: szukam pracy. Ostatnio kumpela powiedziała mi, że szukacie stylistko, ale jak przyszłam to już ją znaleźliście.
H: Jeżeli masz   doświadczenie to możesz zostać naszą stylistką, bo Klaudia się zwolniła.
B: Naprawdę ?!  To super. Kiedy mogę zacząć.
H: Skontaktuję się z Paul-em.
B: Dzięki wielkie.- wtedy zobaczyłem, że doszliśmy. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca.

                                                  **** Oczami Klaudii****


Czułam, że ktoś mnie śledzi, ale bałam się odwrócić.  Szłam tak  aż do domu. Weszłam i zobaczyłam w oknie, że nikt za mną nie szedł. Moja wyobraźnia już daję we znaki. Zaśmiałam  się sama do siebie. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla z Magdą.
K: No i jak kochani ? Miło spędziliście czas ?
M&N: Tak.
N: Nawet bardzo- uśmiechnęli się do siebie.
K: Więc macie go jeszcze dużo, bo do wieczoru mnie nie będzie. Tylko przyszłam po potrzebne mi rzeczy i żegnam.
M: Jak to ? Gdzie idziesz ?
K: Mam ważną sprawę do załatwienia.
M: Stało się coś ?
K: Nie. Nie martw się.
M: Dobrze.- weszłam do góry i wzięłam parę dresów i top na ramiączkach  do torby. Zeszłam szybko na dół.
K: To pa. Życzę miłego popołudnia, a i nie chce zostać jeszcze ciocią !
N: Nie masz się co martwić ! Pa !
M: Pa !- zaśmiałam się i wyszłam. Oglądnęłam się jeszcze czy nikt mnie nie śledzi. Nie.  Mam za bujną wyobraźnię.  Szłam powoli przez park, bo miałam jeszcze dużo czasu. Zobaczyłam małą kawiarnie. Weszłam do niej. Od rana nic nie jadłam. Więc jedno ciacho mi się należy.  Podeszłam do lady i zamówiłam szarlotkę i  kawę. Usiadłam w wolnym miejscu i zaczęłam się przyglądać ludziom w kawiarni. Kawałek od siebie dostrzegłam chłopaka w lokach, ale nie widziałam jego twarzy, bo siedział do mnie tyłem. Nie był sam tylko z dziewczyną. Nie. To nie Harry. Cały czas się śmiali. Wtedy mój telefon znowu zadzwonił.
T: Hej i jak nie rozmyśliłaś się jeszcze ?
K: Nigdy. Już dzisiaj się zwolniłam. Jestem gotowa.
T:  A co robisz ?
K: Siedzę w kawiarni, a ty ?
T: To świetnie. Ja miałam iść do sklepu, ale zajdę do kawiarni i pogadamy.
K: Okey. Czekam.
T: Pa- rozłączyła się.  Zaczęłam znowu się przyglądać chłopakowi i dziewczynie.  Zauważyłam, że kelnerka przyniosła mi kawę i ciasto. Zaczęłam je jeść. Postanowiłam, że nie będę się im przyglądać. Usłyszałam, że drzwi się otwierają i zobaczyłam Tam. Zaczęła się rozglądać i po chwili zobaczyła mnie.
T: Cześć kochana.
K: Hej.
Kelnerka: Coś podać ?- zwróciła się do Tam.
T:  Kawę.
Kelnerka: Dobrze.- Odeszła od naszego stolika.
T: To opowiadaj, jak ci poszło ? Powiedziałaś im ?
K: Nie. Nie powiedziałam, ale powiem.
T: Kiedy ?
K: Nie wiem. Może jutro, za tydzień.
T: Wiem, że wtrącam się, ale po prostu martwię się o ciebie. Tak, jak Nate.
K: Przecież wy mnie prawię nie znacie.
T: Kiedy dołączysz do  naszej grupy to jesteś, jak rodzina. - uśmiechnęłam się tylko. Wtedy zobaczyłam, że  te chłopak i dziewczyna wstają i obracają się w naszą stronę.  Wtedy zobaczyłam Harrego. Nie. Może to sobowtór ?  Patrzył mi w oczy. Zaczął podchodzić. Był coraz bliżej i wtedy wyszeptał.
H: Klaudia ? Co ty tu robisz ? 
K: Harry  ja spotkałam się z koleżanką, a ty ?- wtedy podeszła ta dziewczyna.
B: Hazzuś chodź już. - przytuliła się do niego.
K: Kto to ?- nie mówię, że nie była zazdrosna, bo byłam. Próbowałam być spokojna.
H: ymm... koleżanka. Spotkałem ją na ulicy.
B: No tak. Będę ich stylistką.
T: Może lepiej mu powiedz.
H: Co powiedzieć ?
K: W domu.
T: Chodź, bo się spóźnimy.
H: Klaudia wszystko w porządku ?
K: Tak. Wyjaśnię ci wszystko w domu. - wyszłam szybko z kawiarni. Tam pobiegła za mną.
T: Przepraszam. Wiem, że  jesteś na mnie zła, ale i tak w końcu by się to wyjaśniło. - usiadłam na ławce w parku.
K: Może masz rację. Za długo to ciągnę. Mam nadzieje, że mnie zrozumie.
T: Wszystko będzie w porządku.
K: Dobrze. Chodź, bo się  spóźnimy- powiedziałam spoglądając na zegarek.  Weszłyśmy, a raczej wbiegłyśmy do studia.
T: Przepraszam za spóźnienie. - szybko wbiegła do szatni, a ja w tym czasie podeszłam do Nate.
K: Przepraszam cię Nate, ale zapomniałam. Miałam tyle problemów, że wypadło mi to z głowy.
Na: Nic się nie stało. Wszystko w porządku ?
K: Jeszcze muszę sobie wszystko poukładać.
Na: Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
K: Też mam taką nadzieję. - uśmiechnęłam się do niego.
Na: Idź się przebieraj. - szybko weszłam do szatni i się przebrałam. - dobrze. Muszę wam oznajmić, że trzeba zmienić układ i piosenkę.
Kat: Jaka szkoda. Tak długo ćwiczyliśmy i tworzyliśmy ten układ.
Na: Wiem.
J: Czyli musimy stworzyć nowy układ i wybrać piosenkę ?
Na: Każdy z was stworzy układ, wybierze piosenkę i pokarzę nam go w piątek.   To teraz możecie poćwiczyć. Wybrać piosenkę. - wszyscy kiwnęli głową na znak, że rozumieją.  Usiadłam sobie na krześle. Spojrzałam na telefon. 10 nie odebranych telefonów od  Harrego.  Reszta gadała i omawiała piosenki, które można wybrać. Mój telefon znowu zadzwonił.  " Harry". Postanowiłam nie odbierać.  Patrzałam chwilę na telefon, jak dzwoni.  W myślach układałam sobie co miałam mu powiedzieć.  Wszyscy na mnie patrzeli. Ja wtedy włożyłam słuchawki do uszy i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę. Była nią N' sync- pop. Dawno ją ściągnęłam. Lubiłam ją. Tak jej słuchałam, że w głowię układał mi się taniec do tej piosenki.  Siedziałam tak z 1 godzinę. Dopóki wszyscy nie poszli do szatni.  Rozejrzałam się. Nikogo nie było. Wstałam z krzesła. Położyłam telefon przed sobą i włączyłam muzykę.  Na początku szło mi dobrze. Potem wczułam się, że nawet nie zauważyłam, że James mi się przyglądał.   Kiedy skończyłam usłyszałam brawa. Popatrzyłam się na niego zdziwiona.
J: Świetnie tańczysz.
K: Dzięki. - wzięłam telefon schowałam do torebki. 
J: Przepraszam jeżeli ci przeszkodziłem.- podniosłam wzrok na niego.
K: Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do niego szeroko.
J: Coś się stało.- bardziej stwierdził niż zapytał- słyszałem, jak Kate rozmawiała z Tam, że twój chłopak nic nie wiem o tym, że tańczysz i się o tym dzisiaj dowiedział.- spojrzałam na niego zdziwiona. Czemu ona powiedział to wszystko Kate ? To moja sprawa. Chociaż chciałam z kimś o tym pogadać.
K: Tak. Ja muszę iść.- chciałam go wyminąć, ale położył mi rękę na ramieniu.
J: Zawszę możesz ze mną pogadać. - podał mi karteczkę z 9 cyframi. Uśmiechnęłam się do niego.
K: Dobrze. Pa.
J: Pa.- wyszłam ze studia. Miałam na sobie założone dresy i bluzkę na ramiączkach, więc się nie dziwię, że było mi dosyć zimno.  Szłam powoli do domu 1D. Musiałam Hazzie wszystko wyjaśnić.  Tylko  czemu musiał się dowiedzieć w taki sposób ? To moja wina. Mogłam powiedzieć o tym wszystkim. Co ja mu powiem ? Nie chciałam żeby się dowiedział, bo myślałam, że mnie wyśmieję ? Nie uwierzy mi. Tak strasznie boję się, że mi nie wybaczy, przecież ja go okłamywałam. Czego mogę się spodziewać, że mi wybaczy ? Na pewno tak szybko mi nie wybaczy.  Co ja narobiłam ?  Za nim się obejrzałam byłam koło domu 1D. Drżącą  ręką zapukałam do drzwi.  Czekałam, aż ktoś otworzy mi drzwi. Otworzył Lou.
K: Jest Harry ?
Lou: Tak siedzi w swoim pokoju z Britney. - powiedział chłodno. Zdziwił mnie ten ton.
K: Mogę do niego wejść ?
Lou: Jasne. - przepuścił mnie w drzwiach. Przeszłam przez salon. Reszcie powiedziałam tylko cześć, ale spotkałam się tylko z chłodnym spojrzeniem i szybko zaczęłam wchodzić po schodach. Magda była u chłopaków. Czyli też się dowiedziała. Ustałam przed drzwiami Harrego. Zapukałam.  Nie uzyskałam odpowiedzi więc lekko uchyliłam drzwi. Zajrzałam do środka. Na łóżku leżał Harry i Britaney.  Całowali się... czekaj ?! Całowali się. Przyjrzałam się. Tak to on. Nawet nie zauważyli, że weszłam. Czułam, jak  do oczu napływają mi łzy. Kiedy przestali się całować to Harry spojrzał na mnie. Widać był zdziwiony. Wybiegłam, jak najszybciej z domu. Za sobą  usłyszałam tylko "Klaudia !" Nie mogłam uwierzyć. Czy Harry mnie zdradził ? Zresztą należało mi się. Okłamałam go. Dałam powoli słynąć łzą.  Weszłam szybko do domu mojego i Magdy.  Pobiegłam do mojego  pokoju i usiadłam na łóżku. ~Nie płacz~ mówiłam sobie w myślach.

                           „Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym”
Nie wiedziałam co mam robić. Płakać czy być wściekła ? Wzięłam telefon w rękę i wyjęłam karteczkę z torby z numerem Jamesa.
J: Słucham ?
K: James ?
J: Tak. Klaudia ? Stało się coś ?
K: Harry on...- zaczęłam płakać. Tak to bolało kiedy o tym mówiłam.
J :Co się stało ? Przyjść do ciebie ?
K: On mnie zdradził. Nie. Chciałam z kimś o tym po prostu porozmawiać.
J: Spotkamy się może jutro ?
K: Okey.
J: Wyślę ci jutro gdzie i o jakiej godzinie.
K: Dobrze.
J: To do jutra i nie przejmuj się.
K: Do jutra i dziękuję-wytarłam swoje mokre od płaczu policzki.
J: Nie masz za co. Pa.- rozłączył się.  Przebrałam się w pidżamę i próbowałam dodzwonić się do Magdy. Nie odbierała. Stało się coś ? Jak tak to co ?  Położyłam się spać i zasnęłam.
________________________________________________________________________

Hey. Jak tam wakacje ?  Ja właśnie wracam od fryzjera, a co do opowiadania:
- mam nadzieję, że czytacie.
- mam nadzieję, że spodobało się.
- wiem, że nie jest ono perfekcyjne.
- ten rozdział pisałam długo, ale jestem zadowolona i  to mi wystarcza :)xx

Dziękuję wszystkim co czytają tego bloga i komentują. Sprawiacie mi tym wielką radość.  
 Dziękuję. xx

Przepraszam za błędy. ; *






3 komentarze: